W ciągu sześciu miesięcy 2020 r. zarejestrowano w Polsce 179,8 tys. samochodów osobowych, co oznacza spadek o 35,4 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2019 r. Spadek dotyczy zarówno zakupów klientów instytucjonalnych, którzy zarejestrowali 123,4 tys. pojazdów (spadek o 35,3 proc.), jak i indywidulanych, którzy nabyli 56,4 tys. nowych samochodów, czyli o 35,6 proc. mniej niż w pierwszej połowie ubiegłego roku. Producenci marek popularnych sprzedaliw ciągu pół roku 146,5 tys. pojazdów, czyli o 38,9 proc. mniej niż rok wcześniej. Segment premium poradził sobie nieco lepiej, ale i tak zakończył półrocze 13,6 proc. pod kreską — zarejestrowano 33,3 tys. aut.

Wyniki pierwszego półrocza nie okazały się aż tak złe, jak spodziewano się na początku pandemii — komentuje Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).
Obawa przed wirusem i jego skutkami dla gospodarki sprawiła, że opustoszały nie tylko salony aut osobowych, ale też przeznaczonych do pracy. W analizowanym okresie w Polsce przybyło tylko 8,1 tys. nowych aut ciężarowych, a to o ponad 51 proc. mniej niż przed rokiem.
W podobnym tempie topniało zainteresowanie naczepami i przyczepami. W ciagu sześciu miesięcy urzędy wydały zaledwie 6,9 tys. tablic rejestracyjnych dla tych pojazdów — o 50,9 proc. mniej niż rok temu. Nieco lepiej poradził sobie segment aut dostawczych. Rynek ten skurczył się w tym czasie „tylko” o blisko 30 proc.
To bardzo cieszy, bo samochody dostawcze, służące firmom do przewozu towarów, są swoistym barometrem stanu gospodarki. O ile segment samochodów dostawczych odnotował stosunkowo małe straty, o tyle pojazdy ciężarowe zostały dotknięte chyba największym spadkiem. Można w związku z tym wysnuć wniosek, że nie słabnie zapotrzebowanie na pojazdy do transportu miejskiego, wykorzystywane np. przez firmy kurierskie, natomiast popyt na pojazdy długodystansowe jest bardzo mały. Sytuację polskich przewoźników może dodatkowo pogorszyć przegłosowany właśnie pakiet mobilności. Ponadto tak duży spadek sprzedaży pojazdów ciężarowych może oznaczać, że menedżerowie zarządzający firmami transportowymi w Polsce spodziewają się spadku zamówień — mówi szef PZPM.
We względnie niezłej kondycji jest natomiast rynek motocykli. W pierwszej połowie 2020 r. liczba zarejestrowanych pojazdów wyniosła nieco ponad 10,4 tys., czyli o 9,6 proc. mniej niż przed rokiem. Choć pandemia koronawirusa wyhamowaławzrost obserwowany w 2019 r. i jeszcze na początku 2020, statystyki ostatnich miesięcy dowodzą, że segment ten powraca na dawną ścieżkę (liczba rejestracji w maju była o 9,9 proc. większa niż przed rokiem, a w czerwcu — aż o 22,8 proc.).
Znaczący spadek odnotowano natomiast w segmencie motorowerów, których w połowie 2020 r. zarejestrowano 7386 — o blisko 30 proc. mniej niż rok temu. Jedyny segment, który po sześciu miesiącach 2020 r. jest na plusie, to auta z napędem alternatywnym. Zarejestrowano ich 26,9 tys., czyli o 12,7 proc. więcej niż przed rokiem. Tradycyjnie dominowały hybrydy, których przybyło 22,6 tys.