Tysiące aut na giełdzie

Rafał Kerger
opublikowano: 2008-02-26 00:00

Express, krakowski najemca i zarządca flot samochodowych, zdecydował o wejściu na giełdę. Będzie pierwszą taką spółką na parkiecie.

Tytuł mówi sam za siebie. W pierwszym kwartale 2009 r. — jeśli nikt z branży ich nie uprzedzi — na warszawskim parkiecie zadebiutuje Express, pierwsza spółka zajmująca się zarządzaniem flotą samochodową oraz krótkoterminowym i długoterminowym najmem aut.

Krakowska firma, która chciałaby zgarnąć z parkietu około 30 mln zł, ma około 5 tys. samochodów osobowych i dostawczych, z czego 60 proc. to własne auta (w najmie długo- i krótkoterminowym), reszta to samochody zarządzane. Pieniądze z publicznej oferty Express chciałby przeznaczyć na rozbudowę parku samochodów własnych oraz rozbudowę sieci wypożyczalni.

— Mamy sieć dziewięciu oddziałów zlokalizowanych w ośmiu miastach w Polsce: w Gdańsku, Chorzowie, Krakowie, Lublinie, Poznaniu, Łodzi, Szczecinie, Warszawie i we Wrocławiu oraz na Słowacji w Bratysławie. Planujemy dalsze inwestycje poza granicami kraju. Do Czech, do republik nadbałtyckich. Zmierzamy w tym kierunku nie bez kozery. Zapotrzebowanie na usługi w tych krajach zgłaszają nasi dotychczasowi klienci — mówi Hubert Laszczyk, dyrektor zarządzający Expressu.

Krakowianie dostarczają samochody głównie menedżerom i przedstawicielom handlowym firm z sektora FMCG, m.in. farmaceutycznych. W Polsce są największą z nielicznych firm zarządzających, leasingujących i wynajmujących floty samochodów, które nie mają korzeni w instytucjach finansowych. I dość dynamicznie się rozwijają. W 2005 r. informowaliśmy, że Express ma ledwie ponad 2 tys. aut.

Poligon doświadczalny

Express jest częścią konsorcjum Polskiej Grupy Dealerów, powiązanych kapitałowo i organizacyjnie firm z branży motoryzacyjnej, należących do Jacka Drogosza i Adama Pietkiewicza, biznesmenów z Krakowa. PGD dysponuje dziewięcioma salonami takich marek, jak: Nissan, Ford, Suzuki czy Fiat. Sprzedaje też w Bańskiej Bystrzycy Skodę Słowakom. W ubiegłym roku przychody grupy wyniosły 650 mln zł, w tym mają wzrosnąć o 25 proc.

Debiut na giełdzie wypożyczalni i zarządcy samochodów ma być poligonem doświadczalnym dla całej PGD.

Inne spółki PGD mogą wejść na GPW w drugiej kolejności i w znacznie odleglejszym terminie. Na przykładzie przeprowadzenia oferty publicznej Expressu, zweryfikują jednak zasadność tego kroku. Wartością ma być nauka, jak dotrzymać obowiązków informacyjnych i komunikować się z inwestorami instytucjonalnymi.

Co ciekawe, tym sposobem historia Expressu i PGD zatoczy koło.

Formalnie Express (wcześniej pod inną nazwą) był pierwszą firmą założoną przez Adama Pietkiewicza i Jacka Drogosza. Dopiero potem krakowianie uruchomili swój pierwszy salon sprzedaży samochodów.

Druga pierwsza noga

Drogosz i Pietkiewicz zaczynali w 1989 r. od sprzedaży dziecięcych ubranek. Mieli sześć sklepów, w których po kilku miesiącach można było również kupować zachodnie telewizory. Jeden z tych punktów, w centrum Bielska-Białej, z czasem został przekształcony w salon samochodowy.

— Pierwsze kroki w biznesie stawialiśmy po studiach, z niewielkim kapitałem, nie powinno więc dziwić, że próbowaliśmy dynamicznie reagować na każde zapotrzebowanie — wspomina szalone czasy Adam Pietkiewicz, prezes PGD.

Na pomysł handlu autami wpadli dwa lata po uruchomieniu ubrankowo-telewizorowego biznesu.

— Jacek stwierdził, że trzeba znaleźć bardziej perspektywiczną branżę — podkreśla zasługi przyjaciela prezes.

Przedsiębiorczy absolwenci wstrzelili się w niszę. Na początku lat 90. rynek nowych aut w Polsce praktycznie nie istniał.

— Jeden z pracowników pojechał do Belgii. Tam nawiązał współpracę z dilerem Forda. W pierwszym roku sprzedaliśmy 400 samochodów w biurze o powierzchni 25 mkw. Po pierwszym ogłoszeniu o imporcie aut linia telefoniczna zablokowała się na trzy dni — wspomina Adam Pietkiewicz.

Przedsiębiorcy — jak sami przyznają — z racji wieku nie wyglądali całkiem poważnie, a mimo to popyt na sierrę, fiestę i escorta był tak duży, że klienci zostawiali im często po 10 tys. dol. zaliczki.

— Wynajmem samochodów Express zajmuje się od 12 lat — zaczęliśmy po zarzuceniu początkowych działań biznesowych właścicieli. Niemniej do 2000 r. mieliśmy ledwie 30 samochodów i byliśmy zupełnie zwykłym rent a car. Siedzibę mieliśmy w hotelu Forum w Krakowie — wspomina Hubert Laszczyk, wtedy jeden z trzech etatowych pracowników w firmie.

Przełom w rozwoju wypożyczalni nastąpił tuż po pierwszym kryzysie w branży dilerskiej. Na przełomie stulecia polscy sprzedawcy nowych samochodów — także obecni właściciele PGD — pierwszy raz poczuli, że popyt na nowe auta wcale nie musi nad Wisłą ciągle rosnąć. A wręcz może się załamać. W 1999 r. sprzedało się w Polsce 660 tys. samochodów. W 2000 ledwie 300 tys.

Wtedy Jacek Drogosz i Adam Pietkiewicz zadecydowali, że ich biznes powinien stanąć na dwóch nogach, także na wypadek asekuracji i minimalizacji strat, gdyby znów przyszło podobne załamanie rynku.

— Rozwój Expressu w tym kierunku, w którym teraz działamy, jest spowodowany tym, że wypożyczalnia flotowa, w miarę rozwoju, kupuje coraz więcej samochodów. Zapewnia zatem ciągły zbyt salonom PGD. Dodatkowo zarządca floty w pełni decyduje, gdzie będzie serwisowany samochód — bo z góry pobiera ryczałt za serwisowanie w ratach za najem lub leasing aut dla firm. Co też daje dodatkowe przychody grupie. Mamy świetnych serwisantów — uśmiecha się Hubert Laszczyk.

Zachowają 70 procent

Express jest w trakcie przekształcenia w spółkę akcyjną. Kończy także wybór biura maklerskiego, które przygotuje planowaną emisję. Wiadomo, że spółka wyemituje nowe akcje. Walorów nie wyzbędą się w niej ani Jacek Drogosz, ani Adam Pietkiewicz. Krakowianie założyli też, że — po rozwodnieniu akcjonariatu — zachowają w spółce co najmniej 70 proc. akcji.

Wartość spółki szacowana jest na 100 mln zł. Pod względem wielkości floty zarządzanych aut Express zajmuje szóste miejsce na rynku najmu długoterminowego nad Wisłą. Liderem jest Masterlease.

W ubiegłym roku Express miał 3 mln zysku przed opodatkowaniem. Na wyniku zaciążyła jednak strata niedawno stworzonego słowackiego oddziału spółki, który dopiero w tym roku wyjdzie na plus. n

Na razie tylko dwa debiuty

W tym roku spółki nie są hurraoptymistycznie nastawione do debiutów jak w latach ubiegłych. 27 grudnia 2007 r. debiutował Pol-Mot Warfama. Wtedy nikt chyba nie przypuszczał, że na kolejny przyjdzie czekać aż 47 dni. Złą passę przerwał dopiero Atlas Estates. Po debiucie dewelopera do 25 lutego doczekaliśmy się tylko jednej giełdowej premiery. Optopol, firma kierowana przez Adama Bogdaniego, która produkuje i handluje sprzętem do diagnostyki oka oraz dermatologii estetycznej — wbrew nastrojom na rynku — okazała się hitem. Uzyskała 45-procentową przebitkę w premierowej transakcji i spore obroty towarzyszące wymianom po wysokich cenach. W 2008 r. możemy się spodziewać około 50 ofert publicznych. Większość przypadnie w III i w IV kwartale.

Finansowanie zakupu aut

Leasing staje się coraz bardziej popularnym sposobem finansowania floty firmowej. Długoterminowy wynajem wybrało 85 proc. firm. Są trzy produkty leasingowe: operacyjny, finansowy oraz full service, czyli wynajem długoterminowy. Najpopularniejszy jest operacyjny. Umowę można zawrzeć na 2-5 lat. Raty w całości stanowią koszt uzyskania przychodów.

Flota rosnąca w liczbach

100

tys. Co najmniej tyle aut do 30 czerwca 2008 r. będzie liczyć flota obsługiwana przez firmy zajmujące się udostępnianiem flot i zarządzaniem nimi.

75,2

tys. Tyle aut obsługiwały te firmy z końcem 2006 r.

53,4

tys. Tyle samochodów liczyła zarządzana przez nie flota w 2005 r.

Ksiądz wymyślił auto

O pojazdach napędzanych parą myślano już w XVII w. Ksiądz z Flandrii Ferdinand Verbiest miał rzekomo w 1678 r. przedstawić cesarzowi chińskiemu taki pojazd, chociaż nie ma na to dowodów. Za pierwszego konstruktora samochodu uznaje się Nicolasa-Josepha Cugnota, który zaprezentował swój pojazd w 1769 r. Około 1870 r. Siegfried Marcus skonstruował pierwszy samochód napędzany benzyną. Przełomowy okazał się silnik o spalaniu wewnętrznym. Karl Benz skonstruował auto z takim napędem w 1885 r. w Mannheim. Niedługo później otrzymał patent i w 1888 r. rozpoczął produkcję. Gottlieb Daimler wraz z Wilhelmem Maybachem w 1889 r. w Stuttgarcie zaprojektowali pojazd działający na podobnej zasadzie.

Rafał Kerger