Tzw. dobra zmiana sięga po sądownictwo

JACEK ZALEWSKI
opublikowano: 22-11-2017, 22:00

Prezes PiS powierzył wypracowanie porozumienia w sprawie ustaw PRL-owskiemu prokuratorowi Stanisławowi Piotrowiczowi.

Po blisko dwóch miesiącach przetrzymywania przez marszałka Sejm wreszcie przeprowadził pierwsze czytanie dwóch projektów ustaw wniesionych przez prezydenta: nowej o Sądzie Najwyższym oraz zmienianej o Krajowej Radzie Sądownictwa. Przypomnę, że w lipcu identycznie zatytułowane zostały przez Andrzeja Dudę zawetowane, czyli zwrócone do Sejmu z wnioskami o ponowne ich uchwalenie większością 3/5 głosów. Ponieważ jednak do takiego konstytucyjnego progu PiS nie podskoczy,nawet z pomocą klubu Kukiz ’15 — lipcowe wersje zostały poddane bez walki.

Przed decyzją podpisową prezydenta pod pałacem może być w grudniu tak samo gorąco, jak było w lipcu.
Zobacz więcej

Przed decyzją podpisową prezydenta pod pałacem może być w grudniu tak samo gorąco, jak było w lipcu. Fot. Adam Chelstowski-FORUM

Klasyczna sejmowa zamrażarka polega na nadaniu projektowi numeru druku i schowaniu go na dno szuflady. Prezydenckie projekty, które wpłynęły 26 września, zostały jednak potraktowane niestandardowo. Na stronie Sejmu się pojawiły, ale numery druków otrzymały dopiero 14 listopada, czyli aż półtora miesiąca przebywały w czarnej dziurze, między dziennikiem podawczym a salą obrad. Techniczny okres między wniesieniem projektu do Sejmu a umieszczeniem go na oficjalnej liście z numerem wynosi standardowo kilka dni.

W czarnej dziurze projekty poddane zostały procedurze pozakonstytucyjnej i obrażającej zasady dobrej legislacji. „Bez żadnego trybu” odbyło się pięć spotkań głowy państwa z szeregowymposłem, Jarosławem Kaczyńskim, których celem było wypracowanie takich wersji końcowych obu ustaw, aby Andrzej Duda rozpoznał w nich własne projekty i tym razem podpisy złożył. Prezes uznał, że tylko rozmowy bez pośredników zdyscyplinują niewdzięcznego podopiecznego i przywrócą go na łono tzw. dobrej zmiany. Jednak Andrzej Duda okazał się już nie tak dyspozycyjny, jak choćby w rozgrywce o Trybunał Konstytucyjny. Po piątym spotkaniu zdesperowany prezes powierzył wypracowanie porozumienia PRL-owskiemu prokuratorowi Stanisławowi Piotrowiczowi, jako że lepszego (poza ministrem Zbigniewem Ziobrą) fachowca od poddania sądownictwa tzw. dobrej zmianie obóz władzy nie ma.

Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektów i skieruje je do przerobienia w komisji.

W nowelizacji ustawy o KRS znajduje się sztandarowypomysł prezydenta, aby 15-osobową część sędziowską Sejm wybierał większością 3/5 głosów na wspólną czteroletnią kadencję, oraz zapis instrukcyjny, by „w miarę możliwości” uwzględniono reprezentację poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Sejm miałby na znalezienie ponadpartyjnego kompromisu 90 dni, a jeśli nie udałoby się wybrać KRS w ogóle lub kompletnie — to na wolne miejsca wybierałby kandydatów w jakimś dziwacznym, pozakonstytucyjnym głosowaniu imiennym. Ten fatalny przepis nie ma szans, ale czym zostanie ostatecznie zastąpiony przez PiS i jak potraktuje to przed decyzją podpisową Andrzej Duda — na razie pozostaje we mgle władzy. Stosunek prezydenta do końcowej wersji obu ustaw będzie dowodem, czy podtrzymuje swoją pryncypialną postawę z lipca, czy pod wpływem spotkań ze wspomnianym szeregowym posłem jednak wymiękł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tzw. dobra zmiana sięga po sądownictwo