Ubezpieczyciele gotowi na Solvency II

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-04-16 00:00

Polska branża wypada najlepiej w regionie, ale nie wszystkie towarzystwa zdążą przygotować się na nowe unijne regulacje.

Choć do wejścia w życie unijnego pakietu regulującego działalność firm ubezpieczeniowych Solvency II zostało jeszcze ponad półtora roku, już wiadomo, że nie wszyscy ubezpieczyciele zdążą się przygotować. Z raportu firmy doradczej EY wynika, że 1 stycznia 2016 r. może nie być gotowy nawet co piąty polski ubezpieczyciel. Nie jest jednak tak źle — choć spóźnieni, nie będziemy w europejskim ogonie, lecz w… awangardzie. Pod względem przygotowań do Solvency II polska branża ubezpieczeniowa wypada najlepiej w regionie i dorównuje konkurencji z Europy Zachodniej.

— Ubezpieczyciele, również w Polsce, poczynili postępy w przygotowaniach. Potwierdzenie ostatecznej daty wejścia w życie pakietu, a także działania organów nadzoru spowodowały intensyfikację prac wdrożeniowych — mówi Marcin Sadek, lider regionalnego zespołu doradztwa aktuarialnego w EY.

Solvency II to największa rewolucja w branży ubezpieczeniowej od 30 lat. Prace nad przepisami, dotyczącymi m.in. wymogów kapitałowych i zarządzania ryzykiem, trwały kilka lat.

— Przyjęcie w marcu przez Parlament Europejski dyrektywy Omnibus II było sygnałem, że trzeba zintensyfikować przygotowania do wymogów nowego systemu. Prace zaplanowaliśmy tak, żeby zakończyły się w grudniu 2015 r. — mówi Przemysław Dąbrowski, członek zarządu PZU.

PZU zdaje sobie sprawę z tego, że — jako największy ubezpieczyciel w Polsce — będzie bacznie obserwowany. Dlatego, jak podkreśla Przemysław Dąbrowski, chce być dobrze przygotowany do nowych regulacji. Pozostali rodzimi gracze będą mieli łatwiej, bo większość należy do międzynarodowych grup, które przygotowują się do nowych regulacji centralnie.

— Prace przygotowawcze prowadzimy na podstawie własnego harmonogramu, uwzględniający projekt całej grupy Gothaer. Obecnie zakończyliśmy kolejne badanie ilościowych wymogów kapitałowych na danych finansowych za 2013 r. — mówi Wojciech Rabiej, członek zarządu Gothaer TU.

— Przygotowania w zakresie kalkulacji wymogów kapitałowych adekwatnych do ponoszonego ryzyka są bardzo zaawansowane dzięki temu, że KNF co roku przeprowadza badania wpływu oraz prowadzi procesy przedaplikacyjne modeli wewnętrznych — dodaje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Problemem dla całego rynku są koszty przygotowań związane z dostosowaniem systemów informatycznych. W przypadku dużych międzynarodowych grup w grę wchodzą nawet setki milionów euro.

— Nakłady na IT oraz implementacja nowych procesów wynikających z dyrektywy to istotny koszt, jednak staramy się utrzymać te wydatki w ryzach. Trzeba przyznać, że całkowity koszt wdrożenia wymogów regulacyjnych nie jest mały, ale z całą pewnością nie jesteśmy w czołówce pod względem poniesionych wydatków — mówi Przemysław Dąbrowski.