Ukrainę czeka zielona odbudowa

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Analitycy ścigają się w określeniu kwot potrzebnych do odbudowy Ukrainy. Pełne ręce roboty będą mieć firmy budownictwa kubaturowego oraz infrastruktury transportowej i energetycznej, zwłaszcza OZE.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie są szacunkowe kwoty dotyczące zniszczeń i odbudowy Ukrainy
  • w jakich segmentach planowane są inwestycje
  • z jakich źródeł może być finansowana odbudowa Ukrainy
  • które duże firmy budowlane z Polski już przegotowują się do realizacji inwestycji na rynku ukraińskim

Mimo że końca wojny w Ukrainie nie widać, unijni urzędnicy apelują o przygotowanie programów jej odbudowy. Ukraińskie, polskie i międzynarodowe instytucje wyceniają już koszty inwestycji i skalę zniszczeń. W raporcie z 22 sierpnia Kyiv School of Economics (KSE) szacuje wartość zniszczeń dokonanych przez Rosjan na 113,5 mld USD, a minimalne koszty odbudowy na 200 mld USD. Rząd ukraiński natomiast określa całkowitą kwotę potrzebną do odbudowy aż na 750 mld USD, a Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) wylicza niezbędne zagraniczne wsparcie aż na 1,1 bln USD.

Miliardowe inwestycje dotyczą wielu obszarów, przede wszystkim budownictwa kubaturowego i infrastruktury transportowej oraz energetycznej. Według KSE najwięcej, blisko 50 mld USD, mogą pochłonąć inwestycje w segmencie mieszkaniowym, a ponad 35 mld USD w transportowym. Inwestycjom w obu tych obszarach będzie towarzyszyć realizacja projektów energetycznych związanych np. z efektywnością energetyczną, zasilaniem budynków, transportu czy infrastruktury.

Dekarbonizacja kraju

Członkowie Studenckiego Koła Naukowego Odbudowy Ukrainy, działającego w Szkole Głównej Handlowej, do którego należą studenci pochodzący z Ukrainy, opracowali raport, z którego wynika, że odbudowa gospodarki naszego wschodniego sąsiada będzie mieć kolor zielony. Analizę przygotowywali razem z ekspertami Deloitte Polska, Instytutu Reform oraz Infra-Centrum Doradztwa.

— Zakładamy, że po zakończeniu wojny odbudowa będzie prowadzona równolegle z przygotowaniami akcesyjnymi do Unii Europejskiej. Jako przyszły członek Unii Europejskiej Ukraina może przejść zieloną transformację, podobnie jak przechodzą ją inne kraje członkowskie — mówi Jakub Karnowski, opiekun naukowy koła studenckiego oraz członek rady nadzorczej kolei ukraińskich Ukrzaliznycia, a także poczty ukraińskiej Ukrposzta.

Autorzy raportu ocenili wpływ proponowanego przez Unię Europejską pakietu Fit for 55 na odbudowę Ukrainy. Dostosowując się do norm europejskich będzie musiała spełnić wysokie wymagania dotyczące wdrażania OZE oraz efektywności energetycznej, co z jednej strony oznacza konieczność inwestycji w kapitałochłonną infrastrukturę, ale równocześnie przyniesie długoterminowe oszczędności w zakupie paliw i ograniczy uzależnienie od ich importu. Pozwoli też zbudować potencjał eksportu zielonej energii na rynki zachodnie.

Technologiczna trampolina:
Technologiczna trampolina:
Ukraina ma szansę dokonać po wojnie skoku technologicznego i z kraju raczej zacofanego wskoczyć na wyższy poziom rozwoju. Obserwowaliśmy to już w segmencie usług bankowych. Przed laty i w Polsce, i w Ukrainie były one na bardzo niskim poziomie, więc oba kraje próbowały dostosować je do standardów zachodnich. Szybko jednak przeskoczyły etap dochodzenia do poziomu notowanego w innych krajach, wchodząc od razu w wysoko zaawansowaną informatyzację. W efekcie Polska i Ukraina mają znacznie lepiej rozwinięty system usług bankowych dla klientów indywidualnych niż na przykład USA. Podobnie może być w innych segmentach rynku, w których po wojnie będzie można inwestować w nowoczesne rozwiązania i infrastrukturę — uważa Jakub Karnowski.
fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu

Podobne wnioski płyną z raportu opracowanego przez Wschodni Komitet Niemieckiego Biznesu, skupiający firmy zza Odry działające w Europie Środkowo-Wschodniej i w Azji. Wynika z niego, że Ukrainę czekają nie tylko inwestycje w instalacje wiatrowe i fotowoltaiczne, ale także w biogaz i zielony wodór, który w przyszłości może być ukraińskim towarem eksportowym.

Analitycy Banku Pekao natomiast podkreślają w raporcie, że Ukraina jest zagłębiem metali ziem rzadkich. „W Ukrainie występuje aż 2/3 z listy 30 surowców uznawanych przez Komisję Europejską za krytyczne” — czytamy w analizie banku.

Autorzy studenckiego raportu argumentują też, że zielona odbudowa pozwala minimalizować wysokość tzw. kosztów utopionych. Gdyby bowiem Ukraina zdecydowała się odbudowywać głównie konwencjonalne źródła zasilania, to w perspektywie 15-20 lat i tak musiałaby zrealizować inwestycje dekarbonizacyjne. W przeciwnym razie nie mogłaby funkcjonować w ramach Unii Europejskiej, a pozostając poza wspólnotą, nie miałaby szans na rozwój współpracy handlowej — jej wyroby byłyby objęte m.in. CBAM, czyli tzw. podatkiem węglowym, który zamierza wprowadzić Komisja Europejska.

Okiem przedsiębiorcy
Obopólne korzyści
Artur Popko
prezes Budimeksu

Perspektywa całkowitej odbudowy Ukrainy ze zniszczeń jest odległa. ‎Mimo to już warto się do niej przygotowywać. Im lepiej to zrobimy, tym większą ‎będziemy mieli szansę powodzenia.‎ Kapitał polski i zagraniczny może wspomóc Ukrainę w szerszym zakresie, jeśli będzie miał gwarancję transparentności procesu zamówień i praworządności. Jeśli chcemy sprawdzić te możliwości, możemy już jako firmy polskie zacząć prace projektowe dla wybranych inwestycji. Będzie to niedrogi sprawdzian możliwości i intencji wobec dalszego zaangażowania w Ukrainie. Branża budowlana w Polsce, w tym Budimex, ma duże możliwości sprzętowe i know-how. Ukraina natomiast posiada cenne zasoby surowców budowlanych.

Europejskie tory

W zielonej transformacji Ukrainie ma pomóc m.in. rozbudowa sieci kolejowej. Obecnie większość sieci ma rozstaw torów charakterystyczny dla byłych republik radzieckich, czyli 1520 mm. Eksperci zakładają konieczność budowy linii o tzw. europejskim rozstawie, czyli 1435 mm. Szacują, że w pierwszym etapie powinno powstać 2672 km sieci. 1 km wyceniają na 3,2 mln USD, czyli całość sieci na 8,5 mld USD.

— Przewidujemy budowę sieci dostosowanej do poruszania się pociągów z prędkością do 160 km/h. Uważamy, że taka jest wystarczająca, bo planowane linie mają służyć nie tylko do transportu pasażerskiego. Głównym celem budowy sieci o rozstawie torów 1435 mm jest usprawnienie transportu zboża i innych produktów, które obecnie trzeba przeładowywać na granicy, co utrudnia płynny przepływ towarów — mówi Jakub Karnowski.

Przedstawiciele unijnych instytucji sygnalizowali swego czasu konieczność budowy w Ukrainie kolei dużych prędkości. W niedawno przedstawionym projekcie nowej sieci transeuropejskiej TEN-T nie przedstawili jednak planu inwestycji w taką kolej, skupiając się jedynie na konwencjonalnej sieci na Ukrainę.

Własny model sieci stworzyli także autorzy studenckiego raportu. Widzą konieczność budowy w pierwszym etapie dwóch połączeń do naszego kraju. Chodzi o 480 km linii z Kijowa przez Korosteń, Kowel i przejście graniczne Jagodzin—Dorohusk oraz 896 km trasy Odessa—Lwów—Przemyśl. Przewidują także budowę linii biegnącej przez Kijów i Lwów do granicy słowackiej i miejscowości Czop oraz Čierna nad Tisou. Na Węgry powinna prowadzić trasa Użhorod—Czop/Záhony, a do Rumunii linia z Kijowa przez Czerniowce do przejścia w miejscowościach Vadul Siret i Dornesti.

Okiem przedsiębiorcy
Gotowi do powrotu
Leszek Gołąbiecki
prezes Unibepu

Niektóre polskie firmy, np. Unibep, już działały na ukraińskim rynku. Zbudowaliśmy — jako generalny wykonawca — w Charkowie i Kijowie dwie duże galerie handlowe. Ich wartość to ponad 80 mln EUR. Mamy też umowę z inwestorem na budowę galerii w Zaporożu, ale z oczywistych względów w najbliższym czasie nie dojdzie ona do skutku. Jesteśmy gotowi wejść do każdego regionu Ukrainy. Warunek jest jeden — musi zapanować pokój, musi być bezpiecznie dla naszych pracowników. Wciąż mamy kontakt z naszymi pracownikami w Ukrainie, którzy z różnych przyczyn nie chcieli przyjechać do Polski. Utrzymujemy też nasze biuro we Lwowie. Można więc powiedzieć, że nadal jesteśmy w Ukrainie. Choć z oczywistych powodów nic tam nie budujemy, to jesteśmy gotowi podjąć działania niemal natychmiast. Zakładamy też, że do Ukrainy trzeba będzie dostarczyć sprzęt budowlany.

Dla wszystkich firm wchodzących na rynki eksportowe ważne jest przede wszystkim bezpieczeństwo finansowe. Żeby wejść na rynek ukraiński, polskie firmy muszą mieć takie zabezpieczenie. Jeśli będzie to finansowanie z Polski, to odbudowę będą realizować polskie firmy. Jeśli finansowanie przyjdzie z Niemiec, inwestycje wykonają firmy niemieckie. Tak było, jest i będzie. Szukamy jednak innych źródeł finansowania. Prowadzimy rozmowy z podmiotami z innych krajów. Niewykluczone, że polskie firmy staną się podwykonawcami koncernów niemieckich czy amerykańskich, bo nam blisko jest do Ukrainy — i geograficznie, i kulturowo. W biznesie bardzo ważna jest przecież wiedza kulturze danego kraju, więc Polakom będzie po prostu łatwiej niż Niemcom czy Amerykanom.

Jeśli polski rząd rzeczywiście chce, by krajowe firmy pracowały w Ukrainie, powinien włączyć się finansowo w jej odbudowę. Jak? Jeszcze za rządów premier Ewy Kopacz Polska udzieliła Ukrainie 100 mln USD taniego kredytu na poprawę funkcjonowania infrastruktury drogowej przy przejściach granicznych. Warunkiem było to, że w przetargach będą mogły startować wyłącznie polskie firmy. Zdobyliśmy jeden taki kontrakt — na przejście w Szeginiach, po drugiej stronie Medyki. To był przetarg w formule zaprojektuj i buduj. Mamy projekt, czekamy na uruchomienie prac, oczywiście jeśli sytuacja wojenna na to pozwoli. To jest dobry przykład na to, jak zadziałało finansowanie z Polski.

Zamrożone aktywa i reparacje

Autorzy studenckiego raportu wyliczają, że obecnie największą pomoc Ukrainie przekazują Stany Zjednoczone i Komisja Europejska. Zakładają, że wraz z międzynarodowymi instytucjami finansowymi oraz sektorem prywatnym będą finansować odbudowę, wykorzystując także zamrożone aktywa rosyjskie i reparacje. Czy Polska także może finansowo zaangażować się w odbudowę Ukrainy?

— W naszych warunkach najbardziej sprawną instytucją jest KUKE, która powinna udzielać gwarancji i poręczeń np. dla polskich firm, by mogły czynnie włączyć się z proces odbudowy — uważa Jakub Karnowski.

Analitycy Pekao sceptycznie natomiast podchodzą do możliwości wykorzystania zamrożonych aktywów rosyjskich do odbudowy Ukrainy. „Skorzystanie z (…) zamrożonych rezerw banku centralnego Rosji oraz innych jej podmiotów objętych sankcjami będzie najprawdopodobniej niemożliwe z powodów prawnych i politycznych, nawet jeśli z powodów moralnych byłoby uzasadnione” — czytamy w raporcie banku.

Poznaj program konferencji online w “ESG Forum” 5 grudnia, Warszawa >>

Jego eksperci uważają, że zwrot rezerw może być elementem negocjacji pokojowych. Równocześnie przyznają, że ze względu na rosnące zadłużenie i koszty długu, wynikające m.in. z pandemii i wojny energetycznej, finansowanie odbudowy Ukrainy będzie dużym wyzwaniem dla państw zachodnich. Mimo to uważają, że kraje te oraz Polska powinny zaangażować się w finansowanie odbudowy, bo współpraca z Ukrainą przyniesie obopólne korzyści, np. w segmencie dostaw strategicznych surowców czy produkcji wyrobów, do których są używane.

Ostrożnie natomiast podchodzą do udziału firm budowlanych z Polski w odbudowie Ukrainy. „Polskie budownictwo dysponuje potencjałem produkcyjnym i szerokim, praktycznym doświadczeniem, które predestynują je do odegrania ważnej roli w procesie odbudowy szeroko rozumianej infrastruktury Ukrainy. Należy jednak pamiętać, iż skala działalności osiągnięta w ostatnich latach przez ten sektor w Polsce wynikała niemal wyłącznie z dużych lokalnych potrzeb, które przynajmniej w części obszarów utrzymają się również w kolejnych latach. Jednocześnie polskie firmy budowlane mają raczej ograniczone doświadczenie w eksporcie usług — według danych Pont Info w segmencie budownictwa kubaturowego (…) tylko 18 proc. krajowych firm osiąga przychody z działalności na rynkach zagranicznych, a udział eksportu w łącznych obrotach tych podmiotów wyniósł w 2021 r. zaledwie 6 proc.. Wskaźniki te są jeszcze niższe w segmencie budownictwa infrastrukturalnego (odpowiednio 13 proc. i 2 proc.)” — czytamy w raporcie Pekao.

Zdaniem analityków banku z powodu spowolnienia na polskim rynku mieszkaniowym krajowe firmy mogą wykorzystać potencjał na Ukrainie, zwłaszcza w budownictwie modułowym, np. w budowie mieszkań czy dworców systemowych. Ze względu jednak na duże plany inwestycyjne w kraju i niskie zasoby siły roboczej mają mniejsze szanse na realizację projektów infrastrukturalnych. Jedni przedsiębiorcy zapewniają, że czekają w blokach startowych, szukając finansowania na całym świecie, by rozwinąć działalność w Ukrainie, inni planują ekspansję tylko w Polsce i na zachodnim rynku budowlanym. Z dużych krajowych podmiotów budowlanych do powrotu do Ukrainy szykuje się np. Unibep i prowadzący ekspansję zagraniczną Budimex, natomiast Erbud skupia się głównie na rozwoju w Polsce i Niemczech. Planów ekspansji na rynku ukraińskim nie mają też polskie spółki firm PORR i Strabag. Ostateczne decyzje w polskich i międzynarodowych korporacjach będą jednak zapadać wówczas, kiedy pojawi się realna szansa zakończenia wojny, zostaną określone ramy finansowania oraz zapewniona transparentność procesu zamówień publicznych na rynku ukraińskim.

Okiem partnera
Będą nowe rozwiązania dla firm
Katarzyna Kowalska
wiceprezes KUKE
Będą nowe rozwiązania dla firm

Liczne raporty poświęcone odbudowie Ukrainy, oprócz skali wyzwań w postaci gigantycznych kosztów (i trzeba uczciwie wskazywać, że zmobilizowanie kilkuset miliardów dolarów finansowania nie będzie łatwym zadaniem dla społeczności międzynarodowej) wskazują też na ogromne możliwości, jakie ten największy plac budowy będzie tworzył po zakończeniu wojny dla biznesu z różnych państw. Bezsprzecznie atutem naszego kraju jest bliskość geograficzna, pomimo tego, że budować swoimi firmami oczywiście można na całym świecie, co udowadniają koncerny chińskie w Ameryce Południowej czy tureckie w Afryce. Przewagę nad konkurencyjnymi wykonawcami może nam zapewniać również dobra znajomość rynku, obowiązujące prawie od początku wojny ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, kwestie kulturowe, w tym językowe. Wydaje się też, że z racji spowolnienia, jakiego będziemy doświadczać w najbliższych kwartałach (choć mniejszego niż rynki zachodnie), a w związku z tym mniejszej liczbie inwestycji, polskie firmy mogą znaleźć możliwości do szerszego zaangażowania w Ukrainie. Dla niektórych to może być sposób na przetrwanie, dla innych szansa na zdobycie nowych kompetencji, by w przyszłości kontynuować międzynarodową ekspansję.

Pozostaje wspomniana kwestia finansowania. Przed wojną w KUKE ubezpieczaliśmy udział polskich generalnych wykonawców w dużych projektach realizowanych przez lokalnych inwestorów w Ukrainie. Teraz, oprócz zaangażowania krajowych środków na rzecz wsparcia polskich firm budowlanych, przy tak ogromnej skali trzeba będzie wypracować modele współpracy z wykorzystaniem funduszy z różnych źródeł, m.in. międzynarodowych banków rozwoju, prywatnych instytucji, itp. Na pewno będziemy chcieli współdziałać przy tym z innymi agencjami wsparcia eksportu, o czym zresztą już coraz częściej między sobą rozmawiamy. Co więcej, przedstawiciele niektórych agencji zwracają się do nas o konsultacje, doceniając nasze doświadczenie z działania na wschodnich rynkach w poprzednich latach.

Trzeba jednak mieć świadomość, że z odbudową po tak wyniszczającej wojnie i przy takiej skali przedsięwzięcia będzie wiązać się ogromne natężenie niebezpieczeństw, m.in. wynikających z trudności kontroli nad realizacją projektów, zapewnianiem kolejnych transz finansowania i refinansowania, stabilności społeczno-politycznej kraju, etc. Obecnie wspólnie z resortem rozwoju kończymy przygotowywać propozycje zmian prawnych, dzięki którym KUKE nowymi rozwiązaniami będzie mogła zwiększyć stabilność i bezpieczeństwo udziału polskich podmiotów zaangażowanych w odbudowę Ukrainy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane