Ukraińskiej firmie marzy się autonomiczny traktor

Bartłomiej Mayer
opublikowano: 06-12-2018, 22:00

Odpływ pracowników z Ukrainy skłania coraz więcej tamtejszych firm, zwłaszcza agrarnych, do automatyzacji. IMC idzie na całość

Notowana od 2011 r. na warszawskiej giełdzie ukraińska firma (wcześniej jako Industrial Milk Company) to jedna z 10 największych grup rolniczych u wschodniego sąsiada. Gospodaruje na około 129 tys. ha w regionie Połtawy, Czernichowa i Sumy, gdzie produkuje głównie kukurydzę, pszenicę, słoneczniki, soję, ziemniaki i mleko. Jednym z największych wyzwań dla IMC, a także zdecydowanej większości firm agrarnych na Ukrainie, jest obecnie brak rąk do pracy.

Kierowana przez Aleksa Lissitsę firma IMC osiągnęła w tym roku
rekordową wydajność upraw kukurydzy. Wyniosła ona 11,1 tony ziarna z 1 ha,
czyli o ponad jedną piątą więcej niż rok temu. Średnia wydajność na całej
Ukrainie to 7,7 t/ha.
Zobacz więcej

KUKURYDZIANY REKORD:

Kierowana przez Aleksa Lissitsę firma IMC osiągnęła w tym roku rekordową wydajność upraw kukurydzy. Wyniosła ona 11,1 tony ziarna z 1 ha, czyli o ponad jedną piątą więcej niż rok temu. Średnia wydajność na całej Ukrainie to 7,7 t/ha. Fot. ARC

— W ciągu kilku ostatnich lat na Zachód za chlebem wyjechało około 3 mln osób, z których większość trafiła do Polski. Tam znaleźli zatrudnienie w fabrykach i na budowach — tłumaczy Alex Lissitsa, prezes IMC.

M.in. w związku z tym zatrudnienie w jego firmie stale się zmniejsza. Jeszcze w 2013 r. pracowało w niej 4,5 tys. osób, w zeszłym roku było ich już 2,8 tys., a pod koniec roku ich liczba spadnie poniżej 2 tys. Zarząd IMC, szukając sposobu zastąpienia wyjeżdżających pracowników, stawia na automatyzację kluczowych procesów produkcyjnych. Dotyczy ona nie tylko uprawy roli, ale również ochrony mienia, księgowości i archiwizacji.

— Plany zautomatyzowania firmy rozpisaliśmy na trzy lata — mówi Alex Lissitsa.

Dzięki temu na początku przyszłej dekady IMC potrzebować będzie już mniej niż 1 tys. pracowników.

Inteligentne rolnictwo

Grupa postawiła na inteligentne rolnictwo. Pierwsze działania w tym kierunku rozpoczęła w 2015 r., choć, jak twierdzi prezes, trudno to było nazwać skoordynowanymi ruchami.

— Teraz przyjęliśmy plan pełnego zastosowania tzw. smart farmingu. Na technologie wydajemy około 1 mln USD rocznie, ale inteligentne rolnictwo to nie tylko innowacje. Trzeba znaleźć ludzi, który mogliby z nich zrobić dobry użytek. Tempo zmian technologicznych jest bardzo duże, a wyszkolenie pracowników to dłuższy proces. Dlatego przygotowaniem kadr zaczęliśmy się zajmować już w 2013 r. — mówi Alex Lissitsa, zaznaczając, że szkolenie kosztuje znacznie więcej niż technologia.

Na wdrożenie nowinek potrzeba trzech lat, konieczne jest bowiem dobranie odpowiednich ziaren, wypróbowanie sprzętu najpierw na małym areale, potem — na kilku działkach, a dopiero w trzecim roku — na docelowym obszarze. Wtedy okazuje się, czy dana technologia pozwala w lokalnych warunkach zwiększyć plony lub zmniejszyć straty. Jednym z nowych rozwiązań wprowadzonych przez IMC jest RTK (real time kinematic) — technologia precyzyjnych pomiarów przy użyciu nawigacji satelitarnej. W tym celu firma musiała zainstalować w pobliżu pól sieć stacji radiowych.

— Dzięki temu otrzymujemy sygnał GPS wysokiej jakości, co pozwala przeprowadzać prace w polu z dokładnością do 2 cm. System pass-to-pass accuracy umożliwia maszynie powrót na własne ślady nawet za 10 lat — mówi prezes grupy.

Dzięki RTK zadanie kierowcy traktora sprowadza się do tego, by doprowadził maszynę z bazy lub garażu na pole.

— Dalej wszystko przebiega automatycznie — od orki poprzez siew, aplikację nawozów i środków ochrony roślin aż po zbiór. Traktorzysta przestaje więc być robotnikiem, a staje się analitykiem, bo jego zadanie polega na monitorowaniu funkcjonowania urządzeń — wyjaśnia Alex Lissitsa.

Piętnaście dronów

Marzeniem szefa IMC jest wykorzystanie traktorów autonomicznych. Zamierza je kupić, gdy tylko będą dostępne na Ukrainie — ma nadzieję, że za trzy lata.

— Będziemy jednymi z pierwszych kupujących w kraju. Chcemy też postawić na traktory o napędzie elektrycznym — mówi prezes.

Firma wprowadziła też kompleksową analizę gleby, do czego wykorzystuje m.in. drony. Ma ich 15 i tyluż operatorów — to wystarcza, by monitorować wszystkie rodzaje zasiewów na całym areale. Dzięki sprzętowi pracownicy mogą optymalnie dawkować nawozy i dobierać do danego terenu ilość ziarna, w zależności od typu gleby, jej jakości, wilgotności itd. Alex Lissitsa tłumaczy, że chciałby, aby docelowo jak najwięcej procesów dotyczących zbierania danych do analiz, np. stanu gleby, odbywało się na odległość, a nie bezpośrednio na polu.

— Myślę, że pod względem wykorzystania nowinek technicznych w rolnictwie jesteśmy wśród firm dysponujących areałem powyżej 100 tys. ha. jednym z trzech liderów na Ukrainie, pozostali to Kernel i MHP. Nie mogę wykluczyć, że są też mniejsze przedsiębiorstwa z kilkoma lub kilkunastoma tysiącami hektarów, które przewyższają nas pod tym względem — deklaruje szef IMC.

Kres moratorium

Na Ukrainie wciąż obowiązuje moratorium na zakup ziemi, co oznacza, że takie grupy jak IMC gospodarują nie na własnym, ale na dzierżawionym areale. Alex Lissitsa liczy, że w 2020 r. zakaz handlu ziemią zostanie ostatecznie zniesiony.

— Mówi się o tym już od 17 lat, ale tym razem są poważne przesłanki — twierdzi menedżer.

Wyjaśnia, że ukraińskie władze postępują zgodnie z rekomendacjami Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), który udziela Ukrainie finansowania. Administracja dokonuje nawet niepopularnych reform — np. systemu emerytalnego i podwyżki cen gazu dla gospodarstw domowych.

— Myślę, że kolejnym zaleceniem MFW będzie właśnie kwestia zezwolenia na handel ziemią uprawną. Wtedy też będziemy mogli w pierwszym rzędzie nabyć te obszary, które obecnie obrabiamy — mamy prawo ich pierwokupu. W dalszej kolejności będziemy mogli kupić ziemię niedaleko naszych elewatorów i baz sprzętowych — mówi Alex Lissitsa.

IMC chce zdobyć na te zakupy zagraniczne fundusze. Już rozpoczęła starania. Prezes szacuje, że w ciągu roku będzie w stanie kupić do 30 proc. terenu, który obecnie dzierżawi. Na przejęcie całego obszaru potrzebne jej będą trzy, cztery lata. Przychody IMC w ciągu trzech kwartałów tego roku wyniosły 81,3 mln USD (rok wcześniej 81,5 mln USD), ale zysk EBITDA wzrósł o 18 proc. do 50,6 mln USD. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Ukraińcy nas wyprzedzą

DANIEL JANUSZ, prezes firmy Feerum, inżynier rolnictwa

Plany szefów IMC wydają się zupełnie realne. Chociaż polskie gospodarstwa obecnie stoją wyżej niż ukraińskie pod względem kultury agrarnej, to jednak nasi wschodni sąsiedzi mają znacznie większy potencjał. W Polsce jesteśmy w stanie zebrać około 30 mln ton zbóż rocznie, na Ukrainie zapewne cztery razy tyle. Tamtejsi gospodarze, choć zużywają znacznie mniej nawozów niż nasi, osiągają najwyższe plony z hektara. U nas największe grupy producenckie gospodarują na najwyżej kilkunastu tys. ha, tam areał największych firm można liczyć w setkach tys. ha. Przy takiej skali działalności inwestycje w automatyzację czy robotyzację uprawy i hodowli są znacznie bardziej opłacalne. Za kilka lat ukraińskie rolnictwo pod względem zaawansowania technologicznego ma wszelkie szansę przegonić nasze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Ukraińskiej firmie marzy się autonomiczny traktor