Ulga na start może być zbyt słabą zachętą

15-02-2018, 22:00

Pół roku bez składek do ZUS to brak ochrony ubezpieczeniowej i zaburzenie konkurencji na rynku — mówią przedstawiciele biznesu

W nowym Prawie przedsiębiorcy, nad którym pracuje Senat, przewidziane zostało uprawnienie do tzw. ulgi na start, zwalniającej z odprowadzania składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Na czym ma ono polegać i kogo dotyczyć? Przez sześć miesięcy z obowiązku ubezpieczenia społecznego ma być zwolniona osoba fizyczna, która podejmie działalność gospodarczą po raz pierwszy — albo ponownie, ale po co najmniej 60 miesiącach od dnia jej ostatniego zawieszenia lub zakończenia — i nie będzie jej prowadzić na rzecz byłego pracodawcy, dla którego przed dniem rozpoczęcia prowadzenia biznesu w danym roku kalendarzowym (lub w poprzednim) wykonywała w ramach standardowego lub spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres tej działalności.

Zobacz więcej

WIĘCEJ ZACHĘT: Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, zapewnia, że przedsiębiorcy będą mieli w państwie partnera. I zapowiada, że jednym z głównych zadań jej resortu są dalsze ułatwienia dla osób rozpoczynających przygodę z biznesem. Fot. Grzegorz Kawecki

Coraz bliżej

Przepisy o tej uldze wejdą w życie niedługo, 31 marca — i ma być ona dobrowolnym uprawnieniem. Ci, którzy zdecydują się na półroczne zwolnienie, będą po upływie tego okresu mieli prawo do innego przywileju przysługującego nie od dziś początkującym przedsiębiorcom, czyli do tzw. małego ZUS, polegającego na płaceniu składek w preferencyjnej wysokości przez 24 miesiące.

Według ustawodawcy ulga na start to szczególny rodzaj korzyści i zachęty dla osób podejmujących działalność gospodarcząpo raz pierwszy lub po dłuższej przerwie — przez zmniejszenie rodzajów ryzyka związanych z rozpoczęciem biznesu.

Jednocześnie ustawodawca prognozuje, że rozwiązanie to może pozytywne wpłynąć także na sektor finansów publicznych. Tłumaczy to tym, że zmniejszenie obciążeń publicznoprawnych w początkowym etapie prowadzenia firm zwiększa szanse na ich przeżywalność lub rozwój w przyszłości, co powinno oznaczać wzrost dochodów podatkowych w kolejnych etapach funkcjonowania przedsiębiorstwa z działalności prowadzonej już na większą skalę. Może też zwiększyć wpływy ze składek na ubezpieczenia społeczne, do czego przyczyni się rosnąca liczba rejestracji firm — efekt będzie widoczny po upływie okresu ulgi wykorzystywanej przez osoby, które nie byłyby aktywne zawodowo — i albo w ogóle nie płaciłyby składek, albo miałyby je opłacane przed budżet państwa, gdyby nie wprowadzono ubezpieczeniowego zwolnienia. Rząd liczy też na ograniczenie szarej strefy.

Nie taki cud

Mniej optymistycznie podchodzą do nowego rozwiązania przedstawiciele biznesu. Są wręcz krytyczni wobec niego i raczej wątpią, aby szczególnie ułatwiało ono podejmowanie działalności gospodarczej. Jak ocenia dr Wojciech Warski, przewodniczący Konwentu Business Centre Club (BCC) i wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego, można mówić o działaniu psychologicznym, że Prawo przedsiębiorcy i ustawy towarzyszące zachęcają swoją logiczną konstrukcją do bycia biznesmenem. Łukasz Bernatowicz, ekspert BCC ds. prawa gospodarczego, stwierdza, że

zawarta w tym akcie ulga na start powinna być inaczej uregulowana, aby mogła spełnić swoją rolę — jednak ten postulat zgłaszany w trakcie konsultacji nie został wysłuchany.

— Z jednej strony zaletę stanowi możliwość podejmowania działalności „na próbę” bez konieczności opłacania składek ZUS przez sześć miesięcy. Z drugiej aktualne sformułowanie norm ulgi czyni możliwość skorzystania z niej iluzoryczną — ze względu na pozbawienie przedsiębiorcy rozpoczynającego działalność jakiejkolwiek ochrony. Projektodawcy w odpowiedzi na zastrzeżenia BCC wskazali jedynie na dobrowolny charakter tego uprawnienia. Tymczasem, jeśli ma ono rzeczywiście stanowić ułatwienie, to nie można wymagać od kogoś dobrowolnego rezygnowania z przysługującej mu ochrony ubezpieczeniowej w zamian za czasowe obniżenie kosztów — podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Jego zdaniem, taki przepis będzie zasadniczo martwy. — Skorzysta z niego jedynie niewielki odsetek przedsiębiorców, którzy są na tyle zamożni, że ubezpieczają się prywatnie i nie muszą obawiać się utraty ochrony w postaci ubezpieczeń społecznych — albo tacy, którzy nie będą zdawać sobie sprawy z wiążących się z tym zagrożeń — wyjaśnia ekspert BCC. Zwraca uwagę, że ani jedna, ani druga grupa nie stanowi celu, do którego skierowane ma być ułatwienie zawarte w nowych regulacjach. Całkowicie przeciwna uldze na start jest Elżbieta Lutow, dyrektor zespołu rozwoju przedsiębiorczości w Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP). Uważa, że w systemie ubezpieczeń jest już dwuletnia ulga w opłatach i nie ma powodu, żeby wprowadzać kolejne. Poza tym nowe rozwiązanie wprowadza nierówne warunki w prowadzeniu działalności, które będą odczuwalne przez najmniejsze podmioty usługowe, działające na prowincji, gdzie różnice wynoszące ok. 850 zł w obciążeniach na ubezpieczenia mają duże znaczenie. Jej zdaniem, nieuzasadnione ulgi zaburzają warunki równej konkurencji między przedsiębiorcami działającymi w bardzo podobnych warunkach ekonomicznych.

Czas na kolejne ułatwienia

— Naszym zdaniem, składek na własne ubezpieczenia społeczne nie można traktować jak podatek, ponieważ są one odkładane na przyszłe świadczenia emerytalno- -rentowe. I nie powinno się ich zasadniczo różnicować, uzależniając np. od dochodów, czy tym bardziej od przychodów, bo wiemy, że jest rozważane wprowadzenie również takich rozwiązań — mówi Elżbieta Lutow. Wokół zapowiedzianego przed rokiem pomysłu miniulgi dla mikrofirm z miesięcznymi przychodami do 5 tys. zł panuje cisza. Jadwiga Emilewicz, stojąca na czele nowego resortu — Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT) — zapowiada kampanię informacyjną związaną z uchwalaną Konstytucją biznesu. W MPiT podkreśla się, że stanowi ona fundament prawa gospodarczego i jest systemowym wzmocnieniem poprzednich probiznesowych aktywności rządu.

— Przedsiębiorcy będą mieli w państwie partnera — zapewnia Jadwiga Emilewicz. Zapowiada przy tym, że jednym z głównych zadań tego ministerstwa są dalsze prace nad ułatwieniami dla firm. Przedstawicielka ZRP ma związany z tym postulat.

— Popieramy propozycje ekspertów Forum Obywatelskiego Rozwoju — zamiast wprowadzać kolejne ulgi, pozwalające na kontynuowanie działalności przez samozatrudnionych, może lepiej wesprzeć osoby o niskich dochodach, m.in. poprzez podwyższenie kwoty wolnej od podatku dla większej grupy, w tym prowadzących firmy i limitów kosztów uzyskania przychodów — twierdzi Elżbieta Lutow. © Ⓟ

Jakie oszczędności dla przedsiębiorców

Ustawodawca założył, że nowy przywilej będzie przysługiwał rocznie 200 tys. osób. Tę liczbę oszacowano na podstawie statystyk ZUS dotyczących przedsiębiorców rozpoczynających działalność gospodarczą i spełniających warunki obecnego małego ZUS. Przyjęto, że wszyscy uprawnieni wykorzystają ulgę na start w pełnym wymiarze sześciu miesięcy i że 60 proc. tych przedsiębiorców będzie prowadziło biznes także po zakończeniu obu ulgowych okresów. Na tej podstawie, uwzględniając naturalny wskaźnik przeżywalności firm (bo z różnych przyczyn nie wszyscy będą kontynuować działalność), obliczono korzyści dla przedsiębiorców z oszczędności, jakie przyniesie im czasowe zwolnienie z obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie społeczne, biorąc za podstawę wysokość obciążeń nimi w 2016 r. Według tych ustaleń w pierwszym roku obowiązywania ulgi na start firmy zaoszczędziłyby łącznie 195 mln zł, co wynika z następującego wyliczenia: 6 miesięcy x 162,73 zł (składka bez części chorobowej) x 200 tys. uprawnionych. W trzecim roku, czyli przy wykorzystaniu także małego ZUS, byłoby to 396 mln zł, co obliczono następująco: 6 miesięcy x (713,35 zł — 162,73 zł) x 200 tys. x 60 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ulga na start może być zbyt słabą zachętą