Unijna kasa zaczyna płynąć

Strumień euro z Brukseli zamienia się w wartki potok — dowodzi resort rozwoju. W PKB tego jeszcze nie widać.

Gospodarka spowalnia, bo załamały się inwestycje. Tym zaś brakuje paliwa w postaci unijnego finansowania. Samorządowe nakłady na środki trwałe spadły w tym roku o 44 proc. r/r, a z budżetu państwa między styczniem a wrześniem wydano na inwestycje zaledwie 5,5 mld zł — dwukrotnie mniej niż rok temu. Nowa perspektywa budżetowa powinna dokładać trzy grosze do wzrostu PKB już w tym roku, ale opóźnienia w realizacji programów sięgają kilku miesięcy. Koło się zamyka, a koniunktura słabnie. Na pl. Trzech Krzyży panuje jednak przekonanie, że najgorsze już prawie za nami, a inwestycje lada moment ruszą. Skąd ten optymizm? Ze statystyk pokazujących, jak rozkręca się unijne finansowanie na lata 2014-20.

Kasa zaczyna się zgadzać

Z najnowszych danych Ministerstwa Rozwoju (MR) wynika, że notujemy coraz szybszy wzrost wartości pieniędzy unijnych udostępnionych dla beneficjentów w naborach o dofinansowanie projektów. W połowie listopada 2015 r. sięgnęliśmy zaledwie po 15,3 mld zł, a obecnie zaangażowanie unijnej kasy sięga 163 mld zł — uruchomiliśmy 1,92 tys. naborów projektów, które stanowią ponad połowę dostępnej alokacji. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca przybyło blisko 200 projektów, a wartość kwoty zwiększyła się o 14 mld zł. Imponujący wzrost widać też w już podpisanych umowach o dofinansowanie. Ponad 50-krotnie zwiększyła się wartość kasy, na którą są już kontrakty. Według stanu na 20 listopada, sygnowane dokumenty opiewały na prawie 54 mld zł, co stanowiło 17,4 proc. całej alokacji.

— W sumie podpisano 7892 umowy — łącznie z wkładem krajowym — opiewające na całkowitą kwotę 86,9 mld zł — poinformował w odpowiedzi na poselską interpelację Paweł Chorąży, wiceminister rozwoju. Przedstawiciele ministerstwa szczególnie mocno chwalą 120-krotny wzrost kwoty, którą beneficjenci funduszy przedstawili do rozliczenia w Brukseli. Rok temu w listopadzie było to zaledwie 71 mln zł, czyli ułamek dostępnej kasy, a obecnie Komisja Europejska przygląda się umowom wartości 9,2 mld zł. W porównaniu z październikiem ich wartość jest o 1,2 mld zł wyższa. Dla gospodarki ważne jest jednak to, że spory kawałek budżetowego tortu udało nam się już skonsumować — w formie zaliczek i refundacji Bruksela przekazała do Polski 5,1 mld EUR. Przyrost w ciągu miesiąc sięgnął 800 mln EUR.

Samorządy muszą przyspieszyć

Resort rozwoju wielokrotnie zachęcał władze lokalne do zakasania rękawów. Urzędnicy przekonują, że usprawnili już infrastrukturę naborów oraz ocenę wniosków i są gotowi udrażniać kolejne wąskie gardła w wydawaniu unijnej kasy. Przypominają także, że w tej perspektywa znacznie większa odpowiedzialność spada na samorządy województw, które w ramach regionalnych programów operacyjnych (RPO) będą dysponowały 125 mld zł, czyli aż 40 proc. całego budżetu UE, który powinien trafić nad Wisłę. W przeprowadzonej w ubiegłym roku analizie resort rozwoju stwierdził, że opóźnienia we wdrażaniu obecnej perspektywy finansowej w porównaniu z tą z lat 2007-13 sięgają od pół roku do nawet 9 miesięcy.

— Oczekiwane jest przyspieszenie i poprawa wyników wdrażaniaprogramów, w szczególności regionalnych — podkreśla Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju, zwracając uwagę, że można działać lepiej, a wśród instytucji zarządzających RPO są prymusi, z których powinni brać przykład maruderzy.

OKIEM EKSPERTA
Inwestycje opóźnią się o rok

RAFAŁ BENECKI, główny ekonomista ING BSK

Załamanie inwestycji publicznych to m.in. efekt przerwy w uruchamianiu nowych projektów pomiędzy perspektywami. To zapóźnienie będzie uderzać w inwestycje jeszcze przez 2-3 kwartały, dlatego, naszym zdaniem, dynamika PKB spadnie w IV kw. do 1,8 proc. r/r, a w I kw. 2017 r. poprawi się do 2,5 proc. Druga połowa tego roku przyniosła skokowy wzrost zakontraktowanych projektów infrastrukturalnych w ramach nowej perspektywy, ale gospodarka odczuje odbicie inwestycji dopiero w drugiej połowie 2017 r. — wtedy wzrost PKB przekroczy 3,0 proc. W ramach poprzedniej perspektywy średni czas realizacji projektów infrastrukturalnych wyniósł nieco ponad dwa lata. W nowej perspektywie obowiązuje formuła „projektuj i buduj”. Zaakceptowanie wniosku przez KE oznacza, że dopiero wówczas inwestor zleca prace projektowe, a potem wykonawcze. Naszym zdaniem, przesunie to skok inwestycyjny o około rok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Unijna kasa zaczyna płynąć