UOKiK chce polisowej amnestii

Urząd forsuje przepis, który umożliwi klientom wycofanie się bez strat z polis inwestycyjnych. Ubezpieczyciele mogą wypłacić nawet 4 mld zł, a kilku wpadnie w tarapaty

Zrobię porządek z polisami inwestycyjnymi — zapowiedział miesiąc temu Adam Jasser, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Dotrzymał danego słowa, a zrobił to w stylu, który spowodował, że w branży ubezpieczeniowej zaczyna narastać panika. Kierowany przez niego urząd forsuje bowiem wprowadzenie przepisów, które umożliwią klientom odzyskanie pieniędzy wpłaconych na kontrowersyjne polisy inwestycyjne. Okazuje się, że w walce o polisową amnestię ma mocnego sojusznika — Ministerstwo Finansów.

Kierowana przez Andrzeja Jakubiaka Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega, że propozycje UOKiK mogą podważyć stabilność systemu finansowego w Polsce i kosztować branże ubezpieczeniową nawet 4 mld zł. Stratni mają być też klienci, którzy skorzystają z okazji i zerwą polisy, tracąc szansę na przyszłe zyski.
Wyświetl galerię [1/3]

STRACĄ FIRMY I KLIENCI:

Kierowana przez Andrzeja Jakubiaka Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega, że propozycje UOKiK mogą podważyć stabilność systemu finansowego w Polsce i kosztować branże ubezpieczeniową nawet 4 mld zł. Stratni mają być też klienci, którzy skorzystają z okazji i zerwą polisy, tracąc szansę na przyszłe zyski. Marek Wiśniewski

„Zaproponowane przez UOKiK rozwiązanie jest odpowiedzią na trwające od wielu lat niekorzystne praktyki instytucji finansowych stosowane przy sprzedaży produktów z elementem inwestycyjnym polegające m.in. na stosowaniu niedozwolonych klauzul umownych, wprowadzaniu klientów w błąd, braku właściwej informacji o opłatach i nadmiernej wysokości opłat i pozbawieniu praktycznej możliwości odstąpienia od umowy” — twierdzi resort finansów.

Urzędnik w roli sędziego

Dzięki poparciu ministerstwa pomysł UOKiK został włączony do projektu założeńustawy o działalności ubezpieczeniowej, która określana jest mianem nowej konstytucji ubezpieczeniowej. UOKiK chce umożliwić klientom odstąpienie od umowy ubezpieczenia inwestycyjnego w ciągu 60 dni od jego zawarcia. Proponuje jednak, by ten przepis działał wstecz i objął także umowy ubezpieczenia, które będą obowiązywały w momencie wejścia w życie ustawy. Klienci będą mogli odzyskać wszystkie wpłacone składki za wyjątkiem 4 proc., które będzie mógł zatrzymać ubezpieczyciel na poczet poniesionych kosztów. Co więcej, UOKiK chce zmusić ubezpieczycieli, by sami poinformowali klientów o otwierającej się furtce na wyrwanie się z pułapki polis inwestycyjnych.

Pomysł UOKiK nie dotyczy wszystkich produktów inwestycyjnych, tylko niewielkiej części tego rynku. Nie zostaną nim objęte standardowe polisy powiązane z funduszami kapitałowymi, w których są stosowane mocno krytykowane opłaty likwidacyjne, uniemożliwiające wczesne wycofanie się z inwestycji. Dotyczą polis na życie, w której wysokość świadczenia jest ustalanana podstawie określonych indeksów lub innych wartości bazowych. Czyli polis z UFK powiązanych z produktami strukturyzowanymi oraz znikających z rynku polisolokat.

Piotr Czublun, wspólnik w warszawskiej kancelarii prawnej Czublun-Trębicki, ocenia, że propozycja UOKiK może mieć negatywne konsekwencje dla rynku ubezpieczeń życiowych.

— W momencie wejścia w życie ustawy każdy klient, który posiada polisę inwestycyjną, o której mowa w propozycjach, będzie mógł ją bez żadnych konsekwencji rozwiązać i zażądać zwrotu wpłaconych składek. Nie będzie ważne, czy kupił ją w pełni świadomie, godząc się na ryzyko inwestycyjne, czy też został wprowadzony w błąd w procesie sprzedaży — podkreśla prawnik.

Jego zdaniem, lepiej, żeby o takich sprawach decydowały sądy, a nie urzędnicy.

Odpływające miliardy

Z szacunków Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która nawołuje do umiaru w legislacji, wynika, że może to kosztować ubezpieczycieli nawet 4 mld zł, a kilka towarzystw znajdzie się w poważnych tarapatach finansowych. Dlatego też w branży ubezpieczeniowej, która do tej pory dosyć spokojnie podchodziła do narastającej krytyki polis inwestycyjnych oraz kar nakładanych na niektóre towarzystwa czy pośredników, narasta przerażenie. W ich odczuciu jest to zamach na stabilność finansową ubezpieczycieli, co do tej pory wydawała się nienaruszalną świętością.

Zwraca na to uwagę KNF, która w ostatnich dniach aż dwa razy zgłaszała uwagi do propozycji UOKiK. Według niego, nie tylko naruszają one zasadę równości wobec prawa i niedziałania prawa wstecz, ale będą miały negatywny wpływ na stabilność całego rynku finansowego.

Sprawa jest tak drażliwa, że żaden ubezpieczyciel nie chce komentować działań UOKiK. Odsyłają do Polskiej Izby Ubezpieczeń. Ta zaś nabiera wody w usta.

— Znajdujemy się na etapie niezaakceptowanego ostatecznie przez rząd projektu założeń do projektu ustawy. Dopiero po przyjęciu przez rząd projektu będzie możliwa opinia na temat jego skutków dla rynku. Dlatego jakakolwiek ocena jest obecnie przedwczesna i byłaby wyłącznie teoretyzowaniem — mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU.

Nieoficjalnie branża ma więcej do powiedzenia. Nasi rozmówcy obawiają się, że propozycje UOKiK w połączeniu z wchodzącym od początku 2016 r. pakietem regulacji unijnych Solvency 2 spowodują, że ubezpieczyciele życiowi będą potrzebowali ogromnego zastrzyku kapitału, by przetrwać. Nie każdy właściciel będzie gotowy na ich wyłożenie, co oznacza, że część firm może zniknąć z rynku.

— UOKiK chce otworzyć niebezpieczną furtkę. Polisy inwestycyjne są powszechnie krytykowane i niektórzy politycy mogą próbować w roku wyborczym coś na tym ugrać. Wystarczy, że któryś z posłów zgłosi, by tę zasadę rozszerzyć na wszystkie polisy inwestycyjne. To rozpętałoby Armagedon — mówi jeden z menedżerów z rynku ubezpieczeniowego.

Na razie jednak spór o pomysł UOKiK toczy się wewnątrz rządu. Na jego przyjęcie nalega resort finansów. W opozycji jest KNF i Rządowe Centrum Legislacyjne, które obawia się, że propozycja urzędu może naruszać konstytucję. Ich wątpliwości spowodowały, że resort finansów ma przygotować analizę skutków wejścia w życie. Na jej podstawie rząd zdecyduje, czy pomysł UOKiK pozostanie w założeniach i trafi do ustawy, która ma wejść w życie już w przyszłym roku.

OKIEM EKSPERTA
Powrót do tradycji

KRYSTYNA KRAWCZYK, dyrektor biura Rzecznika Ubezpieczonych

Działania UOKiK to reakcja na liczne nieprawidłowości w segmencie polis z UFK. Od lata trwała masowa i agresywna sprzedaż tych skomplikowanych produktów osobom, którym zależało na ochronie i pomnażaniu posiadanego kapitału w bezpieczny sposób. Klienci ponieśli straty związane z nagłym spadkiem wartości polis i stosowaniem w umowach wielu opłat, w szczególności likwidacyjnych.

Dlatego propozycje UOKiK nie powinny wywoływać paniki, lecz refleksję nad dotychczasowym nierzetelnym postępowaniem instytucji finansowych. Być może receptą dla wielu ubezpieczycieli będzie powrót do tradycyjnego spojrzenia na umowy ubezpieczeń, gdzie priorytetem jest ochrona, a nie hazard kosztem klienta. Obawiam się jednak, że zła sława związana z patologiami w grupie polis z UFK odbije się negatywnie na wizerunku całej branży ubezpieczeniowej.

Aegon składa broń

Aegon — jedno z kilku towarzystw, przeciwko którym klienci wytoczyli najcięższe działo, czyli pozew zbiorowy — wywiesił białą flagę. W mediach społecznościowych klienci informują, że firma zwraca im pieniądze. Są to opłaty za wcześniejszą likwidację polisy inwestycyjnej, powiązanej z funduszem kapitałowym. Mogą one pochłonąć nawet wszystkie pieniądze zainwestowane w ten produkt. 168 osób złożyło w sądzie pozew przeciwko Aegonowi, domagając się zwrotu pobranych opłat likwidacyjnych. W październiku UOKiK nałożył na ubezpieczyciela 24 mln zł kary.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy