UOKiK poinformował w środę, że do dotarły do niego sygnały wskazujące na możliwość zawarcia porozumień ograniczających konkurencję przy sprzedaży sprzętu elektronicznego. Podejrzenia dotyczą m.in. komputerów, laptopów, telewizorów, pralek, lodówek, kuchenek, odkurzaczy czy suszarek do włosów, a więc produktów codziennego użytku, kupowanych przez miliony konsumentów.
Przeszukania u największych graczy
W ramach działań wyjaśniających, za zgodą sądu i w asyście policji, przeprowadzono przeszukania w siedzibach trzech największych hurtowych dystrybutorów sprzętu elektronicznego w Polsce: AB, Action oraz GT Group Tomaszek. Kontrola objęła również jednego z producentów, firmę Beko. Jak się okazało postępowanie zostało wszczęte w połowie września.
"Prezes UOKiK wszczął postępowanie 16 września 2025 r., na skutek pozyskanych informacji uzasadniających podejrzenie, że przedsiębiorcy zajmujący się obrotem produktami AGD, RTV i IT mogli zawrzeć porozumienie ograniczające konkurencję. Mogło ono polegać na ustalaniu cen sprzedaży tych produktów oraz ograniczaniu ich sprzedaży przez internet. Postępowanie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko przedsiębiorcom" - informuje biuro prasowe UOKiK.
Dlaczego więc urząd o wszczęciu postępowania poinformował po ponad czterech miesiącach?
"Postępowanie wyjaśniające jest w toku. Termin opublikowania komunikatu wynika z zakończenia czynności w styczniu" - poinformował UOKiK.
W reakcji na informacje z UOKiK notowania Action i AB notowały w środę niewielkie spadki. Jednak ostatecznie kurs AB zakończył dzień na 0,3 proc. plusie, a Action spadł o 0,9 proc.
Akcje AB taniały w pierwszej godzinie handlu na GPW o prawie 2 proc., a kurs Action spadał o 1,5 proc.
- Sprawa może mieć bardzo szeroki zakres, obejmując urządzenia wielu marek. Analizujemy obszerny materiał dowodowy zebrany w trakcie przeszukań - mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Według urzędu, podejrzewana zmowa mogła obejmować różne szczeble obrotu: producentów i importerów, dystrybutorów hurtowych, a także sprzedawców detalicznych, w tym duże sieci elektromarketów oraz sklepy internetowe.
Co dalej z postępowaniem?
UOKiK podkreśla, że obecnie prowadzone postępowanie ma charakter wyjaśniający i dotyczy sprawy jako takiej, a nie konkretnych przedsiębiorców. Jeśli jednak analiza zgromadzonego materiału dowodowego potwierdzi podejrzenia, prezes UOKiK może wszcząć postępowanie antymonopolowe i postawić zarzuty wskazanym podmiotom.
Konsekwencje mogą być dotkliwe. Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję przedsiębiorcom grozi kara finansowa do 10 proc. rocznego obrotu, natomiast menedżerom odpowiedzialnym za zawarcie zmowy grzywna do 2 mln zł.
AB zabiera głos
W związku z komunikatem UOKiK AB wydało komunikat, w którym wskazało, że prowadzone postępowanie nie jest postępowaniem antymonopolowym, skierowanym przeciwko jakimkolwiek konkretnym przedsiębiorcom.
"Prowadzone postępowanie w sprawie ma na celu dopiero wyjaśnienie, czy w ogóle istnieją podstawy do wszczęcia postępowania antymonopolowego. AB w pełni współpracuje z UOKiK w ramach prowadzonych przez Urząd czynności" - czytamy w komunikacie.
Giełdowy dystrybutor oświadczył też, że nie jest i nigdy nie był stroną jakichkolwiek praktyk ograniczających konkurencję.
"Grupa AB istnieje od 36 lat i zawsze działała oraz nadal działa z poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa. Potwierdzają to wyniki licznych kontroli przeprowadzonych w spółce przez stosowne organy" - napisano.
Potencjalne skutki dla rynku i konsumentów
Jeśli podejrzenia się potwierdzą, sprawa może mieć istotne znaczenie dla rynku elektroniki w Polsce. Ewentualna zmowa mogła wpływać na poziom cen i ograniczać realną konkurencję, co bezpośrednio uderza w konsumentów.
Na tym etapie UOKiK nie przesądza o winie żadnego z podmiotów. Urząd zapowiada jednak dalsze intensywne działania analityczne, które mają odpowiedzieć na pytanie, czy ceny popularnego sprzętu elektronicznego były sztucznie zawyżane.
