Uran stał się nowym celem funduszy

Mikołaj ŚmiłowskiMikołaj Śmiłowski
opublikowano: 2023-10-31 20:00
zaktualizowano: 2023-11-02 20:00

Zarządzający aktywami powiększyli ekspozycję na spółki powiązane z uranem, bo spodziewają się dużego wzrostu popytu z sektora energetycznego.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Kilka dużych funduszy hedgingowych istotnie zwiększyło udziały w takich spółkach, jak Cameco, Energy Fuels, Ur-Energy czy NexGen Energy, zwraca uwagę agencja Bloomberg. Matthew Langsford, który w funduszu Terra Capital zarządza aktywami o wartości 110 mln USD, uważa, że jeżeli prognozy dla cen uranu się sprawdzą, kursy każdego ze wspomnianych podmiotów urosną między 50 a 100 proc.

Nieco ponad dekadę temu, po katastrofie w elektrowni atomowej w Fukushimie, wydawało się, że wiele państw na dobre porzuciło plany dotyczące rozwoju energetyki jądrowej. Nikt wtedy jednak nie spodziewał się tego, jak istotna stanie się transformacja energetyczna i dążenie do zeroemisyjności, której może nie udać się osiągnąć bez użycia energii atomowej.

Jak przewiduje Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA), do osiągnięcia neutralności emisyjnej łączna światowa moc elektrowni jądrowych będzie musiała się podwoić w porównaniu ze stanem z 2020 r. W ciągu ostatnich trzech lat cena uranu podskoczyła o 125 proc. Ponadto popyt na nowe reaktory jądrowe rośnie, a działalność wielu starych reaktorów jest przedłużana.

Tego typu inwestycje, zarówno w nowe, jak i stare reaktory, nadal budzą kontrowersje, natomiast w wielu przypadkach są koniecznie. W 2011 r. Angela Merkel, ówczesna kanclerz Niemiec, zamknęła program energii jądrowej, przez co teraz państwo uzależnione jest od wysokoemisyjnych paliw kopalnych, w dużej mierze dostarczanych przez Rosję.

Agresja Rosji na Ukrainę istotnie napędziła zapotrzebowanie na energię jądrową. Z perspektywy państw dążących do zeroemisyjności i uniezależnienia się od Rosji sytuacja nie jest prosta, bo około 8 proc. światowych złóż uranu znajduje się w Federacji Rosyjskiej.

Na warunki nie narzekają inwestorzy giełdowi, którzy zamierzają skorzystać ze wzrostu cen, wywołanego dużym popytem i ograniczoną podażą.

– Na razie co skupiamy się na wydobywcach uranu już notowanych na giełdzie, jednak aby rynek znowu był w równowadze, będzie musiało pojawić się też wiele nowych podmiotów, które zaspokoją popyt - mówi Arthur Hyde, zarządzający Segra Capital.

Energia jądrowa nie emituje dwutlenku węgla, więc z perspektywy prawa europejskiego jest energią “zieloną”. Wiąże się z nią jednak specyficzne ryzyko.

– Energia jądrowa będzie musiała pokonać dwie przeszkody, zanim zostanie powszechnie uznana za coś, co pozwoli światu osiągnąć zeroemisyjność: obawy o bezpieczeństwo i koszt utylizacji odpadów nuklearnych. Obie te kwestie odpowiadają za to, że obecnie na świecie mamy tyle samo reaktorów jądrowych, co w 2011 r. - mówi Nilushi Kuranaratne, analityk BloombergNEF.

Uran musi przejść przez kilka etapów przetwarzania, zanim zostanie uznany za gotowy do wykorzystania jako paliwo w elektrowniach jądrowych. Po wydobyciu i przemieleniu, ruda uranu jest przekształcana w gaz fluorowy, który następnie jest wzbogacany i przetwarzany na pręty paliwowe. Są one ładowane do reaktorów, po czym następuje rozszczepienie uwalniające energię.

Cały proces, zwany cyklem paliwa jądrowego, może trwać latami i opierać się na łańcuchach dostaw rozciągających się na kilka krajów.

– Kiedy państwa zdadzą sobie sprawę, jak bezużyteczny jest system oparty na elektrowniach zależnych od pogody, to przekonają się do energii jądrowej, bez względu na to z czym się ona wiąże - uważa Barry Norris, założyciel i zarządzający Argonaut Capital Partners, który gra na spadek spółek OZE powiązanych z fotowoltaiką i turbinami wiatrowymi, a inwestuje w podmioty zajmujące się wydobyciem yranu, takie jak Cameco czy Katazomprom.

Co ciekawe, nie wszyscy zarządzający liczący na wzrost cen uranu wytypowali tych samych zwycięzców giełdowych. Renaud Saleur z Anaconda Invest gra na spadek kursu akcji Cameco, największej nadziei Barry’ego Norrisa. Osobiście preferuje Energy Fuels oraz Ur-Energy.

– Wielu graczy giełdowych uwierzyło w teorię dotyczącą cen uranu i chce podążać za trendem. Jest jednak spora szansa, że bez zapoznania się z działalnością spółek stracą pieniądze, bo sektor jądrowy jest bardzo specyficzny i wiele jego aspektów pozostaje niezrozumianych przez szeroką publiczność - dodaje Arthur Hyde, zarządzający Segra Capital.

Plany na przyszłość