URE zażądał wyjaśnień od firm

opublikowano: 11-12-2018, 22:00
aktualizacja: 12-12-2018, 11:16

Czy zapowiedziany miliard złotych oszczędności w energetyce jest realny? Raczej wirtualny — mówią nasi rozmówcy. Zainteresował się nim jednak regulator

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jak zareagowały kursy energetycznych spółek na informację, że URE oczekuje od nich korekty wniosków taryfowych?
  • Czego można się spodziewać w wyjaśnieniach, które spółki prześlą do urzędu?
  • Czy jest szansa na przedłużenie obowiązywania obecnej taryfy?

 

 

Po tym, jak w poniedziałek minister energii zaprezentował niespodziewanie założenia programu rekompensat za wzrost cen energii elektrycznej, wtorek przyniósł rynkowi kolejne zaskoczenie. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki wezwał firmy energetyczne do wyjaśnień i korekty złożonych wniosków taryfowych. Reakcja inwestorów była szybka i negatywna.

URE złapał ministra za słowo
URE złapał ministra za słowo
Regulator chce wyjaśnień. Znaleziony niespodziewanie miliard złotych oszczędności wzbudził wątpliwości prezesa URE, Macieja Bandy. Skoro tak łatwo o cięcia, to niech energetyka koryguje wnioski taryfowe.
Fot. Marek Wiśniewski

Na wtorkowej sesji kursy spółek energetycznych mocno spadały, a najwięcej traciły akcje PGE, największej polskiej firmy z tej branży. Podobnie jest w środę - kursy spadają o 2-3 proc.

Regulator ma wątpliwości

Wezwanie od URE wiąże się z poniedziałkową deklaracją ministra Krzysztofa Tchórzewskiego. Minister zapewnił, że rekompensaty za prąd zostaną częściowo sfinansowane przez cztery państwowe grupy energetyczne, czyli PGE, Tauron, Energę i Eneę. Firmy zobowiązały się do osiągnięcia nadzwyczajnych oszczędności, wartych w sumie 1 mld zł. Te pieniądze mają wpłacić do specjalnego funduszu finansującego rekompensaty.

W środę na komisji sejmowej minister Tchórzewski zaznaczył, że 1 mld zł zostanie wpłacony do specjalnego funduszu z tytułu "jednorazowej opłaty klimatycznej".

Regulator stwierdził, że „pojawiająca się możliwość oszczędności wskazuje, że przedsiębiorstwa powinny ponownie przeanalizować i skorygować wnioski taryfowe”. Dla przypomnienia: regulator analizuje koszty przedstawione przez firmy i na tej podstawie ocenia i zatwierdza złożone przez nich propozycje taryf. Pod uwagę bierze jedynie tzw. koszty uzasadnione. Wezwanie do wyjaśnień oznacza, że URE nabrało wątpliwości. Nasi rozmówcy w firmach energetycznych wskazują, że udzielenie odpowiedzi URE może być proste. Wystarczy wskazać, że oszczędności będą pochodzić z obszarów, których regulator nie kontroluje. Tak samo widzi to Paweł Puchalski, szef działu analiz Santander BM.

— Przypuszczam, że w odpowiedziach przesłanych do URE firmy energetyczne będą udowadniać, że wszystkie oszczędności osiągną np. w sektorze wytwarzania. Tego sektora URE akurat nie reguluje — mówi Paweł Puchalski.

Danina, a nie oszczędności

Żadna z firm nie podała jednak dotychczas, w jaki sposób zamierza dołożyć się do miliarda złotych oszczędności. Nieoficjalnie można usłyszeć, że termin „oszczędności” znalazł się w ministerialnej deklaracji w sposób nieoczekiwany, bo spółki uważają tę kwotę za zwykłą daninę, której wymaga od nich sytuacja polityczna. Podobnie interpretuje sytuację Paweł Puchalski.

— Jeśli chodzi o konkretne działania, które miałyby dać grupom oszczędności, to naturalne wydawałoby się zmniejszenie zatrudnieniaalbo renegocjowanie umów węglowych, np. z Polską Grupą Górniczą, w której energetyka ma udziały. Podjęcie przez firmy takich działań w roku wyborczym wydaje się jednak mało prawdopodobne. Stąd można wysnuć wniosek, że miliard złotych oszczędności może mieć charakter nieco wirtualny — uważa analityk Santander BM. W 2019 r. odbędą się wybory do parlamentu europejskiego i polskiego.

Nowy rok, stare ceny

Prezes URE czeka na odpowiedzi przedsiębiorstw do 18 grudnia. Przypomniał też, że nowe ceny mogą wejść w życie najwcześniej 14 dni od dnia opublikowania zatwierdzonej taryfy. To oznacza, że nie wejdą w życie 1 stycznia 2019 r., ale najwcześniej kilka dni później. Może nawet później, jeśli firmy np. poproszą o więcej czasu na przygotowanie wyjaśnień. W takiej sytuacji w nowym roku obowiązywać będzie nadal tegoroczna taryfa.

Z nieoficjalnych rozmów wynika, że przedłużenie funkcjonowania obecnej taryfy byłoby na rękę rządowi, który chce uchronić odbiorców indywidualnych przed podwyżkami, a z ustawą o rekompensatach nie jest jeszcze gotowy. Pozwoliłoby to również wyciszyć temat w okresie świątecznym.

Firmom energetycznym, które odczuwają wzrost cen węgla i cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, na szybkim zatwierdzeniu nowych cen powinno jednak zależeć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane