Veolia szuka chętnych na małe ciepło

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Francuski koncern rozważa sprzedaż udziałów w aktywach ciepłowniczych w ponad 60 polskich miastach i miasteczkach. Ciężkie czasy temu nie sprzyjają.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co Veolia wystawia na sprzedaż
  • jak wpływa na to wojna w Ukrainie
  • jak rynek oceniają eksperci
  • czy transakcja jest prawdopodobna

Veolia szuka chętnych na małe ciepło

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Francuski koncern rozważa sprzedaż udziałów w aktywach ciepłowniczych w ponad 60 polskich miastach i miasteczkach. Ciężkie czasy temu nie sprzyjają.

Ciepłownicza Veolia, czyli polska spółka francuskiego giganta, przegląda opcje strategiczne dla zależnej Veolii term, w której zgrupowane są aktywa ciepłownicze w ponad 60 średnich i małych miastach. W języku doradców „opcje strategiczne” oznaczają wachlarz możliwości: od sprzedaży całości przez sprzedaż części aż po zachowanie status quo.

Veolia komentuje sprawę oszczędnie.

„Proces decyzyjny dotyczący przeglądu aktywów Veolia Term jest prowadzony przez centralę Veolia w Paryżu” – przekazało nam polskie biuro prasowe.

Na odpowiedź centrali czekamy.

Inwestować czy sprzedawać?
Inwestować czy sprzedawać?
Francuska Veolia, zarządzana przez Estelle Brachlianoff, w skali globalnej pozycjonuje się jako koncern przyjazny dla środowiska i klimatu. Dotychczas wydawało się, że będzie się w Polsce dekarbonizować raczej poprzez inwestowanie w aktywa, a nie ich sprzedaż.
Lafargue Raphael/ABACA / Abaca Press / Forum

Miks taki, jak w kraju

Veolia to największy zagraniczny inwestor w polskim cieple. Jej flagowe aktywa zlokalizowane są w Warszawie, Poznaniu i w Łodzi, ale poza tym dostarcza ciepło mieszkańcom takich miast jak np. Szczytno, Lidzbark Warmiński, Sosnowiec, Zamość, Jasło czy Kraśnik.

Z naszych informacji wynika, że przegląd opcji dotyczy tylko Veolii term. Doradca, Deloitte, rozesłał już tzw. teasery, czyli prezentację firmy. Trafiły do licznych adresatów - zarówno funduszy infrastrukturalnych, jak i firm z branży.

Dlaczego Veolia rozważa sprzedaż? Przyczyn można szukać w globalnej strategii, w myśl której koncern pozycjonuje się jako oferujący usługi związane z ekologią i zmierzający do osiągnięcia neutralności klimatycznej. W Polsce jednak Veolia już rok temu zadeklarowała, że odejdzie od spalania węgla do 2030 r., i zapowiedziała inwestycje, np. w bloki gazowe w Poznaniu. Wcześniej podkreślała, że jej miks energetyczny jest spójny z miksem całego kraju, czyli udział węgla można było szacować na 70-80 proc.

Wydawało się więc, że firma będzie się dekarbonizować poprzez inwestowanie w niewęglowe aktywa, a nie sprzedaż węglowych wzorem francuskiego EDF, który w 2017 r. sprzedał elektrownię Rybnik i ciepłownie.

Wojna zaburzyła biznes

Czy wojna w Ukrainie zmieniła nastawienie koncernu do Polski? Na pewno zaburzyła biznes. Ceny gazu są rekordowe, podrożał też węgiel, który częściowo był importowany z Rosji.

„Kryzys energetyczny pojawił się przed rozpoczęciem wojny 24 lutego, a jej rozpoczęcie tylko ten kryzys pogłębiło. Veolia konsekwentnie realizuje proces dekarbonizacji. Z powodu rosnących cen surowców i materiałów konstrukcyjnych oraz trudności z ich pozyskaniem proces transformacji może spowolnić, ale na pewno się nie zatrzyma. Obecna sytuacja pokazuje także, jak ważne jest przeprowadzenie procesu odejścia od węgla w sektorze ciepłowniczym” – odpowiedziała nam polska spółka Veolii na pytanie o wpływ wojny na jej działalność.

Priorytetowym tematem w Polsce jest dziś jednak zapewnienie ciepłownictwu węgla na nadchodząca zimę. Veolia przekonuje, że ma zapasy gwarantujące stabilną produkcję ciepła i ciepłej wody.

„Spółka monitoruje sytuację i jest w stałym kontakcie z krajowymi dostawcami węgla, ale poszukuje także możliwości zakupu surowca z importu. Veolia pozyskała już 190 tys. ton węgla spoza Europy. W najbliższych dniach sfinalizuje umowy na kolejne dostawy z tych kierunków” – twierdzi firma.

Luka na 2 mln ton

Czasy dla ciepłowników są jednak trudne. Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie, przewiduje, że w tym roku sektor będzie miał problemy z pozyskaniem paliwa.

- Deficyt na rynku ciepłowniczym szacujemy na 2 mln ton, co jest poważnym problemem, jeśli porównamy to z 5 mln ton rocznego całkowitego zużycia węgla w tym segmencie. To efekt wstrzymania importu z Rosji, w ramach którego miał trafiał do ciepłowni, a węgiel gruby do gospodarstw domowych – mówi Jacek Szymczak.

Małe ciepłownie, a właśnie takie Veolia chciałaby sprzedać, są w jeszcze trudniejszej sytuacji niż duże.

- Duże mają przynajmniej większy majątek, który może być zabezpieczeniem pożyczek, np. na zakup węgla czy uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Małe mają majątek mniejszy, więc tegoroczny zakup paliwa może być wyzwaniem. Dlatego zresztą postulujemy, by Bank Gospodarstwa Krajowego uruchomił program gwarancji kredytowych dla firm bez zdolności kredytowych. Jednocześnie ostrzegamy, że duże firmy ciepłownicze wcale nie są w dobrej sytuacji – dotykają je te same problemy - uważa Jacek Szymczak.

W dłuższej perspektywie wyzwań też nie brakuje.

- Skoro ciepło musi przejść transformację, by stać się nisko-, a docelowo zeroemisyjne, to uważamy, że w taryfach na ciepło powinny być uwzględniane nie tylko koszty, ale też kapitał potrzebny na inwestycje. Równolegle gospodarstwa domowe muszą jednak dostać wsparcie. Dziś gospodarstwa, do których dociera ciepło systemowe, nie są objęte ochroną, mają ją tylko np. palący węglem w piecach. Naszym zdaniem lepiej wprowadzić kryterium dochodowe i wspierać tych, którzy tego potrzebują – tłumaczy Jacek Szymczak.

Ciepło nikogo nie kusi

Paweł Puchalski, analityk banku Santander, stwierdza bez ogródek, że moment na transakcje związane z mniejszymi aktywami ciepłowniczymi jest niefortunny.

- Wszystkie aktywa ciepłownicze mają przed sobą inwestycje w dekarbonizację, czyli przejście m.in. na gaz. Jednocześnie małe ciepłownie mogą być mniej rentowne niż duże, a prawdopodobnie cały sektor ciepłowniczy może przynosić straty już na poziomie EBITDA – zauważa Paweł Puchalski.

Przypomina też, że polski sektor ciepłowniczy już od dobrych kilku lat nie przyciąga inwestorów.

- Próbę sprzedaży ciepłowni i elektrociepłowni podejmowały przecież takie firmy jak Tauron, Fortum i CEZ. Po stronie potencjalnych kupców były wtedy PGE i PGNiG, ale ostatecznie do transakcji nie doszło – przypomina analityk Santandera.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.