Vivendi nabiło inwestorów

Katarzyna Latek
opublikowano: 17-01-2008, 00:00

Francuzi nie dotrzymali słowa. Mimo deklaracji, że nie sprzedadzą swojego pakietu akcji Elektrimu, odpowiedzieli na wezwanie PAI Media.

Francuzi nie dotrzymali słowa. Mimo deklaracji, że nie sprzedadzą swojego pakietu akcji Elektrimu, odpowiedzieli na wezwanie PAI Media.

Francuski koncern Vivendi wielokrotnie podkreślał, że nie przewiduje sprzedaży swojego pakietu ani „przyzwolenia na uwłaszczenie się poszczególnych osób na majątku spółki ze szkodą dla mniejszościowych akcjonariuszy”. To cytat z wypowiedzi przedstawicieli firmy. Było — minęło.

Jak poinformowaliśmy wczoraj jako pierwsi na stronie pb.pl, Vivendi pozbyło się swojego pakietu, który wynosił 15,04 proc. Potwierdził to doradca koncernu ds. mediów, Aleksander Kobecki.

— To prawda, Vivendi zmniejszyło swoje zaangażowanie w Elektrim do mniej niż 1 proc. — powiedział.

Problem w tym, że część inwestorów nie sprzedała akcji, opierając się na deklaracjach Vivendi. Liczyli, że dopóki drugi co do wielkości akcjonariusz jest w spółce, firma nie zniknie całkiem z rynku.

Powrót na giełdę

Informacja o wyjściu Vivendi zmienia perspektywy powrotu Elektrimu na GPW. Wiele wskazuje na to, że w rękach drobnych akcjonariuszy może zostać powyżej 15 proc. akcji, co zobowiązuje spółkę do powrotu na giełdę w ciągu pół roku od zakończenia postępowania upadłościowego. To jeden z warunków postawionych przez zarząd giełdy, gdy wydawał warunkową zgodę na wykluczenie spółki. Akcjonariusze upoważnili już zarząd do podjęcia takich działań. Jednak prawnicy sądzą, że ostatecznie i tak będzie to zależało od dobrej woli głównego udziałowca, bo zarząd giełdy nie ma narzędzi prawnych, by zmusić spółkę do powrotu.

GPW jednak uznała, że wszystkie warunki zostały spełnione i wczoraj podjęła uchwałę o wykluczeniu z obrotu giełdowego akcji Elektrimu od 21 stycznia. Notowania są zawieszone już od 11 stycznia.

Jak nie Vivendi, to kto

Informacja, że free float może być wyższy niż 15 proc., spowodowała sporo zamieszania na forach internetowych. Inwestorzy mieli wątpliwości.

— Jeśli Vivendi sprzedało swoje akcje PAI Media, to nie trafiły one na rynek. Skąd więc free float powyżej 15 proc.? — pytali forumowicze.

Już wyjaśniamy. PAI Media ma po przeprowadzeniu wezwania 78,42 proc. udziałów w Elektrimie. Oznacza to, że u innych inwestorów pozostało 21,58 proc. akcji. 5,01 proc. ma Elżbieta Sjöblom (co potwierdził Maciej Niebrzydowski). Pozostaje więc 16,57 proc. Jeżeli większa część z nich nie należy do Vivendi (którego akcje są w posiadaniu PAI Media), można sądzić, że zostały one w rękach drobnych inwestorów. Chyba że wkrótce objawi się nowy inwestor…

Sprzedali tanio

Vivendi zgarnęło za swój pakiet około 100 mln zł. Przypomnijmy, że Maciej Niebrzydowski deklarował w czerwcu ubiegłego roku, że chce odkupić udziały francuskiego koncernu, kiedy kosztowały około 9 zł, a w krótkim czasie ich kurs wzrósł do kilkunastu procent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy