W instytucie słuchu nie szanują prawa

opublikowano: 14-12-2014, 20:16

Resort zdrowia uważa, że Henryk Skarżyński, szef instytutu słuchu, naruszył prawo przy przetargach, które wygrały spółki związane z nim rodzinnie

"PB" O PATOLOGIACH W INSTYTUCIE PISZE OD LIPCA. DAWID TOKARZ ZA CYKL TEKSTÓW NA TEN TEMAT ZOSTAŁ NOMINOWANY DO NAGRODY "GRAND PRESS 2014" >>

Wyświetl galerię [1/2]

Prof. Henryk Skarżyński

Agencja Gazeta

Nad profesorem Henrykiem Skarżyńskim, dyrektorem znanego w całym kraju Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu (IFPS), zbierają się czarne chmury. Zakończona właśnie kontrola Ministerstwa Zdrowia (MZ) ustaliła, że w państwowej jednostce z podwarszawskich Kajetan, kierowanej przez zwycięzcę prestiżowego plebiscytu „Ludzie Wolności”, dochodzi nie tylko do nieprawidłowości, ale również łamania prawa. W cyklu artykułów z ostatnich miesięcy, dotyczących IFPS, ujawniliśmy m.in., że Henryk Skarżyński jako szef instytutu od lat zamawia sprzęt i usługi warte miliony złotych w spółkach zarządzanych przez jego syna Piotra i inne osoby, powiązane z nim rodzinnie (schemat tych powiązań obok). Kontrola MZ dotyczyła lat 2012-14 i dlatego objęła jedynie część opisanych przez „PB” zdarzeń, w tym trzy przetargi: jeden na dostawę aparatów słuchowych z początku 2013 r. oraz dwa na usługi badawcze dotyczące „opracowania nowych technologii urządzeń wszczepialnych” z przełomu 2013 r. i 2014 r. Zdaniem urzędników resortu zdrowia w każdym z nich Henryk Skarżyński naruszył prawo w sposób, za który grozi odpowiedzialność karna.

Trzykrotna omyłka

We wszystkich przetargach wystartowała — i wszystkie wygrała — prywatna spółka Centrum Słuchu i Mowy (CSiM), której członkiem zarządu jest Piotr Skarżyński. Zgodnie z jednoznacznym zapisem prawa zamówień publicznych szef IFPS powinien wyłączać się z takich postępowań, jednak tego nie robił. Przeciwnie — w każdym przypadku podpisał oświadczenie o bezstronności, i to pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania. Za złamanie tego przepisu grozi kara do 3 lat więzienia. Jak to tłumaczy IFPS? Twierdzi, że „złożenie przez profesora Skarżyńskiego podpisu w niewłaściwym miejscu oświadczenia miało tylko charakter omyłkowy”. I dodaje, że jako szef instytutu „składa podpis na bardzo wielu dokumentach”. To dopiero początek kontrowersji. Wniosek o uruchomienie wszystkich trzech postępowań i wymagania techniczne do nich opracował Łukasz Olszewski, technik audiolog pracujący nie tylko w IFPS, ale też w sąsiadującym z nim w Kajetanach NZOZ Medincus, należącym do CSiM. Henryk Skarżyński w drugim postępowaniu powołał go nawet do komisji przetargowej. Po otwarciu ofert, kiedy okazało się, że jedynym oferentem jest CSiM, Olszewski wyłączył się z przetargu, informując o pracy dla Medincusa. Mimo to przygotowywał dokumenty do kolejnego przetargu, ogłoszonego miesiąc później (znów jedynym oferentem było CSiM). A teraz najciekawsze — z ustaleń „PB” wynika, że Łukasz Olszewski to nieprzypadkowa osoba. Jest mężem bratanicy Henryka Skarżyńskiego, Katarzyny. Notabene — także zatrudnionej w IFPS. Instytut przekonuje, że mimo tych rodzinnych związków Olszewski w toku przygotowania dokumentacji przetargowej nie miał „jakiejkolwiek wiedzy związanej z tym, jakie podmioty złożą ofertę”, a tym samym nie było „możliwości określenia występowania w danej sprawie podstaw do wyłączenia”.

Różnice w marżach

Przetargi na usługi badawcze z przełomu 2013 r. i 2014 r. miały wartość 590 tys. zł i 718 tys. zł. Przetarg na aparaty słuchowe — znacznie wyższą. Podzielony był na pakiety, z których największy dotyczył dostawy ok. 3,3 tys. aparatów. W związku z tym, że chodziło o umowę ramową, IFPS wybrał trzy oferty. Najdroższą z nich (na 11,9 mln zł) złożyło CSiM, najtańszą (na 6,55 mln zł) niezwiązany z instytutem Phonak Polska, a ostatnią (na 8,75 mln zł) GNP Magnusson Aparatura Medyczna (GNP) — spółka kontrolowana ówcześnie przez Piotra Skarżyńskiego, a dziś — przez jego żonę. W skład komisji przetargowej szef IFPS powołał przy tym Małgorzatę Mueller-Malesińską — lekarkę pracującą równocześnie w Medincusie. Kontrolerom MZ wyjaśniła, że „nie posiadała wiedzy na temat ewentualnego konfliktu interesów” i dlatego po otwarciu ofert nie wyłączyła się z przetargu.

To nie koniec bulwersujących informacji. Po umowie ramowej IFPS nie podpisywał z dostawcami umów wykonawczych, ale po prostu kupował kolejne partie aparatów — od Phonaka taniej, a od GNP i CSiM — odpowiednio drożej. W przypadku CSiM do dziś kupił sprzęt za około 2 mln zł. Kontrolerzy MZ ustalili przy tym, że w przypadku obu firm, powiązanych rodzinnie z profesorem Skarżyńskim, IFPS sprzedawał aparaty pacjentom ze swoją marżą na średnim poziomie 10 proc. W przypadku sprzętu Phonak Polska marża instytutu była pięć razy wyższa i sięgała średnio 50 proc. Jak tłumaczy to IFPS? — Na marże ma wpływ wiele czynników, np. zakres czynności (pracochłonność), określony w procedurze dopasowania aparatów dla grup pacjentów o różnym stopniu niedosłuchu, utrzymanie cen w możliwie długim okresie czasu na niezmiennym poziomie, co ma szczególne znaczenie ze względu na system rozliczeń z NFZ czy utrzymanie zbliżonych cen w poszczególnych klasach aparatów — mówi Renata Korneluk, rzecznik IFPS.

Zdaniem MZ, tak nierówne traktowanie dostawców przynosiło jednak konkretne szkody pacjentom.

— Przy równej marży większość z nich zapewne wybierałaby tańszy sprzęt Phonaka.

Szczególnie że w przypadku niektórych aparatów dla dzieci i marży na poziomie 10 proc. zakup w całości mogłoby pokryć dofinansowanie NFZ. A tak — rodzice musieli dopłacać — mówi informator „PB”, znający sprawę.

Znikające lampy

Kontrolerzy Ministerstwa Zdrowia prześwietlili też kilka innych przetargów. Jeden z nich, na wykonanie parku leśnego, z ofertą na poziomie 960 tys. zł, wygrała firma Garden Art, zajmująca się od kilku lat zagospodarowaniem zieleni w Medincusie. Zgodnie z SIWZ Garden Art miał dostarczyć 56 lamp Schreder Bora Led i 100 specjalnych ławek z motywem ślimaka. Tymczasem na terenie IFPS kontrolerzy doliczyli się jedynie 32 lamp i 30 ławek. Co ciekawe, 10 takich samych, charakterystycznych ławek, kontrolerzy odkryli na terenie prywatnego Medincusa. Brakujące sprzęty są warte, bagatela, około 150 tys. zł. Zapytany o to IFPS początkowo nie odpowiedział. A następnie przedstawił dokument zatytułowany „protokół konieczności” z maja 2012 r., w którym zgadzał się na dostawę mniejszej liczby lamp i ławek w zamian za wykonanie innych robót o takiej samej wartości. Tyle że dokument ten nie miał formy aneksu do umowy, a co więcej — zdaniem MZ prawo nie dawało IFPS możliwości jego podpisania. I co najważniejsze — w sierpniu 2012 r. instytut w oficjalnym protokole odbioru robót potwierdził wykonanie robót zgodnie z SIWZ, czyli też dostawę wszystkich 56 lamp i 100 ławek.

Imprezy na 102

Park leśny, nazwany „parkiem 10 tysięcy kroków”, został otwarty w IFPS w lipcu 2012 r. Był jedną z atrakcji wielkiej imprezy, zorganizowanej z okazji 20. rocznicy pierwszej w Polsce operacji wszczepienia implantu ślimakowego, przeprowadzonej przez Henryka Skarżyńskiego. Choć odbyło się to w szpitalu Akademii Medycznej na Banacha, a IFPS w 1992 r. w ogóle wtedy nie istniał, to właśnie publiczne pieniądze instytutu sfinansowały rocznicową galę.

Catering dla 3,5 tys. osób, sprowadzenie firmy Guiness, która poświadczyła m.in., że profesor Henryk Skarżyński jest posiadaczem największej na świecie kolekcji przedmiotów w kształcie ślimaka, i inne atrakcje kosztowały 475 tys. zł. Przy czym postępowanie na organizację imprezy przeprowadzono nie w formie przetargu, ale negocjacji bez ogłoszenia. Według przedstawicieli IFPS, którzy tłumaczyli się kontrolerom MZ, wynikało to z faktu, że rocznicowa impreza była… trudna do przewidzenia. Ministerstwo Zdrowia uznaje ten wydatek za niezasadny. Podobnie jak ten z września 2013 r., kiedy uroczystość wręczenia Henrykowi Skarżyńskiemu Orderu Uśmiechu pochłonęła kolejne 90 tys. zł z publicznych pieniędzy IFPS. Instytut twierdzi, że wydatki były uzasadnione, obie imprezy miały charakter edukacyjno-naukowy oraz integracyjny i przyniosły wiele korzyści, takich jak pobicie drugiego rekordu Guinessa — największej w świecie liczby pacjentów ze wszczepionymi implantami słuchowymi, którzy spotkali się w jednym miejscu.

Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu" 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy