W prawie spółek rewolucji nie będzie

Tomasz Kozłowski
opublikowano: 05-01-2009, 00:00

Niejeden raz w historii integracji europejskiej autorstwo przełomowych rozwiązań prawnych przypadało Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości (ETS) — organowi UE z siedzibą w Luksemburgu (nie mylić z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu). Formalnie jego zadaniem jest tylko interpretacja prawa stanowionego, aby było ono jednolicie stosowane we wszystkich krajach członkowskich — ale interpretacje ETS bywają niezwykle kreatywne, w imię urzeczywistnienia integracji i jej pogłębienia. Odważne są na przykład interpretacje w dziedzinie prawa spółek, jakże inne od zachowawczego wspólnotowego ustawodawstwa. Dotyczy to szczególnie tzw. mobilności spółek.

Przykładem może być wydany przez ETS niedawno, 16 grudnia 2008 r., ważny — choć nie tak przełomowy jak można było oczekiwać — wyrok w sprawie węgierskiej spółki Cartesio. Chodziło o możliwość przenoszenia siedziby spółki do innego państwa Unii Europejskiej, w kontekście przekształcenia spółki utworzonej wedle prawa jednego państwa w spółkę prawa innego kraju. Sędziowie ETS nie podzielili zdania rzecznika generalnego, że wszelkie ograniczenia możliwości takiego przenoszenia i związane z tym zmiany prawa właściwego dla spółki należy traktować jako dyskryminujące. Wskazali jednak bardzo wyraźnie, że prawo krajowe, dotyczące zakładania i rozwiązywania spółek, podlega ocenie w świetle swobody przedsiębiorczości.

Rozstrzygnięcie to jest istotne również dla polskich przedsiębiorców. Trybunał uznał, że prawo krajowe nie może nadmiernie utrudniać przekształcania spółki prawa jednego kraju w spółkę prawa innego kraju (np. polskiej w cypryjską) poprzez wymóg rozwiązania bądź likwidacji. A taki skutek, w postaci rozwiązania spółki, przewiduje nasz kodeks spółek handlowych przy przenoszeniu siedziby spółki za granicę. Mamy zatem efekt w postaci zakazu stosowania określonych rozwiązań prawnych.

Trudniej o "pozytywne" zastosowanie tego rozstrzygnięcia ETS, czyli ułatwienie opisanych przekształceń. Tu wymagane byłoby działanie ustawodawcze na poziomie krajów członkowskich lub całej Unii Europejskiej — choćby po to, by wprowadzić regulacje podobne, jak w przypadku spółki europejskiej. Nawiasem mówiąc, efekt takiego przekształcenia można osiągnąć już obecnie — na przykład przez założenie spółki w kraju docelowym i fuzję z nią.

Tomasz Kozłowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Kozłowski

Polecane