Czytasz dzięki

W Sejmie ważą się losy pożyczek

opublikowano: 27-03-2020, 18:12

Bankowcy wyszli z kontrpropozycją pozaodsetkowych kosztów: 45 i 75 proc. Ostre cięcie a’ la UOKiK odetnie 2 mln Polaków od legalnych źródeł finansowania.

 Od zeszłego tygodnia pożyczkodawcy siedzą jak na szpilkach w oczekiwaniu na ostateczną wersję czytanej właśnie w Sejmie tarczy antykryzysowej, która ma uchronić gospodarkę przed negatywnymi skutkami koronawirusa. Jednym ze składników projektu ustawy są propozycje szefa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który chce ostrego cięcia obowiązujących limitów pozaodsetkowych. Roczny limit dla pożyczek udzielanych na więcej niż 30 dni proponuje obniżyć z 55 proc. (25 proc. kosztów stałych plus 30 proc. uzależnionych od okresu kredytowania) do 21 proc. (15 plus 6 proc.). Maksymalne koszty kredytowania bez względu na czas trwania umowy chce ściąć ze 100 do 45 proc. i wprowadzić nowy, pięcioprocentowy, limit dla pożyczek nieprzekraczających 30 dni. Ich przyjęcie oznacza dla firm pożyczkowych koniec rentownego biznesu, a dla banków też nie jest na rękę. Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich (ZBP), interweniował do szefowej resortu rozwoju, który pilotuje prace nad rządowym projektem ustawy.

„Obniżenie maksymalnego limitu kosztów pozaodsetkowych do poziomu 45 proc. rocznie odpowiada propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości przedstawionej dn. 15-02-2019 r. Limit ten był szeroko badany i konsultowany na etapie przygotowania projektu. Tam też znajduje się ocena wskazująca, że jest to poziom zarówno korzystny dla konsumentów, jak i możliwy do akceptacji przez większość pożyczkodawców” – uzasadnił ZBP w korespondencji mejlowej do Jadwigi Emilewicz, minister rozwoju.

Bankowcy przekonują szefową resortu, że zaproponowany 21-procentowy roczny limit nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Twierdą, że może doprowadzić do likwidacji 90 proc. przedsiębiorstw, tym samym odcinając od bezpiecznego i legalnego finansowania około 2 mln osób.

Sektor bankowy przekonuje, że w czasach kryzysu ekonomiczno-społecznego istotnie wzrasta ryzyko kredytowe. Obniżanie mocno wyśrubowanego limitu sprawi, że „kredyt wprawdzie na papierze stanie się tańszy, ale jednocześnie wobec gwałtownego wzrostu ryzyka kredytowego i problemów kredytobiorców z zachowaniem płynności, będzie on dostępny wyłącznie dla wąskiej grupy klientów znajdujących się w dobrej sytuacji finansowej”.

Według ZBP w warunkach nadzwyczajnych państwo powinno wspierać legalnie działające podmioty dostarczające finansowania, ponieważ to dostępność finansowania będzie determinować możliwość wychodzenia gospodarstw domowych, ale także całej gospodarki, z kryzysu. Obecna sytuacja nie powinna być tym momentem, w którym rząd tworzy obszar dla szarej strefy i działalności przestępczej.

88,7 mld zł 
Takiej wartości kredyty konsumpcyjne zostały udzielone w zeszłym roku przez banki i kasy spółdzielczo-kredytowe — wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK)

6,8 mld zł
…a tyle firmy pożyczkowe. Do BIK raportuje większość firm pożyczkowych z Polsce.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane