W transporcie i spedycji brakuje rąk do pracy

  • Justyna Klupa
opublikowano: 27-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Firmy logistyczne i transportowe biją się o pracowników. Przedsiębiorcy mówią o braku co najmniej 150 tys. kierowców.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak duży jest deficyt kierowców w polskich firmach
  • jakie są tego przyczyny
  • jakie działania podejmują firmy, aby uzupełnić braki kadrowe

Nie ma ewidencji, która przedstawiałaby dokładną skalę kadrowego problemu w transporcie i spedycji. Jednak według różnych szacunków na rynku brakuje obecnie co najmniej 150 tys. osób gotowych do pracy w charakterze kierowcy zawodowego. Eksperci podkreślają, że sytuacja pogarsza się z każdym dniem – nie dość, że nie pojawiają się nowi kierowcy, to dotychczasowi rezygnują z długich tras. Brakuje pracowników na trasach krajowych, międzynarodowych i w komunikacji miejskiej. Deficyt polskich kierowców i odpływ takich pracowników pochodzących z Ukrainy mają negatywny wpływ na cały sektor TSL. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu branż, w tej problemem nie są niskie płace - firmy od dawna kuszą kierowców atrakcyjnym wynagrodzeniem.

– Przedsiębiorcy, świadomi, jak trudno o dobrego kierowcę zawodowego, są w stanie zaoferować osobie gotowej do pracy stawki zarobkowe na poziomie nawet 50 proc. wyższym niż przed pandemią COVID-19. Kierowcy zręcznie to wykorzystują i rzeczywiście rotacja między firmami jest bardzo duża. Najtrudniejsza sytuacja jest w sektorze samorządowym, gdzie kierowcy komunikacji miejskiej są podkupywani przez firmy zajmujące się przewozem komercyjnym. Trochę bardziej skomplikowana jest sytuacja na rynku międzynarodowym. Widzimy wyraźny odwrót od jazdy na długich trasach – przyznaje Dorota Siedziniewska-Brzeźniak, ekspert rynku pracy z Idea HR Group.

Kierowca pilnie poszukiwany

Firmy jednak się nie poddają.

– Pandemia ogołociła przedsiębiorstwa z kierowców i obecnie pilnie pracujemy nad tym, by tę kadrową lukę załatać. Jesteśmy w stanie wyszkolić i znaleźć pracę każdej liczbie kierowców – mówi Aleksander Igielski, zarządzający Grupą Igielski.

Jego zdaniem zawód kierowcy to ciekawa opcja zarówno dla młodych osób, które dopiero rozpoczynają pracę, jak i pracowników chcących zmienić profesję. W sektorze TSL pracę bez problemu znajdą również obcokrajowcy.

– Właściwie każdy, kto ma uprawnienia i chęci do pracy, bez większego problemu znajdzie zatrudnienie w tym zawodzie. Nie ma w tym momencie w Polsce firmy logistycznej, która nie chciałaby zatrudnić kierowców. Najbardziej brakuje pracowników w spedycji międzynarodowej, ale widać również poważne braki w strukturach samorządowych i spółkach zajmujących się np. komunikacją miejską. Największym problemem jest to, że zawód kierowcy zawodowego nie jest atrakcyjny dla młodych ludzi. Nabory nie spełniają oczekiwań, ich efekty są zupełnie nieadekwatne do wielkich potrzeb rynku pracy. To jest moment, w którym warto zaapelować do młodych ludzi: to jest naprawdę dobry, perspektywiczny i świetnie płatny zawód. Warto go rozważyć – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Weź udział w “XIX Forum Polskich Menedżerów Logistyki”, 3-4 października 2022, Warszawa >>

Nie ma komu wozić

Przedsiębiorstwa z branży transportowej i logistycznej są zdeterminowane, aby uzupełnić braki kadrowe.

– Firmy coraz częściej rozglądają za pracownikami z takich krajów jak np. Filipiny. Nie możemy także zapominać o tym, że demografii nie da się oszukać. Kierowcy pracujący zawodowo po prostu się starzeją, jest coraz więcej osób odchodzących na emeryturę – mówi Jerzy Gębski z firmy Enterprise Logistics.

Polska należy do państw, w których logistyka i transport rozwijają się najszybciej. Jednak pozycja lidera jest zagrożona – nasz kraj może być z niej strącony przez niedostatek kierowców. Braki kadrowe w sektorze TSL to na tyle duży problem, że w niedługim czasie może go odczuć całe społeczeństwo.

– Im większy rozwój sektora e-commerce, tym więcej pracowników potrzeba. Nie będzie jednak tego rozwoju bez odpowiednich kadr, a kierowcy są fundamentem tej branży – mówi Dorota Siedziniewska-Brzeźniak.

– Obawiamy się, że zaraz nie będzie komu wozić węgla i produktów spożywczych do dyskontów. Nie mówiąc już o autobusach i komunikacji miejskiej. Bijemy na alarm, bo sytuacja jest krytyczna – dodaje Hanna Mojsiuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane