Wall Street na dłużej złapie zadyszkę

Osłabienie koniunktury na giełdzie w USA może okazać się trwałe. GPW najgorsze ma już za sobą — to prognozy uczestników debaty rynkowej „PB”

Główny wskaźnik giełdy nowojorskiej S&P500 pogłębił w tym tygodniu dno korekty, schodząc chwilowo najniżej od 14 miesięcy. Od szczytu sprzed niespełna trzech miesięcy indeks traci już 12,7 proc., a według obliczeń Bloomberga jego wycena poszła w dół jeszcze mocniej. Od początku roku wskaźnik cena/zysk dla spółek należących do S&P500zniżkował o cztery punkty, najmocniej od stojącego pod znakiem bessy 2002 r. Zdaniem Ewy Radkowskiej-Świętoń, prezes Skarbca Holdingu oraz Szymona Juszczyka, zarządzającego portfelami w RDM Wealth Management, pogorszenie koniunktury za oceanem może okazać się bardziej trwałe niż to z lutego i marca.

— Cykl gospodarczy i giełdowy jest w USA mocno zaawansowany, a nierównowaga narasta. Bilans szans i zagrożeń skłania do zachowania ostrożności w inwestowaniu — uważa Ewa Radkowska-Świętoń.

Jej zdaniem, po świetnym dla wyników spółek 2018 r. ich prognozy na 2019 r. będą w ciągu roku obniżane, a wynikające z przegrzewania się gospodarki podwyżki stóp procentowych sprawią, że amerykańskie akcje staną się mniej atrakcyjne na tle obligacji. Tymczasem według Szymona Juszczyka napięcia handlowe, które w największym stopniu przyczyniły się do tegorocznego globalnego spowolnienia, staną się strukturalnym czynnikiem wywierającym presję na słabszy wzrost na świecie.

— Wydaje się, że celem Donalda Trumpa jest coś więcej niż tylko obniżenie deficytu handlowego USA. Jeśli on rzeczywiście dąży do osłabienia swoją polityką Chin, to zapewne nie poprzestanie na dotychczasowych krokach — zauważa Szymon Juszczyk.

Okazja do zakupów

Znacznie bardziej optymistycznie nastawiony jest Piotr Żółkiewicz, zarządzający funduszem Zolkiewicz & Partners Inwestycji w Wartość FIZ. Za sprawą korekty wyceny za oceanem zbliżyły się do historycznych średnich, a stopy Fedu wciąż są niższe niż przeciętnie w historii, co skłania do lokowania w akcje. Specjalista uważa, że wiele wskaźników wyprzedzających przemawia za niższymi w najbliższej dekadzie stopami zwrotu na giełdzie nowojorskiej od notowanych w poprzednich dziesięciu latach. Jednak wcale nie musi to zapowiadać głębokiej bessy, tym bardziej że wraz ze zmniejszeniem roli przemysłu wahania koniunkturalne związanez cyklem inwestycyjnym tracą na znaczeniu. Jednocześnie, zdaniem specjalisty, obecnie mamy do czynienia z rzadko spotykaną okazją do zakupów akcji mniejszych i średnich spółek z krajowego rynku.

— Spotykam się z przypadkami finansistów, którzy poszli na emeryturę, jednak wracają, bo z takimi okazjami nie mieli do czynienia od wielu lat. Tymczasem obawy o dalszą podaż akcji mniejszych spółek, związane z umorzeniami w funduszach, są wyolbrzymione, bo źródła tej podaży są na wyczerpaniu — zauważa Piotr Żółkiewicz.

Znacznie bardziej selektywne podejście do szerokiego rynku na GPW zalecają jednak pozostali uczestnicy dyskusji. Zdaniem Szymona Juszczyka w przyszłym roku gospodarka będzie spowalniała, a to utrudni spółkom, których wyniki już w tym roku przecież nie zachwycały, przerzucanie na odbiorców wyższych kosztów energii i pracy. Do tego dojdzie brak popytu na spółki z tego segmentu rynku — do ich zakupów nie palą się fundusze inwestycyjne, inwestorzy zagraniczni i PPK są nakierowane na wielkie spółki, a wraz z rozwojem PPK może dojść do całkowitego wygaszenia OFE. Według Ewy Radkowskiej-Świętoń mniejsze i średnie spółki to grupa bardzo różnorodna, a wśród nich należy unikać emitentów bazujących na dotychczasowym modelu polskiejgospodarki, opartym o eksport i niskie koszty produkcji.

— Problemów łatwo nie pozbędą się też branże bazujące na długoterminowych kontraktach, w które najmocniej biją zmiany warunków rynkowych, jak budownictwo czy IT — zauważa prezes Skarbca TFI.

Na radar inwestorzy powinni wziąć przede wszystkim spółki dysponujące przewagami konkurencyjnymi, nisko zadłużone, kontrolowane przez prywatnych właścicieli oraz wchodzące ze swoją ofertą na globalne rynki, dodaje Piotr Żółkiewicz.

Złota szansa

Uczestnicy dyskusji zgodzili się tymczasem w pełni co do poprawiających się perspektyw złotego, który w 2018 r. lokował się wśród słabszej połowy ważniejszych walut. Krajową walutę będą wspierać wciąż dobre podstawy gospodarki, wzrost produktywności, zbilansowany budżet, wysoka ściągalność podatków, a także gra pod napływy globalnego kapitału oraz funduszy unijnych, oceniają Ewa Radkowska-Świętoń oraz Piotr Żółkiewicz.

— Koniunktura w USA schłodzi się, co pozwoli Fedowi na wstrzymanie się z dalszym zaostrzaniem polityki, a to zdejmie presję z cierpiących przez odpływy kapitału i wzrost kosztów finansowania walut rynków wschodzących — dodaje Szymon Juszczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy