Jeszcze w piątek bardziej realistyczny był czarny scenariusz dla producentów czterech kółek. Po upadku głosowania w Senacie nad przyznaniem z „planu Paulsona” 14 mld USD dla GM, Forda i Chryslera nie było widać światełka w tunelu. Jednak z pomocą przyszedł kończący swoje urzędowanie George W. Bush, prezydent USA, który zapowiedział, że nie pozwoli na upadek protoplastów motoryzacji za Oceanem i zrobi wszystko, aby pożyczka została przyznana.
Na fali tych wieści azjatyckie indeksy poszybowały w górę. Wzrosty w Europie nie są jednak pokaźne. Kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy wskazują, że optymizm może wcale nie dotrzeć za Ocean. Sytuację na Wall Street mogą popsuć również dzisiejsze publikacje z gospodarki. Najważniejsze będą dotyczyły poziomu listopadowej produkcji przemysłowej. Tutaj ekonomiści nie mają złudzeń i prognozują spadek nienotowany od wielu miesięcy.
O godz. 13:20. DJIA futures spadał o 0,1 proc., a S&P 500 oddawał 0,4
proc. Pod prąd szły kontrakty na Nasdaq, rosnąc o 0,2 proc.