Za sprawą wypowiedzi kilku przedstawicieli administracji, w tym prezydenta Donalda Trumpa, amerykańscy inwestorzy zaczęli wierzyć w sukces negocjacji handlowych USA i Chin. Dodatkowo rosło przekonanie o uniknięciu kolejnego zamknięcia rządu. Dane wskazujące malejącą inflację uspokoiły tych, którzy wątpili w gołębi Fed. W efekcie indeksy rosły przez całą sesję, choć w końcówce handlu doszło do ożywienia podaży, która zredukowała wcześniejszą zdobycz punktową. Rosły rentowności obligacji USA, umacniał się dolar, drożała ropa i złoto.

Na zamknięciu popyt przeważał w 9 z 11 głównych segmentów S&P500. Najlepiej wypadły spółki energii (1,3 proc.), przemysłowe i dostawcy dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (po 0,6 proc.). Najsłabsze były segmenty usług telekomunikacyjnych (-0,1 proc.) i użyteczności publicznej (-0,3 proc.). Na dwie spółki taniejące z S&P500 przypadały trzy drożejące. Z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones zdrożały 23. Najmocniej rosły kursy 3M (1,6 proc.), Home Depot (1,5 proc.) oraz właściciela sieci aptek Walgreens Boots Alliance (1,2 proc.). Trzy najmocniej taniejące blue chipy, to Apple (-0,5 proc.), Pfizer (-0,6 proc.) i Cisco Systems (-0,8 proc.).