Inwestorzy z amerykańskich rynków akcji śledzili w środę doniesienia z trzech zeznań składanych w Kongresie USA: byłego prawnika prezydenta Donalda Trumpa Michaela Cohena, przedstawiciela USA ds. handlu Roberta Lighthizera i szefa Fed Jerome Powella. Pierwszy nie wstrząsnął rynkami. Drugi popsuł nastroje, bo nie brzmiał tak optymistycznie mówiąc o negocjacjach handlowych z Chinami jak niedawno prezydent Donald Trump. Szef Fed nie wywołał wielkiej reakcji powtarzając, że w tym roku bank centralny wstrzyma redukcję bilansu, a także podtrzymując wrażenie o przyjęciu przez Fed postawy wyczekiwania.

Na zamknięciu spadało 7 z 11 głównych segmentów S&P500. Najmocniej taniały spółki ochrony zdrowia (-0,5 proc.) oraz usług telekomunikacyjnych i nieruchomości (-0,4 proc.). Najlepsze okazały się segmenty finansowy, przemysłowy i energii (0,4 proc.). Ostatniemu sprzyjał wyraźny wzrost notowań ropy po doniesieniach o niespodziewanym, dużym spadku jej zapasów w USA oraz wiadomości o najniższym od 23 lat imporcie surowca. Choć S&P500 minimalnie spadał, 52 proc. spółek z indeksu kończyło sesję wzrostem kursu. Z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones spadła wartość 17. Najmocniej taniały UnitedHealth Group (-4,9 proc.), Home Depot (-2,5 proc.) oraz DowDuPont (-2,1 proc.). Po przeciwnej stronie tabeli znalazły się Exxon Mobil (1,0 proc.), Caterpillar (1,2 proc.) i Boeing (2,0 proc.).