W ubiegłym roku aż 77 proc. zamówień ogłaszanych było w trybie przetargu nieograniczonego, podczas gdy rok wcześniej 68 proc. — podsumował Urząd Zamówień Publicznych (UZP). Ubyło zamówień w trybach mniej konkurencyjnych: zapytania o cenę (z 4,3 do 3,2 proc.) i zamówienia z wolnej ręki (z 26 do 17,4 proc.).



- Statystyki są obiecujące. Liczę, że w tym roku ten trend się utrzyma – mówi Jacek Sadowy, prezes UZP.
Jego zdaniem, to z jednej strony skutek odformalizowania procedur przetargowych (np. zniesienia protestów – red.), które przestają się zamawiającym jawić jako droga przez mękę. Z drugiej strony pomaga przykręcenie śruby przez UZP w przypadku trybów niekonkurencyjnych, np. zamówień z wolnej ręki.
Jacek Sadowy podkreśla, że dzięki rosnącej popularności przetargów nieograniczonych zwiększa się efektywność zamówień publicznych i konkurencyjność rynku – z pożytkiem zarówno dla zamawiających, jak i zdobywających zlecenia.
Przybywa również licytacji elektronicznych, czemu sprzyja zniesienie konieczności posiadania e-podpisu przez oferentów. Nadal jednak stanowią 0,17 proc. wszystkich zamówień. Prezes UZP ma nadzieję, że staną się bardziej popularne, bo się po prostu opłacają.
- Dzięki wykorzystaniu aukcji Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji udało się o 4 mln zł obniżyć cenę w przetargu na numer 112 (system telefonu ratunkowego – red.) – mówi Jacek Sadowy.