Szeroki rynek bez uwzględnienia banków był od dłuższego czasu w defensywie. Gdy sektor bankowy się zatrzymał, to w krótkim terminie paliwa do wzrostu jest mniej.
Reakcje inwestorów na wyniki spółek za III kwartał też nie są przesadnie entuzjastyczne. W hossie rynek często wybacza słabsze wyniki i traktuje je jako okazję do zakupów. Podczas trwającego sezonu zdarza się, że zyski lekko rozczarują, a inwestorzy już reagują wyprzedażą. Przykładem jest najniższy kurs w historii Allegro czy spory spadek notowań Dino po publikacji raportu kwartalnego.
Świetną koniunkturę, która trwa od pandemicznego dołka w marcu 2021 r. łatwo uzasadniać najpierw wyprzedaniem rynku, potem perspektywą mocnej poprawy wyników. Gwiazdy Covidowe zostały uzupełnione przez sektor przemysłowy i konsumpcję, następnie pałeczkę przejęły banki. Rajd ten odbywał się w środowisku rekordowo niskich stóp. Ciekawie w tym kontekście prezentuje się wykres rentowności 2-letnich obligacji skarbowych. Po ostatniej eksplozji ich dochodowość jest znacznie wyższa niż przed pandemią.
Jeżeli kryzys migracyjny na granicy z Białorusią będzie eskalował, a przyrost nowych zakażeń utrzyma bieżącą dynamikę, to nastawienie - w szczególności inwestorów zagranicznych - może się pogorszyć.
Z punktu widzenia obligacji, również w szeregach Rady Polityki Pieniężnej może dojść do dyskusji czy warto agresywnie walczyć z inflacją w czasie wystąpienia powyższych zagrożeń. Trzy tygodnie do następnego posiedzenia to w obecnej sytuacji relatywnie długi okres na refleksję.
Podsumowując, rośnie możliwość podwyższonej ostrożności wśród giełdowych inwestorów. Na obligacje natomiast być może warto spojrzeć odrobinę cieplej i zacząć obserwować je pod kątem ewentualnego przesilenia. Na razie wszystko w rękach RPP.