Wczoraj w USA inwestorzy koncentrowali się na trzech tematach. Trawili to, co powiedział Alan Greenspan w Kongresie, martwili się możliwymi atakami terrorystycznymi i dyskontowali informacje ze spółek. Szef Fed nieco rynkom pomógł. Był nadal ostrożnie optymistyczny, jeśli chodzi o przyszłą koniunkturę gospodarczą i zmartwiony dotychczasowymi danymi makro. I tego należało oczekiwać. Stanowczo oświadczył, że Fed ma jeszcze naboje w magazynku, żeby ożywić gospodarkę. Potrafi również zwalczyć deflację, gdyby się taka pojawiła, ale prawdopodobieństwo groźnego spadku cen jest niewielkie. Tak więc szef Fed brzmiał na tyle optymistycznie, że w innych warunkach (nie w fazie korekty) wywołałby duże wzrosty indeksów.
Inwestorzy byli jednak bardzo niepewni po podniesieniu poziomu zagrożenia terrorystycznego i po oświadczeniu Al-Kaidy, w którym grozi kolejnymi atakami i wzywa cały świat islamu do ich przeprowadzania. Oświadczenia to jednak nie czyny, a poza tym od dwóch lat nie było ataku w krajach naszej cywilizacji, więc wpłynęło to na rynek w sposób umiarkowany.
Ze spółek nadeszły mieszane informacje. Hewlett Packard ze swoimi wynikami i prognozami oczywiście ucieszył inwestorów, ale obniżenie przez Deutsche Bank rekomendacji dla Cisco wywołało spadki w sektorze. Spadał też kurs Eastman Kodak po obniżeniu przez agencję Fitch ratingu kredytowego. Indeksom pomagał wzrost kursu McDonalds – po przedwczorajszym spadku inwestorzy doszli przez noc do wniosku, że jedna zarażona krowa nie wywróci całej firmy. Mocno również rosły akcje Altria Group po tym jak sąd apelacyjny na Florydzie anulował wyrok w sprawie odszkodowania na sumę 145 mld USD. W sumie była to (mimo wzrostu indeksów) sesja bez znaczenia.
W Eurolandzie inwestorzy nie dali się nabrać na wyniki Hewlett-Packard i ewentualne pocieszenie ze strony Alana Greenspana. Indeksy mocno spadały, bo bardziej ważne było wzmocnienie euro i jego wpływ na zyski eksporterów. Jednak znowu rynki amerykańskie pociągnęły za sobą indeksy i skończyło się na strachu.
Dzisiaj mamy kolejny dzień z niewielką ilością danych makro. W Niemczech o 8.00 zostanie podany PKB w pierwszym kwartale, ale chyba nikt nie oczekuje cudów (prognoza mówi o spadku o 0,2 proc.), więc nie powinno być dużej reakcji. O 14.30 - jak co czwartek - dowiemy się ile było noworejestrowanych bezrobotnych w USA w ubiegłym tygodniu (prognoza: 420 tys.). Oczywiście im mniej, tym lepiej.
Na nasz rynek dotarły we wtorek pozytywne informacje. Mocno wzrosła dynamika produkcji przemysłowej. To już kolejny wzrost i widać wyraźnie, że nasz eksport trzyma się bardzo dobrze. Dobre informacje napłynęły z sektora bankowego. Agencja ratingowa Moody’s podniosła perspektywę ratingu siły finansowej dla BPH-PBK, a niemiecki HVB Group planuje umieścić akcje Bank Austria Creditanstalt (BACA) tylko na giełdzie w Wiedniu. Przypominam, że mówiono również o Warszawie i obawiano się, że nisko wyceniony BACA obniży ceny naszych banków.
Informacje były dobre, co powinny wywołać wzrosty indeksów i taki wzrost nastąpił. Prowadziła Agora, uznawana za sygnał wczesnego ostrzegania dla GPW. Bardzo pomogła informacja, że PKN dostanie akceptację ONZ dla zaangażowania w Iraku. Rynki Eurolandu mocno spadały, zanosiło się na to, że Al Dżazira niedługo ogłosi przesłanie Al Kaidy, a nasz rynek to kompletnie lekceważył. Korelacji ze światowymi giełdami nie ma i pozostaje jedynie twarde trzymanie się wskazań analizy technicznej. A w niej jest teraz tyle różnych elementów, że w celu uniknięcia szumu informacyjnego trzeba zostawić tylko jeden: trend wzrostowy trwa dopóki WIG nie przełamie linii trendu na 14.300 pkt. Wczorajszy wzrost był tylko korektą ostatnich spadków, co wyraźnie sygnalizował mały obrót. W klasycznym układzie należałoby oczekiwać jeszcze spadkowej części korekty (małej), po której powinien nastąpić wyraźny wzrost.