Za tonę płaci się już tylko 100 USD. Niedawno ceny były ponaddwukrotnie wyższe.
Ceny węgla na światowych rynkach szukają dna. Z najnowszych danych wynika, że cena węgla energetycznego w portach ARA (Amsterdam- Rotterdam-Antwerpia) spadała w ciągu poprzedniego tygodnia o 19 USD/t. W ubiegły piątek za tonę trzeba było płacić 101,74 USD. "PB" już na początku lipca alarmował, że może to być początek czarnej bessy. 2 lipca notowania węgla energetycznego na świecie gwałtownie spadły, o 12 USD/t, do 224 USD/t. Wtedy przedstawiciele spółek węglowych liczyli, że jest to chwilowa korekta. Tymczasem dekoniunktura zagościła na dobre. W ciągu trzech miesięcy ceny poszły w dół o ponad 50 proc.!
— Notowania węgla są pochodną notowań ropy i należy się spodziewać kolejnych spadków — ocenia Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki za czasów PSL-SLD.
Spadające ceny węgla na świecie to dobra wiadomość dla branży energetycznej. W przyszłym miesiącu rozpoczynają się negocjacje kontraktów dostaw surowca do elektrowni. Kwaśne miny będą mieć przedstawiciele branży węglowej. Niższe ceny węgla odbiją się na przychodach spółek węglowych.
— Wtedy zacznie się kryzys w górnictwie. Przy wysokich kosztach stałych okaże się, że kopalnie produkują zbyt drogi węgiel i dużym odbiorcom bardziej się opłaca import — mówi Jerzy Markowski.