Będziemy liderem w Europie — zapowiada Dariusz Topolewski, prezes Oponeo.pl. A to oznacza 1 mld zł przychodów.
Puls Biznesu: Liczyliście na cenę emisyjną 10 zł za akcję, którą rynek ocenił jako wyśrubowaną. Cenę ustalono na 8 zł. Poślizg?
Dariusz Topolewski: Wierzymy w ten biznes i strategię rozwoju. Uważaliśmy, że 10 zł odzwierciedla jedynie dynamiczny wzrost w Polsce, a my mamy plany zdobycia pozycji numer jeden w Europie. Rozumiemy jednak interes inwestorów. Po debiucie dodamy gazu i będziemy razem zarabiać na wzroście wartości Oponeo.
Jak chcecie podbić Unię?
Przeszczepimy nasz model biznesowy na skalę europejską. Nie prowadzimy tylko sklepu, ale portal o oponach z ogromną bazą opinii i danymi statystycznymi o klientach. O jej zakup ubiegają się najwięksi producenci opon. To nasza przewaga konkurencyjna. Trwa przekład tej treści na języki europejskie. Wywodzimy się z informatyki i mamy wyjątkowe rozwiązania softwarowe. Jesteśmy jakby „hubem” online informacji o stanach magazynowych hurtowników opon. To sprawdzi się w skali unijnej.
Czy to prawda, że firmy autoryzujące internetowe płatności kartami, wcale nie garną się do autoryzacji zakupów opon w sieci?
Naszym partnerem w Europie będzie duży, sprawdzony amerykański gracz PayPal.
Co jeszcze zrobicie, by zdobyć pozycję numer jeden w Europie w internetowym handlu opon?
Będziemy promować naszą markę, co naszym zdaniem jest ważnym czynnikiem sukcesu w internecie. Przykład dały Yahoo czy eBay. Planujemy jeszcze w tym roku nawiązać współpracę z zachodnimi portalami . W Polsce sprawdza się współpraca chociażby z Interią.
W jaki sposób niektóre ceny detaliczne w Oponeo są niższe od cen hurtowych na polskim rynku?
Importujemy, np. z Niemiec, opony, które są tańsze od tych samych na polskim rynku. Wynika to ze specyfiki konkurencji sprzedażowej między oddziałami jednego koncernu w poszczególnych krajach Unii Europejskiej.
Jednym z celów emisji będzie rozbudowa call center. Czy nie bardziej efektywny byłby outsourcing?
Pieniądze pójdą przede wszystkim na oprogramowanie call center. Zwiększymy obsługę do 20 osób, gdyż znacznie poprawi to naszą efektywność. Ważna będzie też budowa sieci operatorów znających języki europejskie i mających komputer. Razem z TP i France Telekom tworzymy system, który sprawi, że Niemiec, chcąc zamówić u nas opony, będzie dzwonił na numer niemiecki, który zostanie przekierowany internetem do niemieckojęzycznego operatora.
Obecny numer jeden w Europie, niemiecki Delticom, ma ponad 170 mln EUR przychodów. By go prześcignąć Oponeo będzie musiało osiągnąć przychody 1 mld zł.
Delticom jest tylko sklepem internetowym i nie promuje swojej marki. Tymczasem my stawiamy na nazwę, własne rozwiązania informatyczne, sprawdzone na polskim rynku i posiadamy systematycznie rosnącą, naprawdę cenną treść od użytkowników. Ponadto Niemcy ostatnio koncentrują się na rynkach amerykańskim i japońskim. Wiemy, jaki cel sobie postawiliśmy i będziemy do niego dążyć.
Wyniki Oponeo wykazują bardzo wysoką dynamikę. Czy I półrocze potwierdziło ten trend?
W naszych wynikach widać też sezonowość z górkami w II i IV kwartale. Od marca do maja przychody wyniosły około 17 mln zł i był to lepszy wynik od dotychczas rekordowego IV kwartału ubiegłego roku. Ekspansja zagraniczna i rozwój rentownej sprzedaży felg oraz produktów pokrewnych powinna zmniejszyć efekt sezonowości. Jesteśmy pewni naszych prognoz.