WGI: w minionym tygodniu 'złoty tracił w oczach'

Richard Mbewe, Marek Nienałtowski, Anna Penconek
31-10-2003, 20:58

W ostatnim tygodniu polska waluta ponownie straciła na wartości. Duża aprecjacja dolara do euro przyczyniła się do silnego wzrostu kursu USD/PLN, który zwyżkował z 3,9650 do 4,0455, zaś kurs EUR/PLN wzrósł z 4,6560 do 4,7081. Ostatnia nerwowość, a także niepewność na rynku dotycząca dostosowań fiskalnych oraz ryzyka zwiększenia długu publicznego nadal były głównymi czynnikami, które wpływały na notowania złotego.

Początek wyprzedaży został zainicjowany po tym, jak we wtorek wieczorem Komisja Finansów Publicznych zarekomendowała Sejmowi zmniejszenie liczby członków Rady Polityki Pieniężnej z obecnych 9 do 6. De facto zaproponowane zmiany, zainicjowane przez Samoobronę, zmniejszyłyby rolę prezesa NBP.

W minionym tygodniu istotnym wydarzeniem było comiesięczne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. W oczekiwaniu na decyzję RPP złotówka zdołała się wzmocnić. Wtedy kurs USD/PLN zniżkował do ok. 3,9615, a cena euro do mniej więcej 4,6300. Choć RPP postanowiła zgodnie z oczekiwaniami rynku pozostawić stopy procentowe na dotychczasowym poziomie, to jednak inwestorzy z uwagą obserwowali uzasadnienie do październikowej decyzji. Komunikat NBP wskazywał na problemy płynnościowe budżetu, wzrost długu publicznego w stosunku do PKB, a w związku z tym ryzyko przekroczenia konstytucyjnych progów, niepewność co do skuteczności reform finansów publicznych stały się przyczynami osłabienia złotego. Fundamentalne wskaźniki nie uzasadniają utrzymywania się osłabienia złotego. W komunikacie zaznacza się, że umacniające się obecnie trendy wzrostowe w gospodarce nie wywierają nadmiernej presji inflacyjnej. Zaznaczono także, że mimo ostatnich zawirowań na rynku walutowym Rada nie rozpatrywała możliwości podwyższenia stóp. Mimo kojących wypowiedzi przedstawicieli RPP złoty nadal tracił. Sytuację pogorszyła również czwartkowa wypowiedź analityka kredytowego S&P Beatriz Merino, która stwierdziła że zmniejszenie deficytu budżetowego w Polsce będzie postępowało wolniej niż zakłada rząd, co może opóźnić wejście Polski do strefy euro po 2010 r. Zdaniem przedstawicielki S&P, niskie poparcie wśród społeczeństwa oraz zróżnicowanie poglądów wewnątrz SLD mogą osłabić pozycję rządu w realizacji redukcji wydatków budżetowych. Wśród czynników wpływających na osłabienia złotego należy także wymienić trwającą od ponad tygodnia przecenę na rynku skarbowych instrumentów dłużnych.

Rekomendacje: Dopóki rynek nie pozna szczegółów dotyczących zakresu i skali realizacji planu redukcji wydatków Jerzego Hausnera złoty jest w dalszym ciągu narażony na spadki. Wśród czynników, które powinny mieć istotny wpływ na wartość naszej waluty należy wymienić rynek obligacji, a także wydarzenia na rynku międzynarodowym. Obecna nerwowość sprawia, że każda nowa wypowiedź czy publikacja mogą w sposób znaczący wpłynąć na wartość złotego. Ważne będzie także czy EUR/PLN zdoła obronić opór 4,70.

To był dobry tydzień dla dolara

Ostatni tydzień na rynku eurodolara był udany dla amerykańskiej waluty. Kurs EUR/USD, który jeszcze w poniedziałek wynosił 1,1780 spadł w piątek do 1,1610. Znalazł się tym samym na najniższym poziomie od 20 października. Początkowo wpływ na spadek wartości euro, oprócz nieudanej, piątkowej (24 października), kolejnej już próby wyciągnięcia kursu EUR/USD powyżej technicznych oporów na 1,1850/60 miał fakt aresztowania w sobotę przez funkcjonariuszy rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa szefa przedsiębiorstwa naftowego Jukos i najbogatszego człowieka w Rosji Michaiła Chodorkowskiego. Później wzmocnienie dolara było głównie wynikiem oczekiwania inwestorów, a następnie ich reakcji na wtorkowe posiedzenie FED oraz na publikowane w czwartek dane o PKB USA za trzeci kwartał. Ekonomiści prognozowali, że Federalny Komitet Otwartego Rynku zdecyduje o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Przewidywali jednak, że w komunikacie towarzyszącym decyzji dobrze oceni stan gospodarki USA. We wtorek wieczorem czasu polskiego Federalny Komitet Otwartego Rynku zgodnie z oczekiwaniami zdecydował się utrzymać stopy procentowe w USA na dotychczasowym, najniższym od 45 lat poziomie. Poinformowano też, że z racji zagrożenia dalszym spadkiem inflacji stopy mogą pozostać na tym poziomie jeszcze przez dłuższy okres. FED podkreślił również fakt obserwowanej stabilizacji na rynku pracy.

Na rynku oczekiwano, że w okresie czerwiec – sierpień wzrost PKB Stanów Zjednoczonych wyniesie 6 proc. wobec 3,3 proc. w I kwartale. W czwartek Departament Handlu USA podał, że zgodnie ze wstępnymi danymi wzrost PKB w trzecim kwartale wyniósł, aż 7,2 proc., a jego tempo było najwyższe od 19 lat.

Rekomendacje: Wydaje się, że w najbliższych dniach na rynku eurodolara nadal górą powinna być waluta amerykańska. Zanosi się na to, że kurs EUR/USD spróbuje przetestować techniczne wsparcia na 1,1550 i 1,1530. Może być to jednak bardzo trudne. W średnim i długim terminie rynek nadal oczekuje aprecjacji euro. Ewentualne pokonanie wsparć otwiera jednak amerykańskiej walucie drogę do wzrostów w okolice 1,1450/1,1435.

Wsparcia: 1,1550/1,1530

Opory: 1,1755/1,1860

Za dolara płacono już mniej niż 108 jenów

W pierwszej części tygodnia notowania amerykańskiej waluty do jena spadły. Kurs USD/JPY zniżkował z 109,30 w poniedziałek do 107,86 w środę i znalazł się na najniższym poziomie od 14 listopada 2000 r. Wsparciem dla jena był przede wszystkim fakt wyraźnej poprawy nastrojów na tokijskim rynku giełdowym. Indeks Nikkei225 po silnym spadku wartości w minionym tygodniu, od poniedziałku do środy zyskiwał na wartości. Jen rósł w siłę również w reakcji na opublikowane w środę, dobre dane makro z Japonii. Produkcja przemysłowa we wrześniu wzrosła w dwukrotnie większym niż oczekiwano stopniu, tj. o 3 proc. (m/m). Jej zwyżka była największa od maja 2002 r. Po przedstawieniu danych o produkcji wśród inwestorów wzrosły oczekiwania co do tego, że sekretarz skarbu USA John Snow, w trakcie czwartkowego wystąpienia w Senacie Stanów Zjednoczonych, skrytykuje działania podejmowane przez proeksportowe władze Japonii, które mają na celu osłabienie krajowej waluty. Do dalszych spadków ceny „zielonego” jednak nie doszło. Na rynku mówiło się o tym, że zarówno we wtorek, jak i w środę dochodziło do ukrytych i niepotwierdzonych interwencji ze strony japońskich władz.

W drugiej części tygodnia cena dolara do jena wzrosła i piątek sięgnęła poziomu 109,15. Amerykańska waluta zyskała na wartości znajdując wsparcie w czwartkowych: danych o PKB USA oraz w wystąpieniu sekretarza skarbu USA. John Snow wstrzymał się z krytyką interwencyjnych działań podejmowanych przez japońskie władze. W przedstawionym tego dnia raporcie Departament Skarbu USA stwierdził, że Chiny i inni główni partnerzy handlowi Stanów Zjednoczonych nie manipulują kursami swoich walut. Podkreślono jednak, że polityka walutowa tych krajów nie jest odpowiednia. W piątek Ministerstwo Finansów Japonii podało, że w okresie od 27 września do 29 października sprzedało na rynku interwencyjnie 2,723 bln jenów (w przeliczeniu ok. 25 mld dolarów), czyli znacznie powyżej oczekiwanego przez analityków biliona jenów. Dane te przeszły jednak na rynku bez większego echa.

Rekomendacje: Pomimo ostatnich wydarzeń notowania amerykańskiej waluty do jena mogą nadal spadać. Spadek kursu USD/JPY nawet do 106,75/80 jest coraz mniej prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Z góry silnym technicznym oporem pozostaje 110,60.

Wsparcia: 107,80/106,75

Opory:109,50/110,00

Co jeszcze może RPP

Rada Polityki Pieniężnej na październikowym posiedzeniu nie obniżyła poziomu stóp procentowych, nie zmieniła też nastawienia w polityce monetarnej. Potwierdziła się tym samym teza, że polityka monetarna nie wywiera już wpływu na ożywienie gospodarki, a dalsze obniżki stóp procentowych niewiele już zmienią. Tym, co może jeszcze stymulować ożywienie gospodarcze są działania fiskalne, polegające na obniżaniu podatków. Sprawi to, że do gospodarki napłyną pieniądze. Zapowiedź odciążenia banków z konieczności tworzenia rezerw na kredyty może przełożyć się na wzrost udzielanych pożyczek. Jednocześnie takie odciążenie banków może nie wpłynąć na ożywienie gospodarki, jeśli Skarb Państwa nadal będzie zgłaszać potrzeby pożyczkowe. Wiele niestety wskazuje na to, że potrzeby pożyczkowe budżetu państwa do końca tego roku jak i w przyszłym roku wzrosną.

Sytuacja gospodarcza kraju, a szczególnie zły jest stan finansów państwa. Wicepremier Jerzy Hausner przedstawił projekt naprawy finansów państwa. Plan jest krokiem w dobrym kierunku, niemniej jednak jest za płytki i został zaproponowany zbyt późno. Na wprowadzenie proponowanych przed dwoma laty reform nie odważyło się SLD, pomimo, że można było wtedy liczyć na przyzwolenie społeczne.

Działania RPP i ich wpływ na obecny stan polskiej gospodarki zostały ograniczone do minimum. Rada obniżyła znacznie poziom stóp procentowych, spadła inflacja, osiągając najniższe w historii poziomy (we wrześniu 0,9 proc.). Wiele już RPP nie zdziała, tym bardziej, że rozwiązywanie kluczowych obecnie problemów polskiej gospodarki, jakimi są bezrobocie i wzrost gospodarczy, nie należy już do jej konstytucyjnych obowiązków. Rada może co najwyżej domagać się od rządu naprawy finansów państwa, jako warunku do dalszych obniżek stóp procentowych. Problemem jest jednak zasadność dalszych obniżek, skoro i tak nie wpływają one na rozwój gospodarczy. Przeciwnicy Rady porównują sytuację w Polsce do sytuacji w Stanach Zjednoczonych. FED podjął wprawdzie decyzję o obniżce poziomu stóp procentowych do najniższego poziomu od 45 lat, jednak ostatniej obniżki dokonano w czerwcu br. Postulaty by RPP dalej obniżała stopy procentowe są raczej polityczną demagogią, a nie racją ekonomiczną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Richard Mbewe, Marek Nienałtowski, Anna Penconek

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / WGI: w minionym tygodniu 'złoty tracił w oczach'