Wieczerzak znowu w areszcie

Dawid Tokarz
opublikowano: 2008-01-18 00:00

CBŚ zatrzymało Grzegorza Wieczerzaka. Chodzi o nielegalne działania przy odzyskiwaniu wpływu na spółki znane z afery PZU Życie.

Były szef PZU Życie podejrzany o podrzucenie narkotyków

CBŚ zatrzymało Grzegorza Wieczerzaka. Chodzi o nielegalne działania przy odzyskiwaniu wpływu na spółki znane z afery PZU Życie.

Bomba wybuchła wczoraj przed południem. Grzegorz Wieczerzak, szef PZU Życie w latach 1998-2001, został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBŚ na Dolnym Śląsku w związku ze śledztwem prowadzonym przez prokuraturę w Białymstoku. Śledczy najprawdopodobniej dopiero dziś rano przedstawią mu zarzut „kierowania podstępnych zabiegów przeciwko innej osobie, by zostało wszczęte przeciwko niej postępowanie oraz zlecenie w tym celu zakupu i podrzucenia jej narko- tyków”.

Według nieoficjalnych informacji, chodzi o wydarzenia z 2004 r., kiedy to do auta Piotra Adamczyka, prezesa Siódmego NFI, ktoś podrzucił narkotyki. Postawienie zarzutów Wieczerzakowi dopiero teraz może oznaczać, że ktoś ze wspólników kontrowersyjnego lekarza- -menedżera zdecydował się na współpracę z organami ścigania. Prowokację z 2004 r. szeroko opisywały media, w tym „PB”, a mimo to prokuratura do wczoraj nie zdecydowała się na postawienie zarzutów byłemu szefowi PZU Życie.

Przejęte NFI

Siódmy NFI był jednym z trzech (obok Zachodniego i Foksal), zarządzanych jeszcze w 2001 r. przez Private Equity Poland (PEP) — spółkę, w której zbiega się wiele wątków afery PZU Życie. Właścicielem PEP jest tajemnicza holenderska firma Grohae Investments, która przejęła ją od BRE i funduszu Everest Capital. Dlaczego tajemnicza? Od początku śledztwa poszlaki wskazywały, że decydujący wpływ ma na nią Grzegorz Wieczerzak. Prokuraturze nie udało się jednak tego dowieść.

Wieczerzak twierdzi, że po jego aresztowaniu z trzech NFI i PEP zniknęło co najmniej 50 mln zł. Zagarnąć je mieli były prezes Raiffeisen Investment Polska Janusz Lazarowicz i adwokat Andrzej Wyglądała (ci zaprzeczali). Zaraz po wyjściu z aresztu były szef PZU Życie miał podjąć próby odzyskania utraconych, jego zdaniem, pieniędzy i wpływów.

— On jest przekonany, że legalnie przejął trzy NFI. Udzielił pełnomocnictw kilku osobom, które obróciły się przeciw niemu. Czuje się okradziony i chce te fundusze odzyskać — mówił kilka lat temu w „PB” Jan Łuczak, doradzający przy transakcji BRE/fundusz Everest Capital — Grohae.

Z tym właśnie wiąże się prowokacja wymierzona w Piotra Adamczyka, ale też zabójstwo Piotra Głowali. Ten kontrowersyjny biznesmen na początku 2004 r., powołując się na Wieczerzaka, domagał się od Lazarowicza i Wyglądały pieniędzy. Miały być rekompensatą za to, że podczas odsiadki Wieczerzaka trzy NFI wypowiedziały PEP umowę o zarządzanie. Pieniędzy Głowala nie dostał, za to w maju 2004 r. stracił życie. Za podżeganie do tego zabójstwa prokuratura ściga Lazarowicza listem gończym.

Nie tylko stadniny

Te wydarzenia nie zmieniły podejścia Wieczerzaka do sprawy. Jak ujawniliśmy w „PB” w sierpniu 2007 r., były szef PZU Życie, nie zważając na prowadzone przeciw niemu śledztwa, oficjalnie zaczął przejmować władzę w firmach zamieszanych w aferę PZU Życie. Także w PEP. Korzystał przy tym z pomocy zaufanych ludzi. Pełnomocnikiem Grohae był np. Jacek Kowalewski, dyrektor pracujący w gabinecie Wieczerzaka, gdy ten był szefem PZU Życie. Do listopada 2006 r. prezesem PEP był z kolei Juliusz Bolek, kiedyś rzecznik prasowy znanego lekarza menedżera. A w listopadzie 2006 r. szefem PEP został Wieczerzak.

A to była tylko część jego biznesowej aktywności. Od wyjścia z aresztu do swego stanu posiadania (dwie stadniny koni) nie tylko dołożył udziały w jeszcze jednej firmie, lecz także założył trzy inne spółki. Został prezesem w dwóch kolejnych, w trzech innych — prokurentem. W jeszcze dwóch władzę przejęli je- go bliscy współpracownicy. Wszystko przerwało wczorajsze niespodziewane zatrzymanie.

Dawid

Tokarz

Absolwent Akademii Medycznej i zdolny makler osiąga szczyt kariery biznesowej, zostając szefem PZU Życie. Stanowisko to Wieczerzak za-

wdzięcza bliskim relacjom z po-

litykami ówcześnie rządzącej AWS. Do kwietnia 2001 r., kiedy został odwołany, był jedną z najbardziej wpływowych osób nie tylko w polskim biznesie, lecz także w polityce.

Wieczerzak zostaje w sposób spektakularny zatrzymany przez CBŚ. Prokuratura zarzuca mu popełnienie wielu przestępstw na szkodę PZU Życie i wyrządzenie tej spółce strat na ponad 170 mln zł. Jego sprawa nazywana jest „największą aferą III RP”. Słynny „lekarz bez granic” trafia do aresztu, a w maju 2003 r. rusza jego proces.

Były szef PZU Życie po prawie trzech latach wychodzi z aresztu. Powód? Podczas procesu okazało się, że prokuratura popełniła kardynalne błędy, a ekspertyza biegłej, będąca podstawą oskarżenia, została sporządzona wbrew zasadom księgowości. Sąd zwraca sprawę prokuraturze, która do dziś nie poprawiła aktu oskarżenia.

„PB” z 27 sierpnia 2007 r.

Ujawniamy w „PB”, że Grzegorz Wieczerzak, nie zważając na prowadzone przeciw niemu śledztwa, oficjalnie przejmuje władzę w firmach zamieszanych w aferę PZU Życie, które do tej pory miał kontrolować po cichu.