Wielcy rozczarowani venture capital

Monika Nachyła
14-06-2004, 00:00

Brak zrozumienia podstawowych zasad funkcjonowania funduszy VC może powodować różnice w podejściu do zarządzania biznesem.

Pozyskiwanie kapitału od inwestorów finansowych przez spółki prywatne często postrzegane jest na rynku polskim jako wyjątkowo trudny i czasochłonny proces. Dlatego też uwieńczenie tego procesu sukcesem i zapewnienie spółce nowych środków finansowych jest traktowane jako koniec wszystkich kłopotów.

Jednakże częsty brak zrozumienia podstawowych zasad funkcjonowania inwestorów z branży venture capital sprawia, że koniec staje się dopiero początkiem.

W odróżnieniu od właścicieli prywatnych czy korporacji, u podstaw decyzji inwestycyjnych w sektorze finansowym leży przede wszystkim perspektywa sprzedaży spółki i realizacji założonych zwrotów. Dlatego też wszelkie działania inwestora finansowego nastawione są na maksymalizowanie wartości spółki, pod kątem jej przyszłej wyceny dokonywanej przez potencjalnego nabywcę. I to właśnie profil i założone preferencje takiego nabywcy stają się wyznacznikami aktualnej wartości w oczach inwestora finansowego.

Bez sprzeczności

Zrozumienie i zaakceptowanie założeń inwestycyjnych, takich jak na przykład maksymalizacja zysku operacyjnego, rozmiar organizacji handlowej i logistycznej, udział w rynku czy niszowy portfel produktów, pozwoli przedsiębiorcy i inwestorowi na prowadzenie wspólnej polityki biznesowej i uniknięcie sprzecznych koncepcji strategicznych.

Klasycznym przykładem takiego niezrozumienia motywacji jest sytuacja, w której przyzwyczajony do ciągłych oszczędności kosztowych przedsiębiorca, reaguje niechętnie na presję ze strony inwestora finansowego do inwestycji w sieć reprezentantów handlowych czy budowę wizerunku rynkowego spółki, w celu — dajmy na to —przyciągnięcia gigantów dystrybucji.

Nie zawsze zgodni

Rozbieżne wyobrażenia o zasadach współpracy charakteryzują także często inwestora finansowego i zarząd spółki. Zespoły menedżerskie w wielu przypadkach rekrutowane ze środowiska wielkich korporacji, oczekują ścisłego nadzoru i pomocy na gruncie operacyjnym.

Doświadczenia wyniesione z organizacji z rozbudowaną hierarchią decyzyjną nie znajdują zastosowania w spółkach portfelowych venture capital, gdzie inwestor finansowy nastawiony jest przede wszystkim na nadzór strategiczny i kontrolę realizacji założeń inwestycyjnych. Oczekiwanie współautorstwa decyzji operacyjnych inwestor venture capital odbierze raczej jako niesamodzielność i kłopotliwe uzależnienie, a nie lojalność czy dyscyplinę proceduralną.

Zrozum i rozmawiaj

Ujmując powyższe rozważania we wnioski, należy chyba prozaicznie stwierdzić, że podstawą dobrej współpracy, także w branży venture capital, jest jasna i otwarta komunikacja celów i założeń, poznanie motywacji i stylu działania potencjalnego partnera i staranność w jego wyborze.

Dzięki temu potencjalni rozczarowani mają jeszcze szanse na uśmiech.

Autor jest wiceprezesem ds. zarządzania portfelem Innova Capital

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Nachyła

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Wielcy rozczarowani venture capital