Wielka kompromitacja wirtualnych komórek

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-04-15 07:07

Wirtualni operatorzy mają za dwa lata wypracować nawet 2,5 mld zł przychodów. Na razie drepczą w miejscu.

Konferencje prasowe, szumne deklaracje, wielkie oczekiwania. Efekty? Bardzo mizerne. W rejestrze wirtualnych operatorów komórkowych (MVNO) jest 191 firm, ale tylko sześć rozpoczęło działalność. Do końca ubiegłego roku MVNO zdobyły jedynie 51 tys. klientów. Dla porównania: P4, operator sieci Play — 1 mln.

Zderzenie z deklaracjami wirtualnych operatorów wypada druzgocąco. myAvon w maju 2007 r. liczył na pozyskanie do końca roku 220-500 tys. klientów. mBank mobile podawał pod koniec 2006 r., że w ciągu roku chce zdobyć 150 tys. klientów.

— Nowi operatorzy działają krótko. Dajmy im szansę — mówi Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

Ten rok może być przełomowy. Start zapowiada kilkanaście firm — począwszy od Internet Group i duńskiego Telogic, które mają być MVNE, hurtowymi dostawcami usług dla wirtualnych operatorów, przez Telefonię Dialog, Gadu-Gadu, Aster, Długie Rozmowy, po Prałat Mobile, telefonię księdza Jankowskiego.

— Firmy wywodzące się z rynku telekomunikacyjnego mogą stworzyć nową jakość na rynku. Będą miały możliwość kształtowania bardziej różnorodnej oferty — mówi Michał Duszak z Instytutu Łączności.


Więcej znaczy taniej?
UKE szacuje, że operatorzy wirtualni będą mieli za dwa lata 5-10 proc. rynku, liczone według jego wartości. Na koniec 2007 r. jego wartość (zsumowane przychody czterech największych graczy) wyniosła 23,5 mld zł. W tym roku ma się zwiększyć — według firmy PMR — do około 25,4 mld zł. Oznacza to, że na wirtualnych operatorów miałoby przypaść w 2010 r. nawet 2,5 mld zł. Muszą więc wykonać jakościowy skok.

Wkrótce mają się pojawić kolejni operatorzy infrastrukturalni — do startu szykują się należący do Romana Karkosika Centernet i powiązany z włoską Eutelią Mobyland. W tym roku może pojawić się siódmy operator telefonii komórkowej. Do rozdysponowania są częstotliwości 900 MHz, a UKE chce w przetargu preferować nowych graczy. Co z tego będzie miał przeciętny klient? Nie powinien liczyć na drastyczne obniżki cen tylko dlatego, że na rynku pojawią się nowi gracze.

— Klient będzie miał więcej usług, na przykład w pakietach. Lepsze warunki cenowe będzie mógł zaproponować dopiero Cyfrowy Polsat jako operator posiadający część infrastruktury. Ale i tak prawdziwe obniżki cen będą mogli zaoferować nowi gracze sieciowi, a przede wszystkim Play — mówi Paweł Olszynka z firmy badawczej PMR.


Papierek lakmusowy
Oferta komórkowa Cyfrowego Polsatu może pojawić się na rynku już w tym kwartale.

— Jesteśmy gotowi pod względem technologicznym do startu z usługami operatora wirtualnej sieci komórkowej. Trwają testy konsumenckie. Jak tylko zapadnie decyzja regulatora i przeprowadzimy połączenia sieci oraz niezbędne testy, wystartujemy — mówi Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu.

Halo Polsat może być papierkiem lakmusowym dla rynku MVNO. Firma ma wiele atutów — począwszy od bazy ponad 2 mln klientów platformy satelitarnej, przez model funkcjonowania dający mu sporą niezależność od komórkowych gigantów, po związki z Polską Telefonią Cyfrową. Ponadto spółka ma wkrótce otrzymać decyzję regulatora z korzystnymi stawkami połączeń hurtowych. Decyzję, którą oprotestowali konkurencyjni MVNO, mogą wykorzystać kolejni operatorzy infrastrukturalni, szykujący się do wejścia na rynek.

Możesz zainteresować się również: