Wielki tydzień Ganta

Emil Górecki
opublikowano: 2013-03-25 00:00

Kwestia spłaty zapadających w piątek obligacji zadecyduje o wiarygodności spółki.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. A bez wątpienia w biedzie jest Gant, deweloper kontrolowany przez rodzinę Antkowiaków. Ubiegły rok zakończył ze stratą netto przekraczającą 450 mln zł. Podpisania badania odmówił audytor. Z akcjonariatu wycofał się węgierski fundusz Futureal. To sprawiło, że piątkowy kurs akcji Ganta spadł o 20 proc. Czy to alarm najwyższego stopnia? Maciej Wewiórski z DM IDMSA twierdzi, że nie.

— Spółka dokonała bardzo agresywnych odpisów, straty są głównie księgowe. Ale pokazała 160 mln zł dodatnich przepływów finansowych w ubiegłym roku i pokaże około 100 mln zł w przyszłym. Teraz ważniejsza jest płynność — ocenia analityk. W piątek zapada termin wykupu niezabezpieczonych obligacji o wartości 26 mln zł. To sprawdzian wiarygodności spółki.

— Właśnie spłaciliśmy ponad 4 mln zł, co do reszty jestem dobrej myśli. Pieniędzy teraz na koncie nie mamy, ale dziś trudno znaleźć podmiot, który wykupuje obligacje bez ich częściowego rolowania — mówi Grzegorz Antkowiak, prokurent Ganta. Jeśli ten plan się nie ziści, Gant ma przygotowane warianty awaryjne: przyspieszenie sprzedaży centrum handlowego Marino i szybka emisja ratunkowa obligacji. Wniosku o upadłość nie bierze pod uwagę.

— Uważam, że Gant jest w stanie obsługiwać zadłużenie. Nawet po przeszacowaniach, wartość naszego majątku to około 10 zł na akcję. Rynek wycenia je dziesięć razy niżej — mówi Grzegorz Antkowiak. Kolejnym krokiem ma być dostosowanie zapadalności pozostałych obligacji do terminów przekazywania mieszkań. W drugim kwartale zapadają obligacje warte 50 mln zł (w tym 10 mln zł niezabezpieczonych), w czwartym — 45 mln zł, a na początku 2014 r. — ponad 70 mln zł. Zarząd chce je skonsolidować w jedną, trzyletnią paczkę i spłacać wcześniej z generowanych nadwyżek.

— Widzimy przychylność instytucji finansowych — mówi Grzegorz Antkowiak. Wycofanie z akcjonariatu funduszu Futureal nie przekreśla współpracy z Węgrami przy projektach deweloperskich.

— Wszystko wskazuje, że problemy Ganta są przejściowe. Nie ma to jednak żadnego wpływu na już realizowaną wspólną inwestycję ani nie zmienia naszych planów dotyczących trzech kolejnych — mówi Anna Malarczyk, dyrektor zarządzająca Futureala w Polsce.

Sprawozdanie finansowe dewelopera nie zostało podpisaneprzez audytora. Deloitte uważa, że zarząd Ganta powinien przedstawić akcjonariuszom scenariusz przyszłości bez uwzględniania możliwości brania kredytów oraz emitowania obligacji. Ma też zastrzeżenia do odpisania 140 mln zł pożyczek, weksli i obligacji, które trafiły do Kantoru — dawnej spółki z grupy Gant.

— Zrealizowaliśmy wszystkie zalecenia, jakie dał nam Deloitte. Jednak w ostatniej chwili audytor zażądał od nas oryginałów podpisów członków zarządu, którzy ustąpili, co było w praktyce nieosiągalne. Dla nas to skandal, audytor szukał tylko pretekstu, by nie podpisywać tego dokumentu — uważa Grzegorz Antkowiak.

Pożyczki dla spółki Kantor miały być udzielone na promowanie inwestycji Ganta. Kantor dziś należy do Ipopemy. — Dopóki są spłacane nawet w małych kwotach, nie postawimy ich w stan wymagalności — zapowiada prokurent Ganta.