W środę na światowych giełdach mocno taniały
surowce, a z nimi giełdowe spółki wydobywcze i naftowe. Na GPW mocno oberwało
się miedziowemu KGHM. Akcje lubińskiego kombinatu przeceniono o 6,9 proc. W tym
samym czasie cena miedzi w Londynie spadała do nawet 3,3 tys. USD za tonę. To
najniższy jej poziom od blisko 3,5 lat! W oczach tanieje też ropa. W
elektronicznym handlu na Nymex cena baryłki czarnego złota była bliska pokonania
46 USD. To poziom z maja 2005 roku. Być może to właśnie osłabiło w środę
notowania Orlenu. Przed szponami sprzedających znów nie obronił się Lotos.
Okazuje się, że kolejni analitycy mają problem z wyceną akcji zadłużonej
rafinerii. Bardziej waleczne od blue chipów były maluchy i
średniaki.
Na szerokim rynku mocno taniały akcje Atlantisu.
Przypomnijmy jednak, że na ostatnich sesjach papiery spółki mocno drożały.
Inwestorzy prawdopodobnie realizują zyski, po tym jak wcześniej fetowali umowę
spółki dotyczącą budowy fabryki farm wiatrowych. Rosły za to kursy spółek, które
mogą być właścicielami feralnych, toksycznych opcji walutowych. Chodzi o m.in.
Ropczyce i Rafako.
Perełkami okazały się fundusze kojarzone ze
znanym inwestorem giełdowym Romanem Karkosikiem. NFI Midas i Krezus po wtorkowym
wzroście o ponad 14 proc. w środę dołożyły kolejne okrągłe procenty. Inwestorzy
spekulują, że należący do Midasa Centernet pozyska wkrótce poważnego inwestora,
który sfinansuje kosztowny rozwój operatora komórkowego. Najmocniej na rynku
drożały jednak akcje Centrozapu (ponad 20 proc.). Kurs wystrzelił, bo spółka już
wkrótce pozyska z emisji obligacji i akcji gotówkę potrzebną na budowę zakładu
przetwórstwa drewna.
WIG20 zatrzymał się na krawędzi
Już po pierwszych minutach handlu było jasne, że środowa sesja nie będzie emocjonująca. Wskazywały na to niskie obroty. Po dwóch godzinach handlu nie przekraczały 200 mln zł. Tuż przed południem mocno ospałe byki próbowały się poderwać do zrywu, ale skutecznie hamowały je niedźwiedzie z giełd zachodnich. WIG20 był nad kreską tylko przez chwilę. Im bliżej końca sesji, tym było gorzej. Ostatecznie indeks blue chipów zatrzymał się na poziomie 1700 pkt. co oznacza spadek o 2,1 proc. Obroty na sesji tylko nieznacznie przekroczyły 900 mln zł.