Władza zostawiła kij na wolne słowo

Jacek Zalewski
11-12-2009, 07:40

 Zupełnym przypadkiem wczoraj zbiegło się wręczanie rozmaitych wyróżnień wartych odnotowania. W kategoriach globalnych numerem jeden był pokojowy Nobel, odebrany w Oslo przez prezydenta Baracka Obamę. Zlekceważenie przez laureata tradycji ceremonii potwierdza, że werdykt norweskiego parlamentu był chory i zdołował prestiż tej nagrody.

Na szczęście poziom trzyma środowiskowy, coroczny konkurs miesięcznika "Press", który odnotowujemy wektorem na stronie 3. Główny laur okazał się produktem pomiarów oglądalności, co kiepsko świadczy o zbiorowym pomyślunku środowiska dziennikarskiego. Zdecydowanie bardziej wartościowe są laury, ale przyznawane przez jury, w poszczególnych kategoriach. "Puls Biznesu" nominowany był w kategorii "news" za temat Dawida Tokarza o roboczym tytule "Kammelgate". Jurorzy wyżej ocenili ujawnienie dystrybucji przeterminowanego mięsa ze szwedzkiego demobilu.

Polskie media w tym roku znowu zaszły władzy za skórę, naruszając aferą hazardową świetlany wizerunek ekipy rządowej. Dlatego nawet trudno się dziwić, że w znowelizowanym właśnie kodeksie karnym koalicja — mimo wielu obietnic — zostawiła haniebny art. 212 § 2, umożliwiający karanie za wolność słowa. W cywilizowanych krajach medialne obrazy podlegają procedurze cywilnej, czasem skutkującej wielomilionowymi odszkodowaniami. U nas władzuchna łaskawie jedynie złagodziła górne zagrożenie więzieniem z dwóch lat do roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Władza zostawiła kij na wolne słowo