Woda do tornistra pasuje do portfela

Rodzice są gotowi zapłacić więcej, żeby nauczyć dzieci pić wodę zamiast napojów z cukrem. Producenci dostrzegli okazję.

Co roku ma rosnąć o 7 proc. (wolumenowo) w skali świata, jest droższa niż typowy produkt z tej kategorii, a sprzedaż nakręcają obawy o nadwagę u dzieci — tak kategorię wody butelkowanej dla dzieci opisuje firma badawcza Zenith International. Potencjał rynku odkrywają kolejni gracze w Polsce. Co ciekawe, najbardziej aktywni są przybysze spoza branży.

Kolory dają marżę

Woda butelkowana dla dzieci to po prostu woda — tyle że w mniejszej butelce z kolorową etykietą. W segmencie właśnie zadebiutowała Cisowianka, czołowy gracz na wodnym rynku.

— Brakowało nam takiego opakowania w ofercie. Mamy puszki, opakowania szklane i plastikowe o różnych rozmiarach, więc uzupełniliśmy portfel. Być może dzięki niższej wadze, wygodnemu zamknięciu i etykiecie dzieci chętniej wezmą ją do tornistrów — mówi Paweł Witaszek, wiceprezes Nałęczowa Zdroju. Fabrizio Gavelli, prezes Żywca Zdroju, podaje, że dzieci w Polsce piją bardziej niezdrowo niż dorośli — 82 proc. najmłodszychspożywa wysokosłodzone napoje (w przypadku dorosłych to 74 proc.).

— Innowacje produktowe, polegające na połączeniu wody z atrakcyjnym dla młodego odbiorcy opakowaniem, pomagają rodzicom zachęcać dzieci do picia wody i przyciągają do półki zakupowej. Świetnie sprawdzają się też w strefie zakupów impulsowych — dodaje Fabrizio Gavelli. Na wodę dla dzieci skusił się też Maspex Wadowice, znany z rynku soków, nektarów i napojów.

— Rynek wody jest atrakcyjny i perspektywiczny, a wejście w tę kategorię wody z marką Kubuś, mającą szeroką ofertę soków i napojów dla dzieci, było naturalnym ruchem. Woda świetnie uzupełniła ofertę Kubusia, w której obecnie dziecko znajdzie wszystko — tłumaczy Dorota Liszka, rzecznik Maspeksu.

— Perspektywy rzeczywiście są ciekawe, również w zakresie marży, bo małe opakowania z nieco innym korkiem sprzedawane są nawet w cenie 4-5-krotnie większej zwykłej butelki — dodaje Leszek Rodak, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polskiej Wodzie, która sprzedaje Primaverę. Przyznaje, że Polska Woda testowała takie produkty, ale na razie nie zdecydowała się na debiut w kategorii.

— To wymaga bardzo aktywnego marketingu. Trzeba ciągle zmieniać etykiety, żeby nie znudzić odbiorcy. Uznaliśmy, że najpierw musimy mocniej urosnąć w kategorii typowej wody. W perspektywie dwóch lat chcemy jednak mieć produkt stricte dla dzieci — twierdzi Leszek Rodak.

Smak wszystko zmienia

W dziecięcej kategorii wykształcił się segment tzw. wód smakowych, szturmowany przez producentów spoza wodnej branży. — Napoje niegazowane z dodatkiem soku, popularnie nazywane wodą smakową, to duży i rosnący rynek, więc postanowiliśmy na nim zadebiutować, żeby wzmocnić markę Hortex w segmencie produktów dla dzieci — mówi Beata Łosiak, rzecznik Horteksu.

— Woda smakowa dla dzieci, choć jest segmentem niedużym, ma duży potencjał wzrostu, podobnie jak cała kategoria wód smakowych — dodaje Piotr Czarniak, rzecznik Hoop Polska. Wody smakowe stanowią około 20 proc. rynku — podaje KPMG w raporcie Rynek napojów bezalkoholowych w Polsce.

— Problem polega na tym, że to często napoje, które tylko udają zdrowe. W sklepach stoją jednak obok wody, co wprowadza w błąd część konsumentów. Taki produkt dla dzieci nie powinien być nazywany wodą — uważa wiceprezes Nałęczowa Zdroju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu