Wojciechowski zapowiada upraszczanie systemu podatkowego i reformy

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 29-06-2006, 10:26
Obserwuj w MójPB:

Utrzymanie stałej wielkości deficytu budżetowego, reformy strukturalne i dalsze upraszczanie systemu podatkowego zapowiada nowy minister finansów Paweł Wojciechowski w wywiadzie dla PAP.

Utrzymanie stałej wielkości deficytu budżetowego, reformy strukturalne i dalsze upraszczanie systemu podatkowego zapowiada nowy minister finansów Paweł Wojciechowski w wywiadzie dla PAP.

PAP: Zapowiada Pan utrzymanie kotwicy budżetowej. Czy, aby spełnić kryteria z Maastricht, redukcja deficytu nie powinna być głębsza? Chodzi o ograniczenie deficytu poniżej 3 proc. PKB.

Paweł Wojciechowski: Podtrzymanie kotwicy budżetowej to fundament, jeśli chodzi o kontynuację wzrostu gospodarczego. Jeśli utrzymamy deficyt w wysokości 30 mld zł, to przy odpowiednim wzroście PKB, udział deficytu w stosunku do PKB będzie malał. W tym sensie spełniamy kryteria z Maastricht. Podejmujemy także reformy strukturalne, jak ustawa o finansach publicznych i zmiany podatkowe. Te reformy na początku mogą być kosztowne, ale w efekcie doprowadzą do redukcji wydatków.

PAP: Gdzie można szukać głębszej redukcji? Co z wydatkami socjalnymi?

PW: Redukcji wydatków można szukać wszędzie. W kwestii wydatków socjalnych najważniejsze jest uszczelnienie systemu. Pomoc społeczna powinna być lepiej adresowana, żeby świadczenia się nie dublowały. To jest domena ministra pracy, który podjął już prace w tym zakresie. Działania te wymagają współpracy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

PAP: Skoro i tak ok. 1 mln osób pracuje w szarej strefie, pobiera zasiłki i nie płaci podatków, to może warto obniżyć podatki dochodowe, tak aby te osoby chciały się ujawnić?

PW: Podatki w Polsce są stosunkowo niskie w porównaniu do parapodatków. Mamy bardzo wysokie składki na ZUS, które wraz z podatkami dają nam wysokie obciążenie pozapłacowych kosztów pracy. To powoduje, że ludzie uciekają do pracy w szarej strefie. Kluczową sprawą jest obniżenie nie samych podatków, ale trwała redukcja klina podatkowego, tak aby wywołać wzrost zatrudnienia i aby zachęcić do wyjścia z szarej strefy.

PAP: Przedsiębiorcy zarzucają rządowi, że obniżka składki rentowej z 13 do 9 proc. jest niewystarczająca do zwiększenia liczby miejsc pracy, natomiast oznacza wysokie koszty dla budżetu.

PW: Jeden punkt procentowy obniżki składki rentowej kosztuje ok. 2,5 mld zł. Zachęty w tym obszarze należy obserwować na tle poziomu bezrobocia. Dwie trzecie bezrobotnych to osoby z wykształceniem podstawowym, czyli o najniższych kwalifikacjach i tym samym - o najniższych dochodach. Obecnie system podatkowy i system składkowy jest niespójny, bo system podatkowy i system ubezpieczeń społecznych były rozwijane niezależnie. Stąd np. mamy tak skomplikowane formularze podatkowe. Trzeba myśleć o uproszczeniu obu systemów, ale to jest bardzo trudne zadanie.

PAP: Zapowiedział Pan kontynuację zapoczątkowanej przez Zytę Gilowską reformy podatkowej, ale z modyfikacjami. Jakie zmiany Pan rozważa?

PW: Obecne ustawy przygotowane przez rząd powinny być traktowane jako pakiet ustaw. Modyfikacje są możliwe w tych obszarach, gdzie możliwe są dalsze uproszczenia.

W wielu krajach nastąpiły zmiany bardzo radykalne. Dokonali tego prawie wszyscy nasi sąsiedzi - z wyjątkiem Niemiec, które podatku liniowego nie wprowadziły. Te kraje, które wprowadziły zmiany, osiągnęły duży sukces gospodarczy.

PAP: Czy to znaczy, że skłania się Pan do podatku liniowego?

PW: Jestem przeciwny podatkowi liniowemu w czystej postaci, ponieważ o obciążeniach podatników decydują łącznie podatki i składki. We wszystkich krajach, gdzie wprowadzono podatek liniowy, wprowadzono również bardzo wysoką kwotę wolną i wiele innych ulg.

PAP: Kiedy więc należy spodziewać się uproszczeń systemu podatkowego?

PW: Nie proponuję w tej chwili żadnych modyfikacji, natomiast w ramach konsultacji rządowych i politycznych będziemy zastanawiać się, czy można ulepszyć te rozwiązania.

PAP: Skoro należy łącznie myśleć o całym systemie podatkowo- składkowym, to czy powróci kwestia opodatkowania rolników podatkiem dochodowym i urealnienie składek na KRUS?

PW: Dzisiaj KRUS podlega ministrowi rolnictwa. Dyskusja na temat włączenia innych grup do powszechnego systemu podatkowego docelowo powinna się odbyć ze względu na to, że każdy spójny i uproszczony system mniej kosztuje. Natomiast nie można zrobić wszystkiego od razu.

PAP: Kiedy można się spodziewać realnego terminu podania daty wejścia Polski do strefy euro?

PW: Dla polskiej gospodarki ważne jest to, by Polska wypełniała wszystkie kryteria konwergencji. Samo podjęcie decyzji o wejściu do strefy euro nie oznacza, że kryteria są spełnione. To zaś związane jest z wiarygodnością konsekwentnej polityki gospodarczej.

Stopy procentowe w Polsce są wyższe niż w strefie euro, inflacja jest niższa, wzrost gospodarczy i produktywność są wyższe. Polska powinna być w scenariuszu aprecjacji kursu złotego w stosunku do euro. Do tego należy dodać absorpcję środków europejskich, która sprzyja wzmacnianiu się złotego.

Kryteria konwergencji dziś Polska spełnia. Nawet kryterium deficytu budżetowego. Prawdą jest, że od trzeciego kwartału 2007 r. skończy się derogacja dla traktowania środków zgromadzonych w funduszach emerytalnych jako środków prywatnych. Oznacza to wzrost deficytu finansów publicznych liczonego jako procent PKB o niecały 1 proc. Jednak kwestia klasyfikacji środków w OFE w sensie realnym nic nie zmienia dla gospodarki. To są tylko zmiany klasyfikacji księgowo-statystycznej.

PAP: Jakie są plany ministerstwa dotyczące zarządzania długiem i zadłużania się za granicą?

PW: Obecnie nie jest to dobry moment do czynnego uczestnictwa na rynku długu walutowego ze względu na dużą jego zmienność m.in. kursów. Polska powinna być tam obecna, kiedy ten rynek będzie stabilny, co z uwagi na bardzo dobrą sytuację makroekonomiczną Polski gwarantuje dobrą cenę.

Polska na emisje na rynkach zagranicznych patrzy przez pryzmat rezultatów negocjacji z Klubem Paryskim (Polska chce spłacić wcześniej swoje zadłużenie u członków Klubu Paryskiego - PAP). Rozmowy są w toku. Do wcześniejszej spłaty jesteśmy ekonomicznie przygotowani.

Polski dług zagraniczny ma szanse być bardzo dobrze postrzegany, m.in. dlatego, że oczekiwana jest wysoka rentowność naszych obligacji, a jednocześnie jesteśmy już, w ocenach inwestorów, w podobnej grupie ryzyka co niektóre kraje strefy euro.

Ponadto przy dobrych wskaźnikach ekonomicznych mamy niższy rating niż inne porównywalne pod tym względem kraje. Naszą sytuację - pod względem przyszłych zobowiązań budżetu - poprawia też przeprowadzona reforma emerytalna. Jeżeli Polska będzie miała wyższy rating, co przy obecnej sytuacji makroekonomicznej jest realne, to istnieje możliwość realizowania na tym dodatkowych zysków.

PAP: Kiedy zatem spodziewa się Pan podwyższenia ratingu Polski?

PW: Szanujemy niezależność agencji ratingowych i nie wywieramy na nie wpływu. W naszej gestii jest dobrze zarządzać środkami publicznymi, zaś nie wypada nam się dopraszać o stanowiska agencji ratingowych. Tu więcej do powiedzenia mają agencje prasowe.

Anna Lach i Monika Matysiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane