Wojna w kolejowym cargo

ET
opublikowano: 21-06-2007, 00:00

Mocno zaiskrzyło między PKP Cargo a CTL Logistics. Poszło o wagony z gazem. Doszło do wybuchu. Na szczęście tylko w przenośni.

Mocno zaiskrzyło między PKP Cargo a CTL Logistics. Poszło o wagony z gazem. Doszło do wybuchu. Na szczęście tylko w przenośni.

Między państwowym monopolistą a prywatnymi przewoźnikami iskrzy nie od dziś, ale nigdy jeszcze nie doszło do otwartej konfrontacji. Do przedwczoraj. We wtorek PKP Cargo odmówiły przetoczenia wagonów z gazem, które CTL podciągnął z Białorusi do terminalu w Podsędkowie. Co ciekawe, zbudowały go do spółki CTL i PKP. Ale dogadać się nie potrafią.

„Mimo szeregu formalnych uzgodnień i podjęcia wspólnej decyzji udziałowców o budowie terminalu, wspólnik kolejowy odmówił podpisania umowy dzierżawy terenu, na którym od 1998 r. istnieje terminal” — napisał w komunikacie CTL.

Przez kilka lat, mimo różnych przepychanek, układ jakoś funkcjonował. Prywatny przewoźnik płacił PKP czynsz dzierżawny, a lokomotywy Cargo przetaczały jego wagony przez granicę. Do czasu.

— Zawiesiliśmy obsługę firmy z grupy CTL Logistics z uwagi na brak umowy określającej warunki współpracy — mówi Jacek Wnukowski, rzecznik PKP Cargo.

Podkreśla, że przewoźnik został doprowadzony do ostateczności.

— Już kilka lat CTL korzysta z terminalu bez umowy — mówi rzecznik Cargo.

CTL nie zamierza zostawić sprawy. Uważa, że zaprzestając współpracy, spółka PKP łamie wszelkie zasady prawne, a w konsekwencji naraża na straty przewoźnika i jego partnerów biznesowych. CTL przestrzega, że wstrzymanie wagonów może mieć też negatywny wpływ na zaopatrzenie w gaz południowo-wschodniej Polski. To po pierwsze. Po drugie — sprowadzenie zagrożenia w związku z blokowaniem na bocznicy wagonów z niebezpiecznymi materiałami. Dzisiaj CTL złoży doniesienie do prokuratury. Spółka poskarżyła się już na konkurenta w Urzędzie Transportu Kolejowego.

— Można się spierać i istnieją różne sposoby rozwiązywania konfliktów. Jednak pozostawienie wagonów z tak niebezpiecznym towarem jest działaniem co najmniej ryzykownym — mówi Krzysztof Niemiec, członek zarządu CTL Logistics.

Cargo zapewnia, że nie istnieje żadne niebezpieczeństwo wybuchu gazu, a wstrzymanie transportu nie wpłynie na bilans energetyczny Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu