Wszyscy jesteśmy ludźmi

opublikowano: 07-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Osoby niewidome tak jak wszyscy prowadzą firmy, kupują mieszkania, biorą kredyty, edukują dzieci, kupują samochody – mówi Sebastian Grzywacz z fundacji Ponad Słowami.

Materiał partnera

„PB”: Jaka część niewidomych pracuje w Polsce zawodowo?

Sebastian Grzywacz: Czynnych zawodowo jest około 40 proc. niewidomych. Pracują w zakładach pracy chronionej, np. wprowadzając dane, pozycjonując strony internetowe czy wyszukując przetargi.

40 proc. to w skali Europy dużo czy mało?

Myślę, że dużo. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych bardzo dobrze wspiera rynek pracy w Polsce.

Problem polega jednak na tym, że niewiele osób niewidomych rozwija się zgodnie ze swoim wykształceniem. Wpływa na to przede wszystkim brak socjalizacji, trudności w nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych, brak kreatywności. Te osoby wykształciły takie postawy, bo w domu, w szkole wszystko było za nie robione. Dlatego bardzo dużo osób niewidomych to niestety zawodowi renciści.

To stereotyp, ale spora część Polaków uważa, że niewidzący pracują głównie jako masażyści. Tymczasem najczęściej pracują przy komputerze.

To dzięki temu, że praca zdalna jest teraz łatwiej dostępna.

Ale faktycznie mamy w Polsce dobrze rozwinięte szkoły specjalne dla osób z niepełnosprawnościami wzroku i tam kształci się głównie masażystów. Ale nie jest przecież tak, że ktoś z dyplomem masażysty od razu znajdzie pracę. Nikt też nie będzie trzymał u siebie niewidomego masażysty tylko dlatego, że jest niewidomy.

Pan jest osobą ociemniałą i również jest pan z zawodu m.in. masażystą.

Gdy straciłem wzrok, pomyślałem, że jako niewidomy mogę śpiewać na weselach albo masować. Śpiewać nie potrafię, więc przeszedłem kurs masażu i postanowiłem postarać się o pierwszą pracę. Gdy umawiałem się już z potencjalnym pracodawcą i ten dowiedział się, że jestem niewidomy, zadeklarował, że odezwie się jeszcze do mnie, ale oczywiście nigdy tego nie zrobił.

To była dla mnie lekcja, że ludzie boją się tej niepełnosprawności. Niektórzy nie wiedzą, jak się zachować wobec niewidomych, tymczasem trzeba się zachować dokładnie tak samo jak wobec każdego innego. Nie stosować też taryfy ulgowej. Taka osoba będzie wtedy dalej przekraczała granice i będzie też miała poczucie bezpieczeństwa, bo będzie wiedziała, w jakich ramach funkcjonuje, na jakich zasadach i jakie konsekwencje ponosi za złamanie tych zasad.

Jak wygląda podejście do niewidomych na przykład w sklepach, bankach czy urzędach?

Jak ktoś się mnie pyta o bariery, zawsze powtarzam, że są to bariery społeczne, czyli nieumiejętna pomoc, szarpanie, które naprawdę jest formą przemocy. Jeżeli ktoś nas łapie za rękę bez naszej zgody i nas dotyka, narusza naszą strefę komfortu. Najpierw należy zapytać, czy pomóc i w jaki sposób.

Jeżeli osoba niewidoma przychodzi do sklepu i prosi o asystę, dopiero wówczas udziela się jej pomocy w zakupach. Oczywiście można dokonywać zakupów w zasobach internetu, ponieważ te sklepy w większości mają strony dostępne dla niewidomych.

Także w bankach jest coraz lepiej, bo banki stawiają na szkolenia. W Polsce co ósma osoba ma jakąś niepełnosprawność, jest nas więc około 5 milionów, a to bardzo dużo. Jesteśmy potencjalnymi klientami, dysponującymi łącznie miliardami złotych. Przecież osoby niepełnosprawne, w tym niewidome, biorą kredyty, inwestują, grają na giełdzie.

Pan też miał różne przygody w sklepach…

Osoby niewidome to normalni ludzie. Kiedyś szedłem z niewidomą koleżanką do sex shopu. Gdy byliśmy już blisko, zapytałem dwójkę przechodniów, czy tu jest jakiś sklep, bo nawigacja mi pokazała, że powinien być. Zapadła niezręczna cisza. Gdy doprecyzowałem, że szukam sex shopu, usłyszałem tylko, jak obie te osoby pospiesznie się oddalają.

Znaleźliśmy jednak ten sklep, weszliśmy i już po zapachu silikonu wiedziałem, że chyba trafiliśmy. Znowu zapytałem, czy to sklep. Po chwili ekspedientka zapytała, jakiego sklepu szukamy, gdy potwierdziłem, że sex shopu, zrobiło się normalnie.

Zapytałem, czy możemy obejrzeć rzeczy, które nas interesowały. Bez problemu pozwolono nam, była otwartość na klienta. W internecie można oczywiście przeczytać, ale to nie to samo co dotknąć.

Wszyscy jesteśmy ludźmi, to są naturalne potrzeby człowieka, także osób niewidomych. Niestety wciąż się zdarza taka depersonalizacja osób niewidomych, że już nie jest się kobietą, nie jest się mężczyzną. Traktuje się nas aseksualnie.

Wynika to stąd, że kiedyś, w poprzednim systemie, wszyscy byli piękni, młodzi i bogaci, nie było niepełnosprawności, bo ci ludzie byli trzymani w zakładach specjalnych albo w domach, nie wychodzili, nie pracowali na otwartym rynku pracy. Z tego wynika lęk, bo boimy się tego, czego nie znamy.

Wydaje się, że jeśli osoby z niepełnosprawnością trafią na sklep, bank, firmę, która obsługuje ich tak, jak by sobie tego życzyły, to będą wiernymi klientami.

Ja na przykład uwielbiam koszule i chodzę do sklepu swojej ulubionej marki, gdzie jest świetna obsługa. Panowie nie dziwią się, że ja wiem, co to jest magenta, fuksja, amarant... Lubię się kolorowo ubierać. Potrafią mi powiedzieć, czy dobrze w czymś wyglądam. Mam zresztą kilka takich sklepów. Jeden z butami, drugi z koszulami, trzeci z koszulkami, w innym kupuję bieliznę i tam wracam. Nie pójdę do sklepu, w którym podchodzę do lady, a nikt się nie odzywa, bo nie wie, jak się zachować. Nie wiem, czy ktoś jest przede mną albo odchodzi ode mnie, a ja mówię sam do siebie, też się tak zdarza. I ktoś podchodzi i mówi, że tu już pana nie ma, bo ja się o coś zapytałem, pan poszedł sprawdzić, ale zapomniał mnie poinformować o tym. Taka niezręczna sytuacja, ja się z tym źle czuję i już do takiego sklepu nie pójdę. Tak samo mam ulubioną filię banku, do której chodzę, mam dalej niż do swojej macierzystej, ale idę tam, bo mają świetną obsługę. Mam też restauracje, do których lubię chodzić, ponieważ obsługa jest w pełni kompetentna. Pamiętam, jak z niewidomą koleżanką poszliśmy do drinkbaru – podali płonące drinki, ale nie poinformowali, i koleżanka by sobie włosy i rzęsy spaliła.

Pamiętam, jak kiedyś zamówiliśmy drinki i kiedy czekaliśmy na nie, powiedziałem: – słuchaj, chyba nam nie dali drinków. Okazało się, że drinki już stały, ale nikt nas nie poinformował, że je podano. Niezręczna sytuacja, bo czekaliśmy 15-20 minut, a wystarczyło powiedzieć: – dzień dobry, przyniosłem drinki. Wtedy jest zupełnie inna komunikacja. Należy o tym pamiętać, bo osoby niewidome są potencjalnymi klientami. Bardzo ważna jest też dostępność architektoniczna i cyfrowa restauracji. Jeżeli w menu w internecie jestem w stanie samodzielnie sprawdzić, co dzisiaj podają na lunch, nie trzeba robić kart w alfabecie Braille’a, ponieważ to jest nieefektywne – najlepszym sposobem jest dostępność cyfrowa dla potencjalnych klientów, którzy wrócą i przyprowadzą kolejnych. To nie jest tak, że osoby niewidome czy z niepełnosprawnością często są postrzegane jako ludzie ubodzy, to jest mit i stereotyp. Takie osoby prowadzą firmy, kupują mieszkania, biorą kredyty, rozwijają działalność, edukują dzieci, kupują samochody.

Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

Tym razem: „Niewidomy pracownik, niewidomy klient”

Goście: Sebastian Grzywacz – Fundacja Ponad Słowami, Marek Jakubowski – Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych w Owińskach, Małgorzata Szumowska — Niewidzialna Wystawa, Robert Więckowski – Fundacja Kultury bez Barier.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane