Zmiana radnych może niekorzystnie wpłynąć na losy inwestycji — twierdzą władze szpitala w Żywcu.
O budowę szpitala powiatowego w Żywcu (woj. śląskie) w partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP), szacowaną na około 150 mln zł, chce ubiegać się dziewięć konsorcjów. Od lutego władze szpitala prowadzą dialog konkurencyjny z tymi podmiotami i wierzą, że są już na półmetku rozmów.
— Czasem negocjacje trwają nawet do dwóch lat. Nie wiemy, ile nam zajmą czasu, ale sądzę, że jesteśmy w połowie drogi, może nawet bliżej jej końca. Zależy nam, by zdążyć przed wyborami samorządowymi. Zmiana radnych może bowiem niekorzystnie wpłynąć na losy inwestycji — przyznaje Antoni Juraszek, dyrektor szpitala powiatowego w Żywcu.
Dzięki dialogowi konkurencyjnemu strona zamawiająca będzie mogła przygotować specyfikację warunków zamówienia i zaprosić chętnych do składania ofert. Zadaniem partnera prywatnego będzie zaprojektowanie, wybudowanie i zarządzanie obiektem przez określony czas oraz czerpanie zysków ze świadczenia podstawowych usług medycznych.
— Będziemy musieli się zmierzyć z takimi problemami, jak np. świadczenie usług medycznych w ramach NFZ. W Polsce są to krótkie, trzyletnie kontrakty. A to może być przeszkodą w uzyskaniu kredytu przez stronę prywatną. Będziemy więc zabiegać w resorcie zdrowia o możliwość udzielania specjalnych poręczeń — dodaje Antoni Juraszek.
Uważa, że od powodzenia żywieckiego przedsięwzięcia będzie zależeć los podobnych inwestycji w służbie zdrowia w Polsce.
Podobnego zdania jest przedstawiciel austriackiej firmy Vamed, która realizuje 11 projektów w służbie zdrowia w PPP w Austrii i Niemczech i ubiega się także o zlecenie w Żywcu.
— Potrzeba w Polsce jednego pozytywnego przykładu PPP w służbie zdrowia, który będzie realizowany "od a do z". O PPP trzeba rozmawiać przed ogłoszeniem przetargu i nie traktować partnerstwa jako narzędzia służącego wyłącznie ściągnięciu inwestorów — mówi Krzysztof Droń z Vamedu.