Wymiana pociągów pochłonie co najmniej 30 mld zł

Starzejący się tabor i prognozy wzrostu przewozów będą zachęcać do inwestycji. Bardzo kosztownych.

Wiele pociągów jeżdżących po polskich torach przekroczy w tej dekadzie 40 lat. Urząd Transportu Kolejowego (UTK) zachęca do ich wymiany, a zakup nowych może słono kosztować.

— Podczas jednego z branżowych spotkań rozmawialiśmy o prognozach wymiany taboru wynikających ze starzenia się pojazdów oraz planowanego zwiększenia przewozów i liczby pasażerów. Jego uczestnicy oszacowali, że w najbliższej dekadzie na nowy tabor trzeba wydać około 30 mld zł, szacując, że elektryczny zespół trakcyjny (EZT) do ruchu regionalnego kosztuje 20 mln zł, wagon 6 mln zł, a lokomotywa 16 mln zł — mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

W bieżącej perspektywie unijnej PKP Intercity inwestują w tabor i zaplecze 7 mld zł, a przewoźnicy lokalni, dzięki unijnemu dofinansowaniu, zaplanowali projekty o wartości znacznie przekraczającej 3 mld zł.

Kosztowne kontrakty

UTK prognozuje, że w najbliższych latach praca przewozowa zwiększy się o 43 proc., więc przewoźnicy będą musieli kupić więcej pociągów. Za 10 lat czterdziestkę przekroczy 861 EZT oraz 1,7 tys. wagonów i wiele z nich trzeba będzie wycofać z eksploatacji. Specjaliści prognozowali też konieczność wymiany 300 lokomotyw, ale po spadku przewozów w drugiej połowie 2019 r. liczba może nieco się zmniejszyć. Jeśli te liczby pomnoży się przez ceny bieżących kontraktów na dostawę taboru, szacunki inwestycji w nowe pojazdy w najbliżej dekadzie mogą przekroczyć nawet 40 mld zł. Przewoźnicy samorządowi często bowiem kupują długie składy, złożone z wielu członów, oraz wymagają ich utrzymania przez kilka czy kilkanaście lat. Za taki pociąg trzeba zapłacić nawet 25-27 mln zł. Za EZT do ruchu dalekobieżnego, jeżdżącego z prędkością 160 km/h, nawet ponad 80 mln zł. Tyle np. płacą PKP Intercity za flirty produkowane przez Stadlera. Kontrakt tego przewoźnika z Fabryką Pojazdów Szynowych Cegielski na zakupponad 80 wagonów jest wart 697,3 mln zł, czyli około 8,6 mln zł za sztukę. Kiedy był podpisywany, eksperci uważali, że zostały one wycenione zbyt nisko, ponieważ mają mieć homologację nie tylko na polski, ale także zagraniczne rynki. Natomiast za 30 lokomotyw z Newagu PKP Intercity zapłacą 551,4 mln zł, czyli ponad 18 mln zł za sztukę.

Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, przyznaje, że w ostatnich latach ceny taboru znacząco wzrosły. Rynkowe warunki zaburzają nieco unijne dotacje, dzięki którym zakup nowych pojazdów jest obecnie bardziej opłacalny niż używanych, generując na nie spory popyt i podbijając ceny. Podkreśla jednak, że w przyszłej unijnej perspektywie raczej nie będzie dofinansowania zakupu taboru. Być może będzie ono dostępne jedynie dla niezależnych pooli taborowych, czyli podmiotów, które kupują pojazdy i dzierżawią je klientom. „PB” pisał już, że te firmy liczą na większy popyt na swoje usługi, wynikający m.in. ze starzenia się obecnie eksploatowanego taboru. Jeśli będą zamawiać tzw. długie serie, czyli wiele jednakowych pociągów w ramach jednego kontraktu, mogą wynegocjować niższą cenę. Zdaniem Jakuba Majewskiego transport publiczny stanie się, ze względu na wielkość potrzeb inwestycyjnych, głównym wyzwaniem finansowym dla samorządów obok edukacji i służby zdrowia.

Wiekowe wagony

Według Michała Bejma konieczność wymiany dotyczy przede wszystkim starzejących się lokomotyw i EZT. — Wagony natomiast, jeśli od początku były właściwie utrzymywane, regularnie serwisowane, mogą jeździć — wzorem szwajcarskiego rynku — nawet 100 lat — mówi Michał Beim.

Podkreśla też, że w Polsce zdarza się, że pociągi dojeżdżają do jakiegoś miasta i stoją bezczynnie kilka godzin, czekając na powrót. Tymczasem prywatni przewoźnicy eksploatują tabor zazwyczaj ciągle, wyłączając go jedynie na krótkotrwałe sprzątanie czy serwis i naprawy. Poprawa obiegu taboru mogłaby — jego zdaniem — ograniczyć nieco inwestycyjne potrzeby związane z wymianą taboru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu