Wymyślili to, czego sami chcieli używać

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 11-06-2021, 14:15

Karolina Kuklińska-Kosowicz, stylistka w „Twoim Stylu”, i jej mąż Paweł Kosowicz, właściciel firmy rodzinnej Profil zajmującej się m.in. pakowaniem usługowym, stworzyli prężnie rozwijający się biznes kosmetyczny, zaczynając od… produkcji mydła we własnej kuchni. Był rok 2014. Po siedmiu latach kosmetyki Yope można kupić w 20 krajach Europy i firmowych butikach w Hongkongu, Osace i Nagasaki. Oficjalne sklepy marki działają też na platformie Amazon w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Polsce.

Styl życia i pracy:
Styl życia i pracy:
Nauczyliśmy się odnajdować równowagę i tak planować każdy dzień, by wykorzystać dobrze czas i dla nas, i dla dzieci, i dla firmy. Rodzina jest najważniejsza, dlatego bardzo dbamy o wspólnie spędzane chwile – twierdzą Karolina Kuklińska-Kosowicz i Paweł Kosowicz, twórcy Yope.
Zuza Krajewska

Weszli na rynek z mydłem w płynie – wyzwaniem było zrobienie produktu, który przy całej swojej zwyczajności będzie niezwykły, a do tego w cenie adekwatnej do jakości. 500 ml za 20 zł? Znawcy pukali się w głowę. Kto w Polsce kupi mydło za takie pieniądze? Klienci jednak się znaleźli. Docenili zapach, naturalny skład i wzornictwo opakowań. Wkrótce do mydła dołączyła biała kosmetyka – balsamy i kremy do rąk. Ideą było stworzenie marki konceptualnej, która wypełni dom produktami codziennego użytku. Kolejny krok w tym kierunku to wprowadzenie ekologicznych środków czystości. Następnie przyszedł czas na kosmetyki myjące dla dzieci. W 2020 r., w środku pandemii, firma wypuściła naturalne produkty do higieny intymnej, szampon detox, maski i olejek do włosów. Wyniki sprzedaży przekroczyły oczekiwania, więc w tym roku zadebiutowała nowa kategoria – kosmetyki do pielęgnacji twarzy, nad którymi zespół Yope pracował od dłuższego czasu.

Z ekologicznym przesłaniem

Dla środowiska:
Dla środowiska:
W firmowym butiku Yope zainstalowano stacje refill, dzięki którym można skorzystać z opcji ponownego napełniania butelek. Automaty do napełniania stanęły też w dwóch sklepach Carrefour Bio w Warszawie i we Wrocławiu.
materiały prasowe

Karolina Kuklińska-Kosowicz i Paweł Kosowicz, twórcy Yope, postanowili stworzyć takie kosmetyki, jakich sami chcieliby używać: naturalne, uniwersalne, przyjazne dla środowiska.

– Udało się nam to w kategoriach, na które postawiliśmy na początku. Koncepcja produktów wypływa z naszych potrzeb i stylu bycia – wyjaśnia Karolina Kuklińska-Kosowicz.

Jaki to styl?

– Żyjemy intensywnie i nie jesteśmy w stanie oddzielić grubą kreską spraw prywatnych, rodzinnych i zawodowych. Nauczyliśmy się jednak odnajdować równowagę i tak planować każdy dzień, aby ten czas wykorzystać dobrze i dla nas, i dla dzieci, i dla firmy. Rodzina jest najważniejsza, dlatego bardzo dbamy o wspólnie spędzane chwile – opowiada Karolina Kuklińska-Kosowicz.

Jej mąż dodaje:

– Ważnym elementem wspólnego czasu są wyjazdy. Mamy ten luksus, że możemy pracować zdalnie z każdego miejsca na Ziemi, i korzystamy z tej możliwości, jak często się da. Pokazujemy dzieciom świat, wpajamy otwartość.

Karolina podkreśla: – Wyjazdy dają nam energię, to jest zawsze nowa perspektywa. Potrzebuję jej, nowych bodźców, nowej przestrzeni. Z tego czerpiemy inspiracje.

Razem z córkami grają w tenisa, jeżdżą na rowerach, biegają.

– Lubimy aktywnie spędzać czas, bo to najlepiej czyści głowę. Uczymy dzieci, że to jest ważne w życiu. Dziewczyny jeżdżą na rolkach, deskorolce, próbują surfowania. Sporty są dobrą odskocznią od codzienności – uważa Paweł Kosowicz.

– Ponadto zdrowo jemy, nie mamy w domu słodyczy – zamiast nich kupujemy owoce. Wyznajemy zasadę, że jesteś tym, co jesz. To trochę jak z kosmetykami. Dziewczyny uczą się tego od małego – uzupełnia Karolina Kuklińska-Kosowicz.

Charakterystyczny dizajn i koncept

Nowość:
Nowość:
Chcemy przekonać klientów, by zaufali nam również w kwestii pielęgnacji twarzy. Te produkty zrobiliśmy także dla siebie. Receptury dostosowaliśmy do naszych potrzeb, design – do oczekiwań estetycznych i użytkowych – mówi Karolina Kuklińska-Kosowicz.
materiały prasowe

Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, więc ma wpływ na to, jak wyglądają opakowania kosmetyków Yope. Koncepcja marki i wzornictwo jej produktów zostały docenione z nieoczekiwanej strony: Yope przypadło do gustu Japończykom.

– Już na początku działalności, gdy sami uczestniczyliśmy w targach międzynarodowych, widzieliśmy duże zainteresowanie azjatyckich kontrahentów. To uświadomiło nam, że dizajn i filozofia Yope są bliskie oczekiwaniom klientów z Dalekiego Wschodu. W naturalny sposób pojawiliśmy się więc z naszymi butikami w Hongkongu, a także w Japonii, gdzie działają dwa sklepy Yope – w Osace i w Nagasaki – wyjaśnia Paweł Kosowicz.

Wystrój tych sklepów konsekwentnie trzyma się aranżacji, którą można obejrzeć w warszawskim butiku. Nie zabrakło też stacji refill, dzięki którym można skorzystać z opcji ponownego napełniania butelek.

– Dla ceniących naturę i żyjących zgodnie z filozofią zero waste Japończyków to niezwykle ważny element decyzji zakupowych. To nowe doświadczenia, z których planujemy korzystać w przyszłości – dorzuca Paweł Kosowicz.

Cieszy się, że mogą działać w tak odległych, a jednocześnie bliskich miejscach.

– Trafiamy do świadomych konsumentów, których nie brakuje ani w Polsce, ani w Japonii. Nasze produkty są naturalne, a do tego dbamy o przyjazne środowisku opakowania. Mamy butelki z plastiku pochodzącego w 100 proc. z recyklingu i słoiki z bioplastiku z trzciny cukrowej. Butelki można ponownie napełniać dzięki opakowaniom i systemowi refill – wymienia Karolina Kuklińska-Kosowicz.

Kupujący produkty Yope ma wybór, co zrobić z pustymi butelkami: może je zwrócić i jako bonus otrzymać pełnowartościowy produkt z określonej puli, albo ponownie napełnić butelkę w automacie, płacąc już tylko za produkt.

– Wiele osób nie wierzyło, że to się przyjmie, a jednak spotkało się ze sporym zainteresowaniem – twierdzi Paweł Kosowicz.

Bez wyścigu

Marka konceptualna:
Marka konceptualna:
Yope weszło na rynek z mydłem w płynie. Wkrótce do mydła dołączyła biała kosmetyka – balsamy i kremy do rąk. Ideą było stworzenie marki konceptualnej, która wypełni dom produktami codziennego użytku. Kolejny krok w tym kierunku to wprowadzenie ekologicznych środków czystości. Następnie przyszedł czas na kosmetyki myjące dla dzieci. W 2020 r., firma wypuściła naturalne produkty do higieny intymnej, szampon detox, maski i olejek do włosów. W tym roku zadebiutowała nowa kategoria – kosmetyki do pielęgnacji twarzy.
materiały prasowe

Wprowadzenie na rynek nowej linii kosmetyków do twarzy w środku pandemii to wyzwanie, zwłaszcza że dotąd marka była obecna w innych kategoriach.

– Chcemy przekonać klientów, by zaufali nam również w kwestii pielęgnacji twarzy. Przemawia za nami to, że te produkty zrobiliśmy także dla siebie. Receptury dostosowaliśmy do naszych potrzeb, design – do oczekiwań estetycznych i użytkowych. Również w tym przypadku chcemy odświeżyć kategorię, wprowadzić do niej nowe wartości – mówi Karolina Kuklińska-Kosowicz.

Wdrażając linię kosmetyków do twarzy, koncept kampanii promocyjnej firma oparła na twórczyni marki – Karolinie.

– Chciałam uwiarygodnić ten produkt, pokazać swoją twarz – osoby, która go stworzyła. Pokazać tym samym jego prawdziwość i autentyczność. Włożyłam w tę linię całą swoją energię i serce. Tak naprawdę robiłam ją dla siebie i zgodnie z wartościami, które są dla mnie ważne. Postanowiłam, że nasze kosmetyki dzięki naturalnym składnikom wydobędą naturalne piękno, które jest w każdej kobiecie, i blask skóry. Poszliśmy za siłą natury. Wierzymy w aktywne składniki wysokiej jakości pozyskiwane łagodnymi i ekologicznymi metodami. Moc naszej serii dają dzikie rośliny, które mają wspólny kod z lipidami naskórka i dlatego od razu go rozpoznają, szybciej wnikają i silniej działają – twierdzi bizneswoman.

Podkreśla, że daleka jest od rywalizacji na modne produkty, którą żyje branża kosmetyczna: jeśli popularne jest masło shea, to na rynku pojawia się kilkadziesiąt preparatów z tą substancją.

– My chcemy się skupić na jakości i użyteczności. Stworzyliśmy serię kosmetyków, która może stanowić podstawę pielęgnacji twarzy dla każdego. Nie będziemy specjalistami od popękanych naczynek czy wygładzania zmarszczek, lecz od codziennej i regularnej dbałości o skórę twarzy – twierdzi Karolina Kuklińska-Kosowicz.

Paweł Kosowicz dodaje, że tworząc produkty, nie mieli założeń cenowych.

– Priorytetem były receptury i jakość składników. Nie mieliśmy narzuconych ram budżetowych np. przez dyrektora finansowego, by uzyskać właściwą marżę. Robiliśmy produkt, który będzie spełniał nasze wymagania bez względu na cenę – wyjaśnia.

Reorganizacja i wzrost

Założenia:
Założenia:
Właściciele Yope podkreślają, że priorytetem dla nich są receptury i jakość składników. Nikt im nie narzuca ram budżetowych, by uzyskać właściwą marżę, więc tworzą produkty, które będą spełniały ich wymagania – bez względu na cenę.
ZUZA KRAJEWSKA COPYRIGHT

Wraz z rozwojem firmy zwykle zmienia się też jej organizacja. Yope nie jest wyjątkiem.

– Zwykle w firmach da się wyróżnić część biznesową i kreacyjną. Każdej z nich trudno odnaleźć się osobno. Niedobrze jednak, gdy część biznesowa jest nieproporcjonalnie przerośnięta w relacji do części kreacyjnej. My chcemy, by kreacja produktu była naszym trzonem. Tworzymy produkty, w które wierzymy, które spełniają nasze oczekiwania i są w 100 proc. dopracowane, zgodne z filozofią marki. Zarówno receptury, jak też opakowania i wzornictwo. Mają to być produkty nowoczesne, idące z duchem czasu, a nawet krok do przodu. Uniwersalne. Robimy niebiznesowo nowe projekty, chcemy przekonać klienta, żeby z nami został – zależy nam na wypracowaniu zaufania i lojalności – twierdzi Paweł Kosowicz.

Dlatego firma postanowiła oddać stery prezesa Karolinie Kuklińskiej-Kosowicz, spiritus movens Yope.

– Myślę, że dużo wyniosłam z rodzinnego domu. Determinację i odwagę do podejmowania decyzji, umiejętność nawiązywania relacji z ludźmi, otwarty umysł. To cechy bardzo ważne w biznesie – twierdzi Karolina Kuklińska-Kosowicz, która w kwietniu zastąpiła męża na stanowisku prezesa Yope.

Przedsiębiorstwo jest na etapie dynamicznego rozwoju.

– Nie tworzymy już tylko produktów, lecz całą organizację. Angażujemy coraz więcej specjalistów, opracowujemy plany i strategię. Budujemy organizację, inwestując w ludzi. Musimy być gotowi na większą sprzedaż. To inwestycja w obrót, który chcemy kilkakrotnie zwiększyć. Dla mnie, dotąd zaangażowanej przede wszystkim w tworzenie produktów, to coś nowego, niemniej fascynującego – przyznaje prezeska Yope.

Na rynku pojawiła się linia kosmetyków Yope Wood skierowana również do mężczyzn, w planach jest wdrożenie nowych rozwiązań ekologicznych i rozwój kanałów dystrybucji, przede wszystkim w sieci. Firma sprzedaje na cały świat przez swój sklep internetowy, jest też obecna na Amazon.uk i Amazon.de. Mimo pandemii właściciele Yope mają co robić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane