Po dwóch miesiącach stagnacji notowania spółki poszły w górę. Wczoraj rano za Cyfrowy Polsat płacono ponad 15 zł, najwięcej od lutego.
Inwestorzy bardzo dobrze przyjęli wyniki Cyfrowego Polsatu z I kwartału. Na początku sesji kurs rósł nawet o 7 proc., do 15,26 zł. Komentatorzy byli bardziej wymagający. Zdaniem niektórych analityków, wyniki platformy cyfrowej, kontrolowanej przez Zygmunta Solorza-Żaka, nie były zachwycające. Poza przychodami były nawet nieco niższe od prognoz biur maklerskich.
Pod koniec dnia entuzjazm inwestorów nieco osłabł, ale i tak kurs Cyfrowego Polsatu zachowywał się wczoraj dużo lepiej od rynku. Na zamknięciu sesji wzrósł o 3,4 proc., przy zwyżce WIG20 o 2,2 proc. W ostatnich trzech miesiącach było odwrotnie. Walory Cyfrowego Polsatu obok TP były jedynymi w portfelu blue chipów, które czas minihossy (od połowy lutego wartość WIG20 wzrosła o mniej więcej jedną czwartą) spędziły pod kreską. Tą relatywną słabość można tłumaczyć defensywnym charakterem papierów Cyfrowego Polsatu. W czasie spadków w poprzednich miesiącach notowania spółki nie poddawały się przecenie, tak jak inne blue chipy.
Na razie dekoniunktura w gospodarce i spadek tempa wydatków konsumpcyjnych miały ograniczony wpływ na wyniki spółki. Spadło tempo wzrostu liczby jej klientów. W I kwartale średnio było ich i tak o 30 proc. więcej niż rok temu i o 10 proc. więcej niż w IV kwartale 2008 r. Okupione to zostało jednak wyższymi kosztami. Były one wyższe o jedną trzecią w porównaniu z takim samym okresem 2008 r., a także o 10 proc. wyższe niż średnio w całym ubiegłym roku. Ostrzejsza walka o klientów nie pozwala też na razie na realizację zapowiedzi dotyczących wzrostu średnich miesięcznych przychodów, uzyskiwanych z jednego abonenta. Tzw. wskaźnik ARPU wyniósł w I kwartale 34,90 zł. To o 3,3 proc. więcej niż dwanaście miesięcy temu, ale też nieco mniej niż w całym 2008 r. W kolejnych okresach nie należy liczyć na poprawę, bo spółka znów (od kwietnia) wprowadziła promocję, dzięki której nowi klienci nie będą wnosić przez pewien czas opłaty abonamentowej. Cyfrowy Polsat wprowadza też programy lojalnościowe dla dotychczasowych klientów, co zwiększać będzie koszty operacyjne.
Koszty operacyjne już rosną szybciej od przychodów. W pierwszym kwartale te pierwsze wzrosły o ponad 52 proc., do 251 mln zł. Drugie o 35 proc., do 337 mln zł. Skutkiem był wyraźny spadek marż. Rentowność EBITDA obniżyła się do 25,3 proc. z 35,6 proc. przed rokiem. Powodem był przede wszystkim 31-procentowy wzrost kosztów przesyłu sygnału i licencji programowych (+93 proc. r/r). W obu przypadkach to skutek osłabienia złotego. Gdyby nie to, wynik EBITDA po skorygowaniu byłby zbliżony do ubiegłorocznego. Mocno w górę poszły też koszty wynagrodzeń oraz dystrybucji i marketingu. W wynikach Cyfrowego Polsatu pojawiły się za to pierwsze przychody z telefonii komórkowej — usług wirtualnego operatora. Jesienią do oferty mają dołączyć usługi internetowe. Nie ma wątpliwości, że będą oferowane we współpracy ze Sferią. To właśnie decyzja o zakupie udziałów w tej firmie, podjęta w marcu, wywołała duże niezadowolenie części akcjonariuszy. Kurs mocno spadł. Po wycofaniu się przez Cyfrowy Polsat z tej inwestycji notowania szybko wróciły do punktu wyjścia, ale do wczoraj utkwiły pomiędzy 13 a 14 zł. Rynek tymczasem szedł mocno w górę.
Stagnacja notowań Cyfrowego Polsatu miała główny wpływ na słabość stworzonego przez nas indeksu "PB-Solorz", opisującego zachowanie spółek z portfela Zygmunta Solorza-Żaka (patrz wykres). Najlepszy portfel na początku roku w ostatnich miesiącach tracił dystans do rynku. Dziś jego wartość jest tylko 11 proc. wyższa niż na początku stycznia. Portfele złożone z akcji spółek innych rekinów z GPW zyskały w tym czasie po 20-30 proc.
Kamil
Zatoński