Wyprzedaż obligacji skarbowych. Rynek uznał decyzję RPP za nietrafną

DI
opublikowano: 2026-03-06 17:18

Inaczej niż zazwyczaj, gdy dochodzi do kryzysu lub nieoczekiwanych wydarzeń o negatywnym charakterze, inwestorzy nie próbują schronić się w obligacjach skarbowych. Przeciwnie, to one wyprzedawane są bezlitośnie. Królową stresu okazała się gotówka, a drożejące towary wskazują, dlaczego.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rzadko obserwujemy ogólnoświatową wyprzedaż obligacji w ogóle, a już w sytuacji, gdy przyczyną jest wybuch konfliktu zbrojnego, podobne obrazki się nie trafiały. Rynek długu w zasadzie zignorował sierpniowy atak Izraela na Iran i nawet w 2022 r., tragicznym przecież dla rynku obligacji (ze względu na inflację i wzrost stóp procentowych), pierwsze dni po napaści Rosji na Ukrainę przyniosły umocnienie obligacji. Teraz jest inaczej.

Rentowność naszych dziesięciolatek wzrosła o 70 punków bazowych w ciągu tygodnia, do 5,62 proc., co jest najwyższym poziomem od czerwca ub.r., a przecież Rada Polityki Pieniężnej obniżyła w tym tygodniu stopy procentowe. Inwestorom nie chodzi jednak o konflikt wokół programu SAFE, bo równie głębokiej przecenie poddały się obligacje innych krajów w regionie. W Czechach rentowność dziesięciolatek zawędrowała powyżej 4,91 proc., to jest najwyższego poziomu od października 2023 r. Ale nie była to również wyprzedaż ograniczona do regionu. Niemieckie bundy zawróciły z południowego szlaku i ich rentowność wzrosła o 20 punktów, ale - co bardzo ważne - nie zostały wyznaczone nowe szczyty. Szczytów udało się też uniknąć rentownościom obligacji Francji i Wielkiej Brytanii, a więc na rynkach potencjalnie najbardziej narażonych na skutki ewentualnego kryzysu zadłużenia. W tej sytuacji dwudziestopunktowy rajd amerykańskich dziesięciolatek wygląda na zwykłą korektę, a w ich przypadku droga do szczytów jest jeszcze bardzo daleka (ponad 80 punktów bazowych).

Przyczyny obecnej wyprzedaży długu skarbowego mimo wybuchu nowego konfliktu o nieznanych jeszcze skutkach gospodarczych łatwo jest wytłumaczyć po fakcie. Niewątpliwie bowiem sama wyprzedaż jest sporym zaskoczeniem. Drożejąca ropa i gaz powinny skłonić banki centralne przynajmniej do wstrzymania się z decyzjami dotyczącymi zmiany stóp procentowych. Istnieje przecież ryzyko, wcale nie wydumane, że na dłużej zniknie 20 proc. dziennej podaży ropy, co na bardzo przecież zrównoważonym rynku jest prawdziwą katastrofą. W dodatku wielu szybów z ropą i gazem nie można sobie tak po prostu zakręcić i odkręcić, gdy sytuacja się unormuje. Silny wzrost notowań ropy (24 proc. tylko w tym tygodniu) wskazuje na to, że inwestorzy obawiają się ryzyka szoku naftowego znacznie mocniej niż politycy. Oczywiście trzeba też brać pod uwagę, że ropa nie brała udziału w inflacyjnej hossie surowcowej w ostatnich latach i obecna reakcja może być po części po prostu nadrabianiem straconego dystansu.

Wyprzedaż długu skarbowego w otoczeniu dynamicznej przeceny akcji wskazuje niedwuznacznie, że inwestorzy gremialnie zwrócili się ku gotówce. Poza surowcami energetycznymi drożeją także niektóre surowce naturalne, takie jak wybrane zboża (kukurydza, soja), co również może być związane ze wzrostem notowań ropy (do uprawy zbóż potrzebna jest wszak energia), ale też z poszukiwaniami przez inwestorów o spekulacyjnym zacięciu rynków, których notowania mogą jeszcze skorzystać na całym zamieszaniu, a nie zostały dostrzeżone przez innych. Całość składa się na obrazek, który nawet jeśli nie grozi jeszcze wprost wzrostem inflacji, to na pewno mocno koryguje rynkowe oczekiwania dotyczące przyszłych decyzji banków centralnych dotyczących wysokości stóp procentowych. I to właśnie tę zmianę (z pewności obniżek w niepewność co do kierunku przyszłych decyzji) dyskontuje rynek obligacji. Fakt, że u nas wyprzedaży nie zatrzymała nawet obniżka stóp procentowych (sic!) jest jednoznacznym komunikatem. Decyzja RPP uznawana jest przez rynek za nietrafną.

Możesz zainteresować się również: