XTB: Kostka domino

XTB
21-08-2008, 09:07

Wczoraj pisaliśmy o wpływie słów Kennetha Rogoffa na niepewność rynkową i wydaje się, że rynek nie przejdzie szybko nad problemem do porządku dziennego.

Dzisiejszy The Wall Street Journal donosi, iż Fed potajemnie telefonował do wysokich rangą przedstawicieli banku Credit Suisse, aby ten nie wycofywał linii kredytowej dla zagrożonego Lehman Brothers. Cel takiego działania Fed jest oczywisty – brak jednej linii mógłby w pewnych okolicznościach pociągnąć za sobą spiralę niewypłacalności. Mimo to, ruch ten niewątpliwie ponawia pytanie o granice interwencji banku centralnego.

Dziś poznamy dość sporą dawkę danych makroekonomicznych. Najważniejsze z nich to tygodniowe dane o nowych bezrobotnych (godzina 14.30). Dane od końca lipca utrzymują się na niebezpiecznie wysokim poziomie (ok. 450 tys.) i kolejny taki odczyt byłby potwierdzeniem złej sytuacji na rynku pracy, a w zasadzie jej pogorszenia ze złej na bardzo złą. Ponadto o godzinie 16.00 podany zostanie indeks aktywności w rejonie Filadelfii i rynek oczekuje, że wzorem regionu Nowego Jorku sytuacja ulegnie niewielkiej poprawie (konsensus to wzrost wskaźnika o 1,8 pkt. do –14,5 pkt.). W Wielkiej Brytanii podane zostaną dane o sprzedaży detalicznej za lipiec (godz. 10.30, konsensus –0,2% m/m), zaś w strefie euro wstępne indeksy aktywności w przemyśle (oczekiwane 47 pkt.) i usługach (48 pkt.). Dane o godzinie 10.00, zaś pół godziny wcześniej analogiczne dane dla samych Niemiec.

Waluty – Poranne umocnienie jena

Wczoraj amerykańskie parkiety notowały niewielkie zwyżki, ale azjatyckie giełdy nie wzięły już dobrego przykładu i obawy o kondycję tamtej części globalnej gospodarki przełożyły się na spadki. Tym samym ponownie można odnotować stopniowy wzrost awersji na ryzyko, który przekłada się na notowania japońskiej waluty. Jen zyskiwał już wczoraj , jednak największy ruch notujemy dziś rano po wejściu na rynek europejskich inwestorów. Łącznie spadek notowań zaprowadził parę USDJPY z poziomu 110,25 do 108,90. Powrót do poziomów z marca w przewidywalnej przyszłości jest raczej nierealny na parze USDJPY, ale na EURJPY już jak najbardziej. W momencie gdy euro przestało być dobrą alternatywą dla dolara, japońska waluta będzie zyskiwać wobec obydwu tych walut w czasie zwiększonej niepewności. Warto zwrócić uwagę, iż ostatnie trzy minima na parze EURJPY są nieprzypadkowe – jest to początek kryzysu w zeszłym roku, styczniowa panika na giełdach i marcowa historia z Bear Sterns. W każdym z tych przypadków para EURJPY notowała spadki w okolice 152-153 (obecnie 161,17). Gdyby na przykład słowa Rogoffa okazały się prorocze, historia zapewne by się powtórzyła.

Lekkie odreagowanie wcześniejszego umocnienia dolara generalnie służy walutom rynków wschodzących. Choć wczoraj złoty nie zyskiwał wyraźnie w trakcie sesji, najważniejsze było to, iż utrzymywał się w pobliżu poziomów otwarcia, które były niższe od minimów z wtorkowych notowań. Para USDPLN oscylowała wczoraj w przedziale 2,2380 – 2,2550, zaś EURPLN 3,3065 – 3,3200. Odreagowanie nie jest fenomenem złotego – nasza waluta od kilku miesięcy porusza się bardzo podobnie jak cały segment walut z rynków wschodzących, w ostatnich dniach umacniają się również inne waluty, takie jak choćby rand czy czeska korona i taką tendencję będziemy mogli obserwować zapewne również dziś – przynajmniej w pierwszej części dnia. Na złotego nie mają większego bezpośredniego wpływu publikowane dane makroekonomiczne w Polsce, jednak powoli budują one obraz, który jest dla złotówki niekorzystny fundamentalnie. Może on nie przełożyć się na notowania w krótkim okresie, ale w przypadku większych zawirowań na rynku (jak na przykład kolejna fala paniki na globalnych rynkach akcji, czy większe bankructwo na rynku kredytowym) złoty będzie bardziej podatny na mocne spadki.    

Surowce – Ropa w górę mimo niezłych danych

Wczorajsze dane o zapasach paliw przyczyniły się do dość sporej zmienności na rynku ropy. Przypomnijmy, iż zapasy ropy wzrosły aż o 9,4 mln baryłek, zaś zapasy benzyny spadły o 6,2 mln baryłek. Tak duże zmiany to oczywiście efekt mniejszej aktywności rafineryjnej, ale bilans tak czy owak jest pozytywny i powinien teoretycznie prowadzić do spadku cen. Tak było zaraz po publikacji – cena baryłki Brent obniżyła się aż o 4 dolary do poziomu 111,50 USD, jednak jeszcze przed końcem handlu w USA ceny wzrosły do niemal 115 USD, a dziś rano w zasadzie wróciły do poziomu sprzed publikacji (115,50 USD za baryłkę). Jako przyczynę takiego stanu rzeczy podaje się napięcie wywołane podpisaniem porozumienia o tarczy antyrakietowej, co mogłoby teoretycznie zmniejszyć przewidywalność dostaw od drugiego największego eksportera ropy. Niezależnie od przyczyn wygląda na to, że rejon 110,40 – 111,50 jest póki co mocnym wsparciem i być może na rynku ropy czeka nas większe odreagowanie w górę.   


Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
Przemyslaw.kwiecien@xtb.pl  

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: XTB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / XTB: Kostka domino