Z GetBacku płyną coraz gorsze wieści

opublikowano: 08-11-2018, 22:00

Tzw. inwestorska wersja układu nie wygląda szczególnie atrakcyjnie. Tyle że dotychczasowa propozycja spółki może się pogorszyć

Wersja układu związana ze sprzedażą biznesu windykacyjnego i pozostawieniem Getbacku jako wehikułu do sporów prawnych miała przynieść obligatariuszom niezabezpieczonym możliwie szybką wypłatę tego, co spółka jest im w stanie oddać. Upubliczniony wariant sprowadza się do zwrotu gotówką 23,1 proc. nominalnej wartości obligacji (bez odsetek) do 30 czerwca 2024 r., a więc w ciągu 4,5 roku. Ostatni z przekazanych dotychczas przez spółkę wariantów układu z kontynuacją działalności windykacyjnej zakładał zwrot gotówką 38 proc. nominalnej wartości papierów dłużnych w ciągu ośmiu lat.

Uzgodnienia z inwestorem nie są tak proste, że wraz z jednymi
aktywami jest jedna kwota. To co przedstawiliśmy w propozycji układowej to jest
nasze rozumienie oferty Hoista — zaznacza Przemysław Dąbrowski, prezes
GetBacku.
Wyświetl galerię [1/2]

NIC NIE JEST PROSTE:

Uzgodnienia z inwestorem nie są tak proste, że wraz z jednymi aktywami jest jedna kwota. To co przedstawiliśmy w propozycji układowej to jest nasze rozumienie oferty Hoista — zaznacza Przemysław Dąbrowski, prezes GetBacku. Fot. Marek Wiśniewski

— Gdybyśmy dzisiaj przedstawiali wariant bazujący na działalności operacyjnej, to nie opiewałby na te 38 proc. Miałby niższy procent zaspokojenia — przyznaje Przemysław Dąbrowski, prezes GetBacku.

I prawdopodobnie taka gorsza alternatywa dla tzw. wariantu inwestorskiego pojawi się na zgromadzeniu wierzycieli. Termin jego wznowienia nie jest znany. Sąd dopiero go ustali. Należy się liczyć z możliwością, że propozycje układowe zakładające spłatę rzeszy inwestorów indywidualnych w wyniku kontynuacji działalności będą gorsze nie tylko przez obniżenie spłaty gotówkowej. Waga proponowanych półrocznych rat może zmienić się tak, że strumień pieniędzy będzie początkowo mniejszy od proponowanego dotychczas. To konsekwencja tego, jak GetBack funkcjonował po rządami Konrada K. Spółka nie finansowała swojej działalności z odzysków, ale głównie z obligacji. Pieniądze te po prostu przejadała.

— Rozpędzamy maszynę operacyjną GetBacku. Widzimy pozytywne sygnały. Ale ta maszyna rozpędza się powoli. W 8-letniej propozycji górka spłat prawdopodobnie przesunęłaby się na później. Poza tym, propozycja z inwestorem jest umiarkowanie konserwatywna. W tym wariancie wypłata przesunie się raczej bliżej dnia dzisiejszego niż w przyszłość. Dodatkowo, ten wariant znacznie zmniejsza ryzyko operacyjne. A nawet dla banków, które są zabezpieczone, istnieje ryzyko, że GetBackowi powinie się noga i zabezpieczenia stracą na wartości — tłumaczy Przemysław Dąbrowski.

Intencją zarządu GetBacku jest przegłosowanie jakiegokolwiek wariantu układu jeszcze w 2018 r., ale nie wcześniej niż 17 grudnia. Do tego czasu mają być ustalone szczegóły umowy z firmą zainteresowaną przejęciem polskich aktywów GetBacku.

Sądowe sukcesy już zdyskontowane

Obecna wycena portfeli długów, jakie może windykować GetBack, to 1,34 mld zł. Szwedzki Hoist Finance zgodził się z nie zapłacić „ponad” 1 mld zł. Hoist przyznał się właśnie do tego, że ma wyłączność negocjacyjną w procesie sprzedaży polskich aktywów Getbacku.

Samych obligacji GetBack wyemitował 2,6 mld zł. Tylko niewielka część z tych, które trafiły do inwestorów indywidualnych jest zabezpieczona. Zabezpieczone są za to zobowiązania wobec banków. W efekcie, typowy inwestor detaliczny, który kupił obligacje GetBacku, może w wyniku transakcji z Hoistem liczyć na zwrot 1884,96 zł z każdych 10 tys. zł za jakie kupił obligacje. To, czy będzie to więcej, zależy wyłącznie od tego, czy wierzyciele zabezpieczeni zgodzą się na jakąś redukcję zobowiązań GetBacku wobec nich.

Niespełna 1,9 tys. zł z każdych 10 tys. zainwestowanych w obligacje nie stanowi oczywiście 23,1 proc., na jakie ogółem opiewają propozycje spłaty gotówkowej w wariancie inwestorskim. Raty zaplanowane w nim na lata 2023 i 2024 to jednak efekt prognoz dotyczących rozstrzygnięć sporów prawnych, jakie GetBack zamierza toczyć po zakończeniudziałalności operacyjnej (np. z Altus TFI). Zresztą w wariancie zakładającym kontynuację działalności windykacyjnej, również część rat zawiera tę opcję. Z pieniędzy, jakie Hoist zamierza zapłacić za biznes GetBacku 12,4 proc., nominalnej wartości obligacji zostałoby spłacone gotówką niemal natychmiast po sfinalizowaniu transakcji (czyli m.in. po przyjęciu tego wariantu przez zgromadzenie wierzycieli), kolejne 6,5 proc. po roku od pierwszej płatności. To wentyl bezpieczeństwa dla Hoista, że nie znajdzie kolejnych trupów w szafie GetBacku.

W odrębnym procesie GetBack sprzedał już swoje aktywa w Bułgarii, jest bliski sprzedaży tego, co ma w Rumunii i Hiszpanii. Właśnie ze sprzedaży aktywów obecnie się utrzymuje. Po sprzedaży polskiego biznesu nie miałby więc nic, a potrzebowałby pieniędzy na ponad 40 spraw sądowych w wyniku których chce jeszcze uzyskać pieniądze dla swoich wierzycieli. Do współpracy w tym zakresie chce pozyskać zagraniczny fundusz inwestycyjny wyspecjalizowany w prowadzeniu takich sporów. Władze windykatora deklarują, że prowadziły już z jednym rozmowy i fundusz wyraził wstępne zainteresowanie.

Sens zejścia z parkietu

Dość niejasna jest przyszłość giełdowa GetBacku. Warunkiem odwieszenia notowań jest przekazywanie na bieżąco raportów finansowych. To wymaga znalezienia nowego audytora. Spółka zakończyła zbieranie ofert. Zainteresowanie nie było duże, ale kilku śmiałków się znalazło. Firmy z tzw. wielkiej czwórki nie brały udziału w postępowaniu (jedna z nich, Deloitte, była audytorem GetBacku i nie dostrzegała żadnych problemów).

Zarząd uważa jednak, że trzeba poważnie się zastanowić nad dalszym funkcjonowaniem GetBacku na giełdzie. Wiąże się to bowiem z kosztami, nawet jeśli wierzyciele wybiorą wersję układu opartą na dalszym prowadzeniu działalności windykacyjnej, to skala biznesu będzie raczej malała. Bez zastrzyku kapitału GetBack nie będzie bowiem w stanie kupować nowych portfeli długów. Ewentualną dywidendę wynikającą z tego, że będzie jej jednak lepiej szło niż wynika to z propozycji układowych, spółka może zaś wypłacać nie będąc notowana na parkiecie. Każdy ze znanych wariantów układu — również niezależnie od tego, kto go przygotował — zakłada zaś taką konwersję niespłaconych gotówką zobowiązań na akcje, że obecni obligatariusze GetBacku staliby się jego dominującymi akcjonariuszami. Z drugiej strony spółka pracuje nad formalną stroną wypłat ewentualnych nieoczekiwanych nadwyżek w formie zwrotu pożyczki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / Z GetBacku płyną coraz gorsze wieści