Z Krzysztofem Wielickim rozmowy o życiu

Joanna Rubin, Jane Knap
opublikowano: 15-10-2021, 14:45

Sport uczy wytrwałości, planowania strategicznego, zrozumienia sukcesu, ale i przyczyn porażki – nabyte dzięki niemu umiejętności można przełożyć na biznes. Krzysztof Wielicki, ikona polskiego himalaizmu, i menedżerowie, których pasją jest aktywność fizyczna, mówią o tym, co sport wniósł do ich życia – nie tylko zawodowego.

W Karakorum:
W Karakorum:
Zimą 2003 r. Krzysztof Wielicki prowadził wyprawę na K2 (8611 m). Przez trzy miesiące Polacy walczyli, zmagając się z huraganowymi wiatrami i skrajnie niskimi temperaturami. Góry nie udało się pokonać, lecz mimo niesprzyjających warunków himalaiści dotarli do wysokości 7900 m.
archiwum prywatne Krzysztofa Wielickiego

Młodość spędził w górach. Nie zawsze miał czas dla rodziny, bo alpinizm to wymagająca pasja. Krzysztof Wielicki – wspinacz, taternik, himalaista, piąty człowiek na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum – przyznaje, że w życiu łatwo przeoczyć najważniejsze momenty. Sport się liczy, lecz to rodzina, przyjaciele, wspólnota, poczucie przynależności i doświadczanie życia dają mu największe szczęście.

– Z biegiem lat coraz chętniej się zatrzymuję i analizuję, co mogę w życiu zyskać, a co stracić, np. czas spędzony z synem – przyznaje uczestnik legendarnej zimowej wyprawy na Mount Everest z lat 1979 i 1980.

Pokusy drogi na skróty

Liczy się droga:
Liczy się droga:
Krzysztof Wielicki uważa, że w sporcie najważniejsze jest zaangażowanie, konsekwencja i działanie. Dlatego tak bliski jest mu alpinizm, w którym docenia się nie tylko wynik, lecz także sposób, w jaki się do niego dochodzi.
Wojciech Barczyński

Krzysztof Wielicki pochodzi ze wsi, co uważa za przywilej.

–Rodzice dali mi wykształcenie i czasem przysyłali słoiki ze smalcem do akademika. Jestem z pokolenia, które bardzo chciało zapisać się w historii światowej i to w każdej dziedzinie, dlatego braliśmy sprawy w swoje ręce, budowaliśmy przyjaźnie, które są motorem postępu i dawały wiarę w drużynę, w drugiego człowieka – wspomina himalaista.

Górskimi wędrówkami i wspinaczką pasjonował się od najmłodszych lat. Pierwsze piesze wycieczki odbywał już w harcerstwie. Miał 22 lata, kiedy trafił na letni kurs wspinaczkowy, a potem obóz zimowy, którego kierownikiem była Wanda Rutkiewicz, jedna z najwybitniejszych światowych himalaistek. Kompetencje sportowe rozwijał stopniowo przez kilkadziesiąt lat, zaczynając od skał, potem Tatr, Alp, Dolomitów, Kaukazu, Pamiru i wreszcie Himalajów. Uważa, że w sporcie najważniejsze jest zaangażowanie, konsekwencja i działanie. Dlatego tak bliski jest mu alpinizm, w którym docenia się nie tylko wynik, lecz także sposób, w jaki się do niego dochodzi. W alpinizmie nie ma też podium – nikt nie jest pierwszy, drugi czy trzeci.

–W dzisiejszym świecie jest wiele pokus, by iść na skróty, pominąć ważne odcinki, w których zdobywamy wiedzę i doświadczenie, bo chcemy szybko osiągnąć sukces, jaki obserwujemy np. w mediach społecznościowych. Podążałem klasyczną drogą w zdobywaniu doświadczenia, czyli powoli. Mnogość doświadczeń rodzi dystans i buduje kapitał wiedzy. Poza tym w naszym sporcie chodzenie na skróty często kończy się śmiercią – kwituje Krzysztof Wielicki.

Himalaista przyznaje, że sport może być dobrym nauczycielem życia: pomaga nabyć odporność fizyczną i psychiczną, zdobyć umiejętność analizowania, planowania sukcesów, ale i radzenia sobie z porażkami.

To przydaje się też w biznesie – twierdzi Adam Lejman, prezes Alkom Software & Consulting. Menedżer już nie liczy, ile ma za sobą startów triathlonowych. Przez prawie 10 lat było ich pewnie 50 na różnych dystansach, w tym trzy razy Ironman na pełnym dystansie i kilkanaście maratonów. Mówi, że sport nauczył go rozpisywania planu na poszczególne zadania i ich konsekwentnej realizacji. Podkreśla, że to dobra droga do sukcesu: choć czasem może się wydawać, że jedno zadanie ma niewielkie znaczenie dla realizacji całego planu, jednak jego odpuszczenie negatywnie odbije się na wynikach.

Cierpliwość i konsekwencja:
Cierpliwość i konsekwencja:
Adam Lejman, prezes Alkom Software & Consulting, uważa, że sport nauczył go przede wszystkim rozpisywania planu na poszczególne zadania i ich konsekwentnej realizacji.
fot.Mariusz Nasieniewski/maratomania.pl

–To była dla mnie najważniejsza lekcja. Każdy cel długoterminowy wymaga wykonania pierwszego kroku, potem kolejnych. I cierpliwości. Wtedy też łatwiej znaleźć motywację do jednostkowych działań, które same w sobie najczęściej nie są ekscytujące – mówi Adam Lejman.

Dodaje, że trudność polega na tym, że nie należy też tracić z oczu szerszej perspektywy. Na przykład w biznesie działamy najczęściej na krótkich odcinkach – choćby realizując plan kwartalny – i często zapominamy o tym, co czeka na nas dalej. To może być ta niewłaściwa droga na skróty.

Konrad Wiśniowski, prezes Grenkeleasing, wskazuje na prawidłowość odnoszącą się zarówno do sportu, jak i biznesu: nie wszystkie kompetencje zdobyte w jednej dziedzinie da się przełożyć na drugą. Nabycie nowych umiejętności w świecie, który ciągle zmienia kształt, wymaga zatrzymania się, zadawania pytań i uczenia od innych. To jeden z powodów decyzji o rocznym urlopie, który poświęcił na studia MBA we Francji, sport i... po prostu nudzenie się, czas dla siebie po latach intensywnej pracy.

To nie jest jeden do jednego:
To nie jest jeden do jednego:
Konrad Wiśniowski, prezes Grenkeleasing, wskazuje na prawidłowość odnoszącą się zarówno do sportu, jak i biznesu: nie wszystkie kompetencje zdobyte w jednej dziedzinie da się przełożyć na drugą.
archiwum prywatne Konrada Wiśniowskiego

– Kiedyś przyszedłem na trening boksu tajskiego w świetnej formie fizycznej i wydawało mi się, że od razu zawojuję świat. Okazało się jednak, że trzy lata intensywnego treningu crossfitowego nie przekładają się na sukces w sztukach walki. Kumple się ze mnie śmiali na początku, że ruszam się jak robot. I to, że mogłem więcej niż oni podnieść w martwym ciągu czy przysiadzie, w ogóle mi nie pomagało podczas walk – dzieli się przemyśleniami.

Nie jesteśmy pępkiem świata

Celina Kontek-Szczygielska, trenerka prowadząca Centrum Kultury Fizycznej w Poznaniu, uważa, że ludzie, którzy konsekwentnie pogłębiają pasję, w tym sportową, budują i wzmacniają poczucie własnej wartości. Wiedzą, kim są, co umieją i co w związku z tym mogą osiągnąć, jednocześnie czerpiąc z tego radość. Zyskują również dodatkowe umiejętności w biznesie, które wbrew pozorom nie powinny polegać na wzmacnianiu rywalizacji, tylko współpracy, zaufania i szacunku. Do tego potrzebne jest też skupienie, planowanie strategiczne, zrozumienie sukcesu – ale i porażki – cierpliwość, odporność na zmiany, inwestycja w czas.

Życie z pasją:
Życie z pasją:
Celina Kontek-Szczygielska, trenerka prowadząca Centrum Kultury Fizycznej w Poznaniu, uważa, że ludzie, którzy konsekwentnie pogłębiają pasję, w tym sportową, budują i wzmacniają poczucie własnej wartości.
archiwum prywatne Celiny Kontek-Szczygielskiej

–To wymaga osobistego zaangażowania, psychicznego nastawienia na trud pracy, zderzenia się z dyskomfortem. Dziś jednak promowane są raczej działania, które mają szybko doprowadzić nas do celu i to w bardzo komfortowych warunkach. Ale to iluzja, tak samo jak oczekiwanie błyskawicznych wyników – tłumaczy Celina Kontek-Szczygielska.

Pasjonat wspinaczki górskiej – Robert Paszkiewicz, szef regionu Europy Środkowo-Wschodniej w OVHCloud – podkreśla wagę celebracji chwili. Tego także sport może nauczyć zapracowanych ludzi biznesu.

Celebracja chwili:
Celebracja chwili:
Robert Paszkiewicz, szef regionu Europy Środkowo-Wschodniej w OVHCloud, po wejściu na Pico de Veleta (3398 m). To drugi co do wysokości szczyt Sierra Nevada i Gór Betyckich.
archiwum prywatne Roberta Paszkiewicza

– Kto zrobił ostatnio coś spontanicznego? Trudno nam wyłączyć głowę, wciąż gdzieś pędzimy, ale rzadko w jednym kierunku. Dla mnie ideą wspólnoty jest przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza, ratowników GOPR, którzy zginęli w lawinie w Karkonoszach. W tym przejściu nie ma rywalizacji, nie ma miejsc na mecie. Podczas 137 km wędrówki, która może trwać nawet 48h, jest czas na rozmowy, refleksje, współpracę uczestników i celebrację chwil. Wszystkich łączy jeden cel: dojście na metę w Szklarskiej Porębie. Każdy staje się zwycięzcą, gdy podejmuje próbę przejścia – opowiada.

Idea bycia razem jest ważna również dla Zofii Dzik, prezeski Instytutu Humanites i założycielki Centrum Etyki Technologii. Od 20 lat menedżerka organizuje wyprawy po pustyniach świata. W trakcie wędrówek po bezkresach, żyjąc jak nomada, śpiąc pod gołym niebem, piekąc chleb na ognisku, doświadcza siły ciszy i refleksji, co nazywa higieną umysłu.

Czas na refleksję:
Czas na refleksję:
Zofia Dzik, prezeska Instytutu Humanites i założycielka Centrum Etyki Technologii, organizuje wyprawy po pustyniach świata. Wędrówki po bezkresach są dla niej higieną umysłu.
archiwum prywatne Zofii Dzik

Podczas swoich podróży przeprowadza też wywiady z liderami małych społeczności, szukając m.in. odpowiedzi na pytanie, czego najbardziej się obawiają. Okazuje się, że... narastającej obojętności ludzi wobec siebie. Coraz powszechniejsza samotność jest wyrazem zagubienia współczesnego człowieka. Żyjemy w bardzo szybkim, zglobalizowanym świecie, doświadczając presji na sukces. Koncentrując się na dążeniu do niego, możemy jednocześnie zgubić coś ważniejszego: wiedzę o tym, kim jesteśmy, co i dla kogo robimy, czy jest to komuś potrzebne.

Komplet:
Komplet:
Krzysztof Wielicki po zejściu z Nanga Parbat (4608 m), który zdobył w 1996 r. To był ostatni szczyt, którego mu brakowało do Korony Himalajów i Karakorum.
archiwum prywatne Krzysztofa Wielickiego

Krzysztof Wielicki nie raz mierzył się ze strachem i niebezpieczeństwami, ale uważa, że nie da się poznać świata, nie będąc zaangażowanym. Takie podejście wymaga jednak odwagi, łamania schematów myślenia, poświęcenia i cierpliwości. Wtedy życie przestaje być błahe.

–W sporcie podobnie jak w biznesie żaden duży sukces nie powstaje z dnia na dzień. Pytanie, kto będzie na tyle odważny, by przełamać schematy. Kto chce pisać historię, zamiast nie podążać za trendami – podsumowuje Krzysztof Wielicki.

Krzysztof Wielicki podczas wyprawy na K2 w 2003 r.
Krzysztof Wielicki podczas wyprawy na K2 w 2003 r.
archiwum prywatne Krzysztofa Wielickiego
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane