Za granicą
Samsung bez aut, Daewoo bez elektroniki
Południowokoreański koncern Daewoo zgodził się na oddanie części elektronicznej, Daewoo Electronics, swojemu konkurentowi — Samsung Group. W zamian Samsung przekaże Daewoo zależnego od siebie producenta samochodów — Samsung Motors. Według rzecznika Daewoo, obie firmy uzgodniły już podstawowe warunki wymiany, a nad szczegółami będą teraz pracować eksperci.
Zdaniem analityków, porozumienie między Daewoo a Samsungiem przyspieszy proces restrukturyzacji południowokoreańskiej gospodarki i doprowadzi do specjalizacji poszczególnych koncernów — Daewoo ma zająć się produkcją samochodów, a Samsung elektroniki.
Zarówno Daewoo Electronics, jak i Samsung Motors przynosiły od dawna straty — w połowie 1998 r. pierwsza z firm miała 3,7 biliona wonów (10,46 mld zł) straty, druga 3,6 biliona wonów (10,18 mld zł).
Samsung Motors uruchomił produkcję samochodów zaledwie dziewięć miesięcy temu i obecnie może produkować zaledwie 100 tys. sztuk rocznie. Kilka tygodni temu analitycy podkreślali, że tak mała produkcja nigdy nie przyniesie firmie zysków i przepowiadali rychły koniec marzeń Samsunga o motoryzacji. Na samochodową część Samsunga od dawna ostrzył sobie zęby prezes Daewoo Kim Woo Choong (na zdjęciu).
Wchłonięcie Daewoo Electronics wzmocni z kolei Samsunga, który już obecnie jest największym na świecie producentem półprzewodników. GB
Tłok w Internecie denerwuje konsumentów
W 2002 r. pozostanie jedynie 4-5 firm telefonicznych działających na skalę światową — twierdzi raport „Technology Forecast 1999”, przygotowany przez specjalistów z PricewaterhouseCoopers. Znajdzie się też miejsce dla 4000 niszowych firm krajowych i regionalnych.
Zdaniem autorów raportu, największym wyzwaniem w 1999 r. będzie stworzenie technologii umożliwiających szybsze przesyłanie danych przez Internet za pomocą istniejących już linii. Ocenia się, że ruch przez Internet zwiększa się obecnie dwukrotnie co 100 dni. Tłok w Internecie utrudnia m.in. upowszechnienie elektronicznych zakupów — potencjalni konsumenci są coraz częściej zirytowani powolnością sieci informatycznej. GB
Firmy reklamowe nie boją się recesji
Mimo obaw o przyszłość światowej gospodarki, globalne wydatki na reklamę wyniosą w tym roku 300 mld USD (1,04 bln zł), a w 1999 r. , z uwzględnieniem inflacji, zwiększą się o kolejne 2,2 proc. — twierdzi John Perriss, szef agencji Zenith Media Worldwide.
W 2000 r. sumy przeznaczane na reklamę mogą wzrosnąć o kolejne 2,5 proc., a rok później o 2,7 proc.
— Przesłanie od naszych przedstawicielstw na świecie jest jasne: ogłoszeniodawcy dobrze zapatrują się na przyszłość — mówi Perriss. Jego zdaniem, kryzys azjatycki nie zaszkodzi światowemu rynkowi reklamy, choć ograniczył wydatki na ten cel w regionie — w Indonezji spadły one np. o 60 proc., a w Tajlandii o 33 proc. GB