Chińscy decydenci nie mają złudzeń co do trwałości rozejmu handlowego ze Stanami Zjednoczonymi, dążą więc do utrzymania stabilnego wzrostu gospodarki odpornej na wstrząsy zewnętrzne.
— Chińska polityka makroekonomiczna i reformy zostaną wzmocnione, aby skuteczniej osiągnąć cel, jakim jest stabilny wzrost gospodarczy. Oczekujemy, że za pięć lat gospodarka przekroczy 170 bln RMB [23,8 bln USD — red.], co wniesie nowy i ważny wkład w globalny wzrost — powiedział Li Qiang, premier ChRL, podczas ceremonii otwarcia 8. Międzynarodowych Targów Importu Chin w Szanghaju.
Wzrost napędzą technologie
Szef rządu podkreślił, że w najbliższych latach rząd przyspieszy rozwój nowych motorów wzrostu, a będą nimi technologie cyfrowe i zielony przemysł, co doprowadzi do powstania licznych branż wartych setki bilionów juanów.
Cele zostały wyznaczone
Pod koniec października plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin zatwierdziło propozycje zawarte w 15. planie pięcioletnim na lata 2026–30, który określa ogólny zarys i kierunek rozwoju gospodarczego i społecznego. „Biorąc pod uwagę cel, jakim jest osiągnięcie przez Chiny do 2035 r. wskaźnika PKB per capita przekraczającego 20 tys. USD, oraz prognozowany spadek liczby ludności o około 0,2 proc. rocznie gospodarka musi rosnąć w średnim tempie 4,17 proc. rocznie w ciągu najbliższej dekady” — czytamy w oficjalnym dokumencie. Ma to umożliwić osiągnięcie statusu kraju średnio rozwiniętego pod względem PKB per capita do 2035 r. oraz podwojenie wielkości gospodarki w stosunku do 2020 r.
— Założenia są ambitne, ale realistyczne. Mimo spowolnienia dynamiki wzrostu zaawansowane technologie będą miały coraz większy udział w PKB. Jest to możliwe dzięki taniej energii i hojnemu systemowi subwencji rządowych — mówi Eryk Szmyd, analityk XTB.
Krytyka amerykańskich ceł
Premier ChRL skrytykował stosowanie ceł, twierdząc, że podważają one zasady handlu międzynarodowego i zakłócają normalne funkcjonowanie globalnych przedsiębiorstw. Choć nie wymienił bezpośrednio Stanów Zjednoczonych, jego wypowiedź padła tuż po zawarciu w zeszłym tygodniu rozejmu w relacjach z USA.
Jakub Jakóbowski, ekspert ds. Chin z Ośrodka Studiów Wschodnich, uważa, że spotkanie prezydentów Chin i USA w Korei Płd. nie przyniesie wyraźnej poprawy w relacjach między Pekinem a Waszyngtonem. Obaj przywódcy zawarli kruche porozumienie handlowe, które w niedalekiej przyszłości będzie narażone na poważne geopolityczne wstrząsy.
— Porozumienie może nie przetrwać roku, jednak na obecnym etapie rywalizacji żadna ze stron nie czuje się na tyle silna, by ryzykować otwarte starcie — ani handlowe, ani tym bardziej militarne. Ewentualna eskalacja konfliktu z USA nie tylko spowolniłaby chińską gospodarkę i oddaliła perspektywę osiągnięcia długoterminowej przewagi nad USA, ale zwiększyłaby także ryzyko militarnej konfrontacji, w której Pekin prawdopodobnie poniósłby porażkę — uważa analityk XTB.
