Zakończył się proces byłych szefów LFO

DI, PAP
25-08-2018, 10:51

Po ponad ośmiu latach w I instancji zakończył się proces byłych szefów LFO.

Byłym szefom spółki LFO Zygmuntowi N. i Włodzimierzowi W. wymierzone zostały kary - odpowiednio czterech i półtora roku pozbawienia wolności. Jak poinformował PAP warszawski sąd po ponad ośmiu latach nieprawomocnie zakończył się ten - rozpoczęty w marcu 2010 r. - proces.

Ponadto - jak przekazała sekcja prasowa warszawskiego SO - sąd wymierzył N. 400 tys. zł grzywny i orzekł wobec niego czteroletni zakaz pełnienia funkcji prezesa zarządu, członka zarządu, członka rady nadzorczej i prokurenta w spółkach prawa handlowego. Z kolei W. sąd wymierzył 180 tys. zł grzywny.

Na poczet orzeczonych kar więzienia wobec obu oskarżonych sąd zaliczył czas, jaki przebywali oni w aresztach. N. był pozbawiony wolności od czerwca 2007 r. do lipca 2009 r., zaś W. od stycznia do listopada 2007 r.

Sprawa Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) była jedną z najgłośniejszych afer końca lat 90. i początku kolejnej dekady. Spółka LFO, która jako jedyna w kraju miała produkować leki z osocza krwi, w 1997 r. zaciągnęła 32 mln dolarów kredytu od konsorcjum bankowego na budowę fabryki w Mielcu. Gwarancji w 60 proc. udzielił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Spółka wykorzystała z kredytu 21 mln zł, ale zamiast fabryki wybudowano tylko dwie hale; produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały od Skarbu Państwa, jako poręczyciela, prawie 61 mln zł.

Jak ustaliła PAP w Sądzie Okręgowym w Warszawie nieprawomocny wyrok w głównym wątku sprawy zapadł przed tym sądem w tym tygodniu - w poniedziałek 20 sierpnia. SO przypomniał, że pierwsza rozprawa w procesie odbyła się 17 lutego 2010 r., natomiast akt oskarżenia został odczytany podczas rozprawy 29 marca 2010 r.

Śledztwo wszczęła jeszcze w 2001 r. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu. 451-stronicowy akt oskarżenia w głównym wątku sprawy skierowała do warszawskiego sądu w lutym 2009 r. Akta sprawy zajęły ponad 120 tomów.

Główny oskarżony w aferze LFO to były prezes tej spółki Zygmunt N. Prokuratura postawiła mu sześć zarzutów, m.in. wyłudzenia ponad 21 mln dolarów kredytów na budowę LFO, przywłaszczenia ponad 8 mln dolarów na szkodę LFO, usiłowania wyłudzenia 11 mln dolarów kredytów i poświadczenie nieprawdy. Miał tego dokonać od grudnia 1996 r. do listopada 2002 r. m.in. przez zawieranie niekorzystnych dla spółki umów i przelewanie pieniędzy na prywatne konto. N. odrzuca zarzuty.

Ponieważ przebywający w Wielkiej Brytanii N. nie stawiał się na wezwania, prokuratura wystąpiła z wnioskiem o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. W 2005 r. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wydał taki nakaz. Po blisko dwuletnim rozpatrywaniu wniosku przez brytyjski wymiar sprawiedliwości N. wydano Polsce w czerwcu 2007 r. Od tego czasu przebywał w areszcie, który uchylono mu po wpłynięciu wyznaczonej przez sąd kaucji 2 mln zł.

Drugi oskarżony to b. członek zarządu LFO Włodzimierz W. Został oskarżony o przywłaszczenie mienia LFO wartości ok. 3 mln dolarów, pomoc w ukryciu mienia z przestępstwa i "pranie brudnych pieniędzy". Miał on udostępnić swój rachunek bankowy w szwajcarskim banku, na który przelano prawie 3 mln dolarów z tytułu płatności za podrobioną fakturę. Później miał wydać dyspozycję przelania tych pieniędzy na kolejny rachunek, a z niego trafiły one na konto N. W. przebywał w areszcie kilka miesięcy i wyszedł na wolność za kaucją 500 tys. zł. On także odrzuca zarzuty.

N. i W. byli także oskarżeni o uszczuplenie kwot na zaspokojenie wierzycieli spółki, czyli banków, poprzez przeniesienie udziałów spółki na innych, zagranicznych udziałowców.

Oskarżonym b. szefom spółki groziło do 10 lat więzienia. W zakresie niektórych czynów zarzucanych obu mężczyznom SO w poniedziałkowym wyroku umorzył postępowanie ze względu na przedawnienie.

W 2007 r., wobec "braku znamion czynu zabronionego", prokuratura w Tarnobrzegu umorzyła śledztwo w sprawie ewentualnego wpływu wysokich urzędników państwowych na sprawę LFO. Dotyczyło to spotkań, na których miały być rzekomo wywierane naciski ze strony osób z otoczenia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, aby Ministerstwo Zdrowia kontynuowało współpracę z LFO wbrew merytorycznym przesłankom.

O takich naciskach mówił w 2004 r. minister zdrowia w rządzie Leszka Millera Mariusz Łapiński. Twierdził, że namawiano go, by Ministerstwo Zdrowia doprowadziło do końca inwestycję, co miałoby "zdjąć odpowiedzialność" z Włodzimierza W. Według Łapińskiego, w spotkaniach miał brać udział m.in. Włodzimierz W., Marek Ungier - szef gabinetu prezydenta Kwaśniewskiego, Marek Wagner - szef kancelarii premiera Millera i Zbigniew Siemiątkowski - szef Agencji Wywiadu i Urzędu Ochrony Państwa. Na chwilę na spotkanie miał także "wpaść" prezydent Kwaśniewski.

"Pan Łapiński nie jest z natury rzeczy dla mnie osobą wiarygodną, a w sprawie LFO nie mam sobie nic do wyrzucenia" - mówił Kwaśniewski. Zeznając w śledztwie w 2006 r., b. prezydent powiedział, że "wiedzę o sprawie LFO czerpał w zasadzie z gazet". Przyznawał, że Włodzimierz W. jest znajomym jego i jego rodziny, ale "jako człowiek dorosły działał na własny rachunek".

W 2014 r. Międzynarodowe Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych (ICSID) - będące częścią Grupy Banku Światowego - oddaliło roszczenia amerykańskich udziałowców Laboratorium Frakcjonowania Osocza wobec Polski. Wartość roszczenia wynosiła 105 mln dolarów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Zakończył się proces byłych szefów LFO