Zakupy biurowców nie są popularne
WIĘKSZE RYZYKO: Stopa kapitalizacji w Polsce jest większa niż w państwach Europy Zachodniej i wynika ze zwiększonego ryzyka inwestowania. Będzie ona spadać w miarę rozwoju naszego rynku — uważa Tomasz Trzósło, starszy analityk z międzynarodowej firmy, działające na rynku nieruchomości Jones Lang LaSalle. fot. Grzegorz Kawecki
Rynek inwestycyjny w Polsce jest jeszcze słabo rozwinięty. Kilka firm kupiło biurowce na własne potrzeby, nie są to jednak typowe transakcje inwestycyjne. Analitycy zauważają jednak, że rynek ten będzie się rozwijał.
Rynek inwestycyjny polega na kupowaniu gotowych budynków biurowych, które gwarantują określony dochód.
— Developer budujący biurowiec ponosi dużo większe ryzyko od firmy kupującej już gotowy obiekt. Musi on bowiem wybudować budynek i znaleźć najemców. Ktoś, kto kupuje biurowiec z najemcami, którzy mają podpisane umowy na 3-5 lat, ponosi mniejsze ryzyko. Oczywiście budynek sprzedany jest za sumę większą niż koszt jego wybudowania i znalezienia najemców, i to jest właśnie zysk developera — informuje Tomasz Trzósło, starszy analityk Jones Lang LaSalle.
Z raportu Jones Lang LaSalle wynika, że ostatnio przeprowadzoną transakcją inwestycyjną była sprzedaż warszawskiego budynku Atrium. Biurowiec o powierzchni 11 tys. mkw. nabyła we wrześniu 1999 r. od spółki Skanska firma Pricoa Property Investment Fund. Stopa kapitalizacji (roczny zwrot z inwestycji w procentach) została ustalona na 15 proc. Analitycy zauważają jednak, że liczba ta jest wysoka, ponieważ w budynku zawarto wieloletnie umowy najmu po wygórowanych czynszach.
— Transakcji na rynku inwestycyjnym będzie na pewno coraz więcej. Stopa kapitalizacji w Polsce wynosi 11-12 proc., podczas gdy w Europie jest ona jeszcze mniejsza i nie przekracza 10 proc. — zwraca uwagę Tomasz Trzósło.
Analitycy przewidują, że większa liczba transakcji inwestycyjnych pojawi się na rynku wraz ze stabilizacją czynszów za powierzchnie biurowe. Zainteresowane kupnem gotowych obiektów są głównie firmy zachodnie.